Zbigniew Waldemar Okoń. Pisarz, eseista, poeta

0
81

Zbigniew Waldemar Okoń. Pisarz, eseista, nade wszystko poeta i regionalista „z krwi i kości” regionu chełmskiego.

Postanowiłem o Nim napisać, bo do tej pory pisałem w PD tylko o ludziach zasłużonych, których już nie ma wśród nas. Tym razem postanowiłem zachęcić PT Czytelników Przeglądu Dziennikarskiego do kogoś, z kim nadal można spotkać się i porozmawiać, gdyż wciąż tworzy (oby jak najdłużej!) i dokumentuje kulturę swego regionu, wzbogacając ją osobiście swymi dokonaniami pisarskimi, zwłaszcza poetyckimi. Główną ich cechą jest poetycki zachwyt nad pięknem rodzinnej ziemi, miłość do żony, rodziny i oczywiście do Ojczyzny. Ponadto Jego nie do przecenienia dorobkiem jest śledzenie dokonań wybitnych regionalistów i szeroka popularyzacja tego dorobku (bez najmniejszej zawiści o ich popularność).

Poetę i tego niezwykłego człowieka poznałem przed wieloma laty, gdy w latach siedemdziesiątych ub. wieku kierowałem Centralnym Ośrodkiem Metodyki Upowszechniania Kultury (COMUK), a On był dyrektorem Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie. Wspólnie organizowaliśmy  I Kongres Amatorskiego Ruchu Artystycznego, który odbył się w Chełmie dlatego, iż Zbigniew Waldemar Okoń był autentycznym przykładem twórcy i działacza dbającego o wszechstronny rozwój kultury swej małej Ojczyzny, a w szerszym znaczeniu – regionalnej twórczości, w tym – rozwoju amatorskiego ruchu artystycznego. Dbał o kadrę instruktorską dla tego ruchu i tworzył bazę (domy kultury i kluby) w małych, zwłaszcza wiejskich miejscowościach. Mimo iż wcześnie został członkiem lubelskiego Oddziału ZLP (Związku Literatów Polskich), pozostał – do dziś zresztą – człowiekiem skromnym, zakochanym w swoim regionie.

Urodził się 21 lipca 1945 r. w Chełmie; powrócił do niego po studiach na UMCS w Lublinie i UW i „na zawsze” związał z nim swoją pracę zawodową oraz działalność społeczną i literacką. Tacy ludzie godni są najwyższego szacunku i poparcia.

Jako poeta debiutował w 1962 roku w jednodniówce “Ziemia Chełmska”, wierszem pt. Wieczór. W roku następnym, jako uczeń LO im. S. Czarnieckiego, opublikował dwa wiersze w piśmie szkolnym, lecz za swój prawdziwy debiut uznaje druk wierszy w “Kamenie”, w roku 1965.

Jego pierwsza, zwarta publikacja – Żołnierze kredowych wzgórz (1971) jest pozycją już bardzo dojrzałą, zarówno od strony formy, jak i treści. Są w niej liryczne opowieści o żołnierzach Chełmszczyzny, którzy żyją do dziś w ludowej legendzie.  Ale przede wszystkim rysuje w nich autor znamienny krajobraz Chełma i okolic. Wyobraźnię czytelnika kształtują kredowe wzgórza i nadbużańskie łąki, wsie, miasteczka, ale też rodzinne powikłania historycznej rzeczywistości i współczesne problemy etyczno-moralne. Zbyszek zawsze był zwolennikiem zmian na lepsze! Wrażliwym na współczesność we wszystkich jej przejawach i do dziś nie wstydzi się, że był „cząstką czasu”, dodam – „pamięcią tego czasu”. Zresztą taką rolę ma pełnić kultura, poezja i w ogóle twórczość. Ma rozwijać, wychowywać i czynić ludzi lepszymi. Dla Niego „regionalizm oznacza budowanie przyszłości opartej na tradycji”. I ma w tym całkowitą rację! Dlatego chcę Państwu zaprezentować tego niezwykłego Człowieka, który swoją ideę wcielał i nadal wciela w życie bieżącymi dokonaniami.

Wskazał też na źródła ukształtowania się w nim takiego przekonania: „Już w I Liceum Ogólnokształcącym, do którego uczęszczałem, kultywowano tradycje regionalne. Miałem również szczęście zetknąć się ze znanymi regionalistami chełmskimi: z Kazimierzem Janczykowskim, swoim stryjem Longinem Janem Okoniem, Czesławem Twardzikiem i Stanisławem Skibińskim na czele”.

Jego żona – Halinka – napisała znakomity szkic w niedawno opublikowanej przeze mnie (wspólnie z Tomaszem G. Pszczółkowskim i Axelem Schmidtem Goedelitz) II cz. Biografii polsko-niemieckich „Historia pamięcią pisana” (Akademia Humanistyczna, Pułtusk 2017) o zbrodniach dokonanych przez Niemców na ich rodzinnej Ziemi. W rozmowie ze Zbyszkiem wracam także do tego wątku „historii” w jego życiu, ponieważ jego pradziadek był Niemcem (który ożenił się z Polką), a On sam, choć języka przodka nie zna, jest dziś pokojowo nastawiony do kwestii współpracy z Niemcami. I natychmiast dodaje – także z Rosją. A wspominam o tym dlatego, iż w jego twórczości pojawiają się liczne tragiczne wspomnienia. Pisze bowiem, m.in: „w czterdziestym czwartym mój syneczku/wierzby tańczyły pod seriami katiusz/w naboju wojny nabrzmiewała śmierć/każda kromka chleba miała smak krwi i umieranie (Pierwsza rozmowa z synem o roku czterdziestym czwartym).

Powroty w czas wojny, mordowanie niewinnych ludzi, smutek matek, krzyże spotykane przy drogach i w wioskach, były przez długi czas jego obsesją, jako poety. Dlatego chcę (proszę Go o to), aby teraz napisał esej potrafiący wytłumaczyć młodemu pokoleniu niezrozumiałość i okrucieństwo historii, ale i potrzebę „przebaczenia i pojednania (czytaj pokojowej współpracy) z Niemcami, ale też z Rosjanami. Oby jak pisał: ”…tamten czas syneczku/ wiatr składał proch życia człowieka/ w urnie ziemi/ wyrzeźbionej płaczem/ wypisywał imiona mordowanych/ w marmurze dymu i powietrza”. (Rozmowa z synem ostatnia).

Ale czas wojny i nienawiści przeminął i z dzisiejszej perspektywy: „z tamtego czasu/pozostał tylko/kamienny obelisk/blizna po wojnie/ciszy ból…” (Dorohusk).

Namawiam poetę, aby wyzwolił się ze wspomnień przeszłości i poszerzył obecnie swoją tematykę o pokojową współpracę i aby nie uciekał już nawet w swojej refleksji, do czasów wojny, zbrodni na naszym narodzie i nie zamykał się (choćby w najdoskonalszych) opisach krajobrazu (Nad jeziorem, Na łące w Gałęzowie, Po burzy).

Przepiękne są w Jego dorobku utwory dedykowane żonie (Mojej Halince, Pieśń o tobie, inne) poświęcone nie tylko miłości do niej, ale w ogóle roli miłości w życiu człowieka. Jego wyznania wobec Halinki są szczere i odważne, bez obawy o śmieszność czy sentymentalizm, bo to miłość w pełni dojrzała i prawdziwa. Np. w wierszu (Szukam ciebie): „mówisz/ że mnie kochasz/ ciągle kochasz/ i wtedy/ nie wstydzisz się nawet/ księżyca”

Szczególnie też kocha swoje miasto – Chełm. Jest ono dla Niego krainą szczęścia, choć przecież (z perspektywy kraju) nie wyróżnia się czymś szczególnym, poza tym, że było miastem PKWN-u (co dzisiaj mu raczej przeszkadza, niż pomaga „na drodze rozwoju”). Ale czy historię powojennej Polski zmienimy? Nie zmienimy. Poeta o swoim mieście pisze:.. „nawet w niebie będę tęsknił/ do Chełma – ziemi mojej rodzinnej/ dlatego błagam Ciebie Boże/ byś prośbę moją zawsze spełniał/ pozwól mi z żoną w jasne noce/ na spacer z nieba iść do Chełma” (W wierszu „Prośba”). Ale miłość do Chełma – mój uwielbiany poeta i regionalista, jakim jest dla mnie Zbigniew Waldemar Okoń – rozszerza też na całą Chełmszczyznę. Niedawno, (gdy z żoną byliśmy u „Okoniów” z wizytą w Rejowcu, w którym teraz – jak mówią – „na starość” osiedli), z dumą prezentowali nam również  inne miejscowości: Dorohusk, Depułtycze, Gałęzów, Stefanów, Jezioro Białe, Uherkę, Krasnystaw. Zachwyca się ich urokiem, otaczającymi je łąkami, przepływającymi w pobliżu rzeczkami, lasami, a przede wszystkim ich przeszłością i legendami. Przy okazji opowiadali nam o Lwowie, do którego niebawem mamy się wspólnie udać. Cieszę się, bo będzie czas na dalsze rozmowy o życiu, twórczości, kulturze i polskiej przyszłości, o tym, co wyraził w jednym ze swych utworów słowami: „…powiedzcie szczerze/ kto jest wrogiem/ kto przyjacielem… Co jest prawdą/ a co obłudą/ pleśnią/ fałszem… co jest gniewem/ co czynem/ słowem/ co będzie z naszym/ polskim chlebem” (Pytanie).

Przejmujący jest też dla mnie (z serii wierszy) utwór wyrażony słowami ”…powiedz Boże, czy tam/ Chrystusa też ukrzyżowali/ by od podłości i kłamstw/ i tamten świat zbawił/ ocalił…” (Rozmowa z Bogiem). W wielu wierszach Zbigniew Waldemar Okoń wyraża troskę o kondycję moralną ludzi, Polski, Europy, Świata i Ziemi. To ulubione tematy autora.

Zbigniew Waldemar Okoń jest również autorem powieści – „Kawaleria Dziadka Tudreja”, na której chciałbym zakończyć prezentację autora, namawiając Go do napisania jej dalszego ciągu. W ogóle do dalszego PISANIA. Powieść zawiera (podobnie jak wiersze) wiele elementów autobiograficznych. Można ją też rozpatrywać jako utwór rozrachunkowy z czasami socrealizmu (które pisarz przeżywał w Drawsku). Autor ostro rozprawia się z tymi trudnymi czasami i nie żałuje wobec nich słów krytyki, zwłaszcza pod adresem „stalinowskiego” wychowania młodzieży.

Na zakończenie jeszcze kilka zdań o publicystyce i edytorstwie pisarza. Opracował On ponad 20 publikacji książkowych regionalistów z Chełmszczyzny, które świadczą szczególnie o Jego umiłowaniu swej Małej Ojczyzny. Jest m.in. autorem dużej i cenionej antologii literatury ludowej ziemi chełmskiej pt. „Zostaje ślad”, do której napisał obszerny wstęp i dokonał wyboru wierszy. Podobnie opracował również antologię poezji chełmskiej „Strofy sercem pisane”. Bardzo cenna jest napisana przez niego monografia o księdzu Zygfrydzie Berezeckim. Warto sięgnąć po Jego wybór wierszy i prozy Władysława Surowieckiego „Pod niebem Kresów” oraz wybór wierszy wybitnej chełmskiej poetki ludowej Pauliny Hołysz – „Pieśni mojej duszy”, jak również po opracowanie „Konstanty Pożogo – regionalista chełmski”.

I już ostatnie zdania (Pan red. Rogaliński, niech mi wybaczy, że tym razem artykuł jest taki długi, a i PT Czytelników Przeglądu Dziennikarskiego przepraszam, że nadużyłem ich cierpliwości), ale drugiego takiego, jak Zbigniew Waldemar Okoń długo by szukać! I mogę stwierdzić, iż przez ponad 30 lat naszej znajomości w ogóle się nie zmienił! Pozostał takim, jakim sam „opisał się” (w tomiku „Przybliżenie ziemi”), więc zacytuję Jego (choć wyrwane z kontekstów strofy) „…Jestem Polakiem/ jak Norwid/ robotnikiem z cementowni/ jak historia mego narodu/ ochrzciłem się w roku 966/ zwyciężyłem pod Grunwaldem/ Wiedniem/ składałem przysięgę Kościuszki/ walczyłem w 1830 i 1863/ byłem powstańcem Śląskim/ także na pogrzebie Narutowicza/ zabiłem Kutscherę/ drukowałem manifest lipcowy/ (ale byłem też) w Poznaniu w 1956/ pomagałem Ojczyźnie w latach siedemdziesiątych/ to we mnie rodził się Sierpień/ …przede mną przyszłość naszych dzieci.

Cóż – Drogi Czytelniku PD – do tego dodać, może jeszcze słowami Z.W. Okonia, które wyjąłem z tomiku „Sól ziemi”. Jesteś Zbyszku jednym z „korzeni Ziemi, wśród kolczastych mroków naszej historii”.

Razem z żoną życzymy Ci 100 lat, a przede wszystkim PISZ I PRACUJ SPOŁECZNIE DALEJ!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here