Znad Dniepru, czyli wieści z Ukrainy cz. 2/2

0
49

– O czym piszesz? A, o Wołyniu! Musisz wiedzieć, że dla Ukraińców to kwestia traumatyczna. Pochodzę z Łucka i powiem ci, jak było. Moja babka mi to kiedyś opowiadała. Było tak, że jednej nocy przychodzili Ukraińcy, a innej – Polacy. I tych, i tamtych tak samo się bano we wsiach…” – mówi mój znajomy Denis.

[„Znad Wilii”, kwartalnik, Wilno.2017.2(70), artykuł Macieja Mieczkowskiego]

Wokół Wołynia

17 października pokaz filmu Wołyń w Kijowie został przełożony „z przyczyn technicznych” na późniejszy termin. Ukraińskie MSZ „usilnie zaleciło” odwołanie projekcji ze względu na możliwe zakłócenie „porządku publicznego”. Pokaz miał odbyć się w kinie „Kijów” z udziałem reżysera i zaproszonych przez Instytut Polski ukraińskich gości – przedstawicieli najwyższych władz ukraińskich, w tym prezydenta, premiera i parlamentarzystów. Miała się odbyć dyskusja.

Coś takiego zdarzyło się po raz pierwszy. Jestem zdziwiona, że film fabularny wywołuje aż takie emocje, tym bardziej że strona ukraińska pozbawia się możliwości zapoznania z nim – przyznała Ewa Figel, dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie.

Wołyń trafił na ekrany kin w Polsce 7 października. Smarzowski wyreżyserował go na podstawie własnego scenariusza, wykorzystując wątki ze zbioru opowiadań Nienawiść Stanisława Srokowskiego. Scenariusz konsultowano z historykami.

Ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło odniósł się również do odwołania pokazu. Niedobrze byłoby, gdyby ten film był traktowany jako film dokumentalny, czy jako jedyna prawda na temat zbrodni wołyńskiej. Sam artysta mówi, że to film fabularny, który jest pewną wizją artystyczną i warto w ten sposób do tego podejść. Nie widzę, żeby politycy specjalnie komentowali ten film, co jest chyba pozytywnym objawem – zaznaczył.

Uważa on, że nieprawidłowe relacje między Ukrainą i Polską z powodu dyskusji wokół tragedii wołyńskiej są korzystne dla Rosji. Jego zdaniem, szereg dwustronnych wizyt wysoko postawionych urzędników demonstruje znaczenie ukraińsko-polskich stosunków w porządku obrad dwóch państw. Przypomniał również, że powołano specjalną komisję historyków obu krajów, w skład której wchodzi 12 osób, badających wydarzenia na Wołyniu w latach II wojny światowej. Praca ma trwać półtora roku, zostanie opublikowany raport.

Z kolei Andrij Deszczycia, ambasador Ukrainy w Polsce, powiedział dla Radia Zet, że film jest antynacjonalistyczny w jego przekonaniu i nie do końca antyukraiński. Brakuje mi w tym filmie jednak przeciętnego Ukraińca, który obserwuje sytuację (rzezi Ukraińców na Polakach) i nie godzi się na nią – dodał. Na Ukraińcach film wywoła silne emocje, ale również „dużą dyskusję”. Będzie budował bazę do dalszych rozmów, zwrócenia się do tej problematyki, do historii, tego, co doprowadziło do takiej rzezi – uważa Deszczycia.

Na łamach prasy wypowiedzieli się ludzie kultury, zarówno Ukraińcy, jak i Polacy. Jurij Andruchowycz w tekście zatytułowanym Pojebane pojednanie lub „Niszcząca dzikość zła” w czasopiśmie „Zbrucz” przyznaje, że filmu nie oglądał, ale wolałby powiedzieć, iż z góry go „potępia”. Przyznaje jednak, iż od tego filmu nie da się uciec i że jest to niepokojące. Andruchowycz ma za złe reżyserowi, iż nie konsultował się z Ukraińcami i Ukrainą, a więc „prawdy nie szukał”, iż Smarzowski zrobił film o kraju, którego nie zna i którym nie jest zainteresowany. Twierdzi też, iż to coraz bardziej masowe zapotrzebowanie polskiego społeczeństwa na ogólnonarodowy tragiczny mit oraz wyraża troskę po projekcji filmu o losy Ukraińców pracujących w Polsce.

Film o historycznej nieprawdzie – tak Petro Kracziuk, doktor filozofii i profesor Narodowego Uniwersytetu „Akademia Ostroska”, pisarz i publicysta, zasłużony działacz nauki i techniki Ukrainy w rubryce Punkt Widzenia portalu Radio Swoboda nazwał swoje rozważania, snując emocjonalnie przypuszczenia jak po „takim” filmie będzie się myśleć o Ukraińcach. Że to są barbarzyńcy XX stulecia, gorsi od niemieckich nazistów i sowieckich bolszewików! Również Niemcy są ukazani całkiem nieźle. Przecież trzeba się liczyć z realiami Unii Europejskiej. Nawet sowieccy partyzanci są ukazani lepiej, nie tak jak „skażeni Ukraińcy”… Kracziuk jest przekonany, iż film jest częścią „antyukraińskiej kampanii” w Polsce – uchwały o holokauście na Wołyniu, chęci pociągnięcia do odpowiedzialności karnej stojących „za wołyńską rzezią” i budowania przez polityków „elektoralnych sympatii”. Podkreśla, iż jest to mocny sygnał ze strony Polski wobec Ukraińców, którzy aspirują do bycia w Europie – ucywilizowania ich i odrzucenia „nacjonalizmu, ukraińskości”. Zapytuje i podsumowuje: (…) po „Wołyniu” zechce się być Ukraińcem? Polscy politycy mają nadzieję, że to zadziała. Szkoda, iż historia nic ich nie nauczyła, zwłaszcza historia Wołynia.

W „Ukraińskiej Prawdzie” w artykule Wołyń – obszar początkowego horroru. Ołeksij Panicz, też dr nauk filozoficznych, tłumacz HBO, członek Rady Nadzorczej Narodowej Tele-Radio-Kompanii Ukrainy, pisze o mitach jak się postrzega Ukrainę i Ukraińców, rozkłada na czynniki pierwsze film, analizuje postawy i dochodzi do wniosków: Zresztą nie trzeba zapominać, że Europa jako „pokojowy sojusz niezależnych państw” była nękana walkami przez stulecia; przecież Ukraińcom i Polakom jeszcze trzeba przejść tę samą drogę, jaką przeszli Niemcy i Francuzi za czasów Roberta Schumanna i Konrada Adenauera i do czego Polaków namawiał swego czasu mądry Jerzy Giedroyc. I dalej: Dlatego nie warto z filmu „Wołyń” robić tragedii i tym bardziej nie warto się poddawać prowokacjom międzyetnicznej niezgody, chociaż jest obawa, iż jej skutki odczuje się w Polsce, gdzie (znowuż) pracuje dużo Ukraińców.

Odnosi się jednak wrażenie, że prócz „przykrości”, którą „Ukrainie i Ukraińcom” uczyniono tym filmem, genezy i przyznania problemu nie ma, że można w nieskończoność żonglować tym „gorącym kartoflem”. Brakuje skruchy, najlepiej ze strony władz i zastanowienia się: dlaczego doszło do rzezi współobywateli Polaków? Do tego trzeba dodać inny ważny czynnik – nieznajomość tematu. Jako pewien „równoważnik” Wołynia stawia się temat „Głodomoru”.

Mimo „medialnego szumu”, przeciwwagą są pozytywne sygnały: 20 października posłowie przyjęli Deklarację Pamięci i Solidarności Polski i Ukrainy. Upamiętniono tym samym ofiary agresji i okupacji obu krajów przez nazistowskie Niemcy i komunistyczny ZSRR. W uchwale – oprócz przypomnienia tragicznej historii z tamtych czasów – potępiono dzisiejsze bolączki, agresywną politykę Federacji Rosyjskiej w stosunku do Ukrainy. Jednocześnie Sejm RP podkreślił zaangażowanie Polski na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktu na wschodniej Ukrainie i przywrócenia jej integralności terytorialnej.

26 października 2016 nowy ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło złożył listy uwierzytelniające na ręce prezydenta Poroszenki. Zapewnił tym samym, iż jego misja jest kontynuacją polityki wszystkich dotychczasowych rządów polskich wobec tego kraju; jest to wspieranie integracji Ukrainy z Unią Europejską i dobra współpraca dwustronna. Piekło ocenił, że Polska ma w Ukrainie sąsiada, który jest wiarygodny, demokratyczny i gotów jest zaangażować się w budowę europejskiego systemu bezpieczeństwa. Podkreślił, że mimo trudnych polsko-ukraińskich sporów o historię, w naszych stosunkach jest wiele pozytywów. Zaliczył do nich wspomnianą deklarację i wskazał, że utrzymuje się dialog historyków polskich i ukraińskich, którzy zakończyli w Kijowie obrady Forum Historyków. Jest to proces, który cały czas trwa. Nie da się rzeczy, które kiedyś nas dzieliły, tak od razu zamieść pod dywan i załatwić. Ten proces ma swoją dynamikę i nie jest to dynamika negatywna – oświadczył.

Warszawskij Mikrorajon i marka „Polska”

Mimo burzy, wywołanej filmem Smarzowskiego, Polska na Ukrainie cieszy się prestiżem. Na kijowskim Podolu (Padole) – w Winogradarze powstaje nowa dzielnica Warszawskij Mikrorajon. Hasło przedsięwzięcia brzmi: Najlepsze osiągnięcia architektury Warszawy teraz w ukraińskiej stolicy! Pierwszy raz całą dzielnicę ma się zabudować w jednolitej koncepcji, użyte zostaną polskie obmyślone i racjonalne standardy komfortowego i dostępnego lokum mieszkaniowego. Dzielnica ma się znajdować na ekologicznie czystym terenie obok sadów Puszczy Wodicia.

Polski Bus wchodzi na Ukrainę! Zaczęto sprzedaż biletów do Lwowa, Iwano-Frankiwska, Czerniowców, Tarnopola, Winnicy, Chmielnickiego i Chersonu. Przewoźnik pracuje w 18 punktach w Polsce i 7 na Ukrainie, przewóz pasażerów będzie dokonywany autobusami firmy „Idea Travel” i ich partnera na Ukrainie – „Fortuny Reisen”.

Natomiast węgierski „Wizzair” uruchomił lotnicze połączenie Warszawa-Kijów. To już czwarte połączenie kompanii z Ukrainy do Polski. Trzy loty tygodniowo mają się zacząć od 1 lipca 2017 roku do lotnisk im. Chopina i Żuliany. Od roku 2009 odbywają się loty z Katowic i Gdańska.

12 października w Kijowie przy ul. Lwa Tołstoja 7 otwarto Polską Bibliotekę Medyczną, liczącą ponad 5 tys. woluminów, dzięki inicjatywie Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie i Narodowej Naukowej Biblioteki Medycznej w Kijowie.

Upamiętnienie Marszałka

W latach 1885-1886 na Uniwersytecie Charkowskim studiował wybitny polski działacz państwowy, pierwszy przywódca II Rzeczypospolitej, Marszałek Józef Piłsudski (1867-1935) – głosi napis na tablicy, zwieńczonej podobizną Piłsudskiego, odsłoniętej 15 listopada 2016 na budynku, gdzie uczęszczał na zajęcia. Odsłonił ją ambasador Jan Piekło, podkreślając, że postać Piłsudskiego – orędownika niezależności Ukrainy, jako gwaranta niepodległości Polski – jest szczególnie ważna w dzisiejszych czasach. Konsul generalny RP w Charkowie Janusz Jabłoński podkreślił, że przedsięwzięcie zostało zrealizowane dzięki dobrej współpracy z władzami miejskimi i obwodowymi, uczelniami Charkowa. Piłsudski był rzeczywiście przyjacielem Ukraińców i dobrze życzył Ukrainie. Słowa Piłsudskiego, wypowiedziane w Winnicy 98 lat temu podczas spotkania z przywódcą Ukraińskiej Republiki Ludowej Symonem Petlurą, są jakże ważne i dziś: Nie będzie wolnej Polski bez niezależnej Ukrainy – stwierdził. Natomiast obecny na uroczystości Serhij Czernow, przewodniczący charkowskiej Rady Obwodowej, zaznaczył, że przyczyni się to do zbliżenia obu narodów i dodał, że młodzi ludzie powinni pamiętać o naszej wspólnej historii, przyjaźni oraz o tym, aby nasze kraje były wolne i niezależne.

W Winnicy natomiast 7 lipca 2016 roku wpłynęła petycja z żądaniem usunięcia płaskorzeźby Marszałka, znajdującej się od 2008 na ścianie budynku Świetlicy Polskiej Winnickiego Okręgowego Towarzystwa Miłosierdzia przy ul. Sobornej. W budynku tym 17 maja 1920 zaproszony przez UNR Piłsudski wygłosił słynną przedmowę. Tablica, której fundatorem jest miasto Kielce, też zaznaczono: „Bez niezależnej Ukrainy nie może być niezależnej Polski. Jednak w petycji napisano: Żądamy usunięcia bareliefu J. Piłsudskiego jako autora rozkazu pacyfikacji, represji ze strony polskiej władzy i zastosowania policji i armii przeciwko ukraińskiej cywilnej ludności Galicji. Pacyfikacja szła krok w krok z masowymi aresztami, pobiciem i morderstwami ludzi, zamykaniem do więzień i niszczeniem ukraińskich zalążków władzy w Galicji, represją ukraińskich działaczy politycznych. Upamiętnianie ludzi, odpowiedzialnych za szkodę narodu ukraińskiego, jest znieważeniem tych, którzy doznali szkody z powodu działań represyjnych. Autorem petycji był Mykoła Krawczenko.

Odpowiedź (w skrócie) brzmiała następująco: Nie należy mylić faktu uszczuplania narodowych praw galicyjskich i wołyńskich Ukraińców w latach 30. z osobistym wkładem Piłsudskiego jako naczelnika Polski w bieg historii ukraińskiej rewolucji lat 1917-1921, sojuszu polsko-ukraińskiego 1920 r. (Pakt Piłsudski-Petlura). I dalej: Osobista postawa Piłsudskiego pozwoliła odnowić ukraińską armię po zimowej katastrofie 1919 r., dostać materialną techniczną pomoc, a także uwolnić Kijów i znaczną część Prawobrzeżnej Ukrainy od bolszewickiej Rosji. Odpowiedź okraszona została licznymi cytatami słów Petlury. Mówi się, iż po Pokoju Ryskim ukraińska armia kontynuowała swoją działalność w składzie polskich taborów i zachowała organizacyjną strukturę jeszcze w ciągu 4 lat, zaś najważniejsze: W ciągu 1920 r. Polska była jedynym subiektem geopolitycznym, która uznawała państwowość i suwerenność Ukrainy. Odnowienie UNR dla Piłsudskiego było jednym z najważniejszych elementów powstania Wschodniej Europy, jak też stworzenia bariery dla ZSRR. Stawia się też paralele pomiędzy zabójstwem Petlury przez wywiad sowiecki i przewrotem Piłsudskiego w Polsce. Takim czynem sowieckie państwo zabezpieczyło siebie przed możliwą nową polsko-ukraińską współpracą. Zaznacza się, iż tablica nie „podpada” pod żadną z ustaw o totalitaryzmach, ma historyczną wartość i z powodu walki ukraińskiego narodu o niepodległość demontażowi nie podlega. Petycję podpisało 356 z 350 wymaganych osób.

Natomiast 24 sierpnia 2016 w Równem odsłonięto tablicę, upamiętniającą Marka Bezruczkę, w obecności m.in. mera miasta Wołodymyra Chomki, sekretarza Rady Miasta Serhija Paładijczuka oraz p.o. konsula generalnego RP w Łucku Krzysztofa Sawickiego. Na tablicy umieszczono napis w języku polskim i ukraińskim: Marko Bezruczko (13.10.1883 – 10.02.1944). Generał brygady Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, bohater narodu polskiego i ukraińskiego. W sierpniu 1920 roku powstrzymał pod Zamościem napór Armii Czerwonej, wnosząc olbrzymi wkład w ocalenie Europy przed bolszewizmem.

Maciej Mieczkowski

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBundesliga: Bayern Monachium – w tym sezonie chce zdobyć wszystkie trofea…
Następny artykułJames Kennedy: „Jestem wielkim fanem Chopina i Pendereckiego”
znadwilii1989
Znad Wilii – 1989-2000 – dwutygodnik i tygodnik, od 2000 – kwartalnik. „Znad Wilii” ma rodowód zdecydowanie niepodległościowy – założone zostało w dwa lata przed uzyskaniem niepodległości w tym kraju. Mottem były mickiewiczowskie słowa: „Litwo, Ojczyzno moja”, zaś naczelnymi zadaniami – wsparcie dążeń wolnościowych, przyczynienie się do odrodzenia elit polskich. Jest to pismo w znacznym stopniu międzyregionalne, poświęcające sporo uwagi Łotwie, Białorusi, Ukrainie, Obwodowi Kaliningradzkiemu Rosji. W tytule stale analizowana jest problematyka polskiego i wspólnego często dziedzictwa kulturalnego, tożsamości narodowej, jak też najważniejsze problemy Polaków – przy jednoczesnej promocji ich sukcesów, formowaniu konkretnych priorytetów w działalności rodaków. Pismo ma ambicje bycia swoistą „Kulturą Wschodu”, tworząc kronikę współczesnej polskiej obecności na tych ziemiach w duchu otwarcia się.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here