Wojna o Trybunał Konstytucyjny (Lesław Lech)

0
360

„Trybunał Konstytucyjny stał się instytucją niezależną i trudną do politycznego sterowania. (…) Stawał się on jednak czasem łupem większości parlamentarnej. W latach 2005-2007 wybierano sześciu sędziów i wszyscy byli zgłaszani przez PiS. W 2007 roku wybierano siedmiu sędziów i wszystkich zgłosiła koalicja rządząca”.

Trwa spór o Trybunał  Konstytucyjny i nic nie zapowiada jego końca. W toczącym się sporze, na samym początku pojawił się argument o jego komunistycznym rodowodzie. Intencją posługujących się  taką argumentacją  była dyskredytacja tego organu. Tego rodzaju opinia pojawiła się w rządowych wypowiedziach. Paweł Kukiz kilkakrotnie w mediach mówił, że Trybunał Konstytucyjny powołał Wojciech Jaruzelski, aby ten zaakceptował stan wojenny. Natomiast sędziowie Trybunału Konstytucyjnego odnosząc się do tych zarzutów stwierdzili, że ten organ powołano w wyniku nacisku opozycji. Przed kilkoma dniami  prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zaprosił Trybunał na obchody 30 rocznicy jego powstania, deklarując pokrycie części kosztów przez gdański samorząd. Powiedział, że pierwszy raz idea sądu konstytucyjnego pojawiła się w 1981 roku na obradującym w Gdańsku I zjeździe NSZZ  „Solidarność”.

Uważam, że warto przypomnieć, w jakich okolicznościach powołano ten organ władzy sądowniczej. Z postulatem utworzenia TK wystąpiło Stronnictwo Demokratyczne, w 1946 roku ogłaszając go w tezach programowych. W ówczesnych stalinowskich czasach nie było możliwości wprowadzenia  instytucji badającej zgodność norm prawnych niższego rzędu z normami prawnymi wyższego rzędu, zwłaszcza ustaw z konstytucją. Stronnictwo jednak nie rezygnowało. Propozycję powtórzyło w 1956 roku  w okresie odwilży październikowej, ale spotkało się ze zdecydowanym oporem Władysława Gomułki, który uważał Trybunał za burżuazyjną instytucję. Należy podkreślić, że nie była to jedyna propozycja ustrojowa tej partii, która postulowała jeszcze powołanie Trybunału Stanu, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz utworzenie urzędu prezydenta. Stronnictwo Demokratyczne do zgłaszanych propozycji wróciło w 1981 roku na kwietniowym XII Kongresie. Przedstawiło wówczas szereg postulatów obliczonych na demokratyzację ustroju państwa poprzez wprowadzenie m. in. w/w instytucji. To wtedy też uznano 3 Maja, dzień uchwalenia konstytucji w 1791 roku, za Święto partyjne SD przywracając w ten sposób pamięci Polaków tę wielką historyczną rocznicę. Tym razem te propozycje zostały medialnie nagłośnione i dotarły do opinii publicznej, która odebrała je pozytywnie. Idea  utworzenia Trybunału Konstytucyjnego znalazła też zrozumienie w kręgach prawniczych.  W październiku 1981 roku na zjeździe NSZZ „Solidarność” w dokumencie „Samorządna Rzeczpospolita” znalazł się zapis o sądownictwie konstytucyjnym.

Wojciech Jaruzelski po wprowadzeniu stanu wojennego chciał pokazać, że podejmując tę decyzję, nie broni panującego system politycznego, ale pragnie reformować państwo. Zaczął budować swój obraz reformatora. Mimo stanu wojennego powstał sprzyjający klimat dla propozycji ustrojowych Stronnictwa. Trzy kluby poselskie PZPR, ZSL, SD zgłosiły projekt nowelizacji Konstytucji. Nowelizację ustawy zasadniczej przeprowadzono 26 marca 1982 roku zapisując w niej instytucje Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu. W tym samym dniu przyjęto ustawę o utworzeniu Trybunału Stanu. Jaruzelski pragnął tą decyzją uwiarygodnić zapowiadany proces odnowy. Ponadto ówczesne władze zamierzały postawić przed Trybunałem poprzednie kierownictwo państwowe z Piotrem Jaroszewiczem na czele. Nie spieszono się natomiast z ustawą o powołaniu Trybunału Konstytucyjnego. Toczyły się gorące spory prawnicze i polityczne o jego charakter. Porozumienie osiągnięto w 1985 roku i 29 kwietnia Sejm uchwalił ustawę o Trybunale Konstytucyjnym (działalność rozpoczął rok później). Podstawową kompetencją TK było badanie zgodności ustaw z Konstytucją. Nie wszystkie wyroki o niekonstytucyjności ustaw były ostateczne. Sejm większością 2/3 głosów mógł je odrzucić. Trybunał szybko stał się instytucją niezależną i trudną do politycznego sterowania. Nawet wyrokując w PRL stworzył interesujące orzecznictwo. W powołanym w 1985 roku składzie funkcjonował jeszcze po transformacji w 1989 roku. W 1992 roku grupa 48 posłów wystąpiła z wnioskiem o wymianę sędziów, jako wybranych przez Sejm niepochodzący z wolnych wyborów. Nie znalazł ten wniosek akceptacji u pozostałych posłów

Trybunał Konstytucyjny pracował w oparciu o ustawę z 1985 roku do czasu uchwalenia nowej konstytucji w 1997r. Wówczas Sejm przyjął nową ustawę, która wprowadzała skargę konstytucyjną i zasadę, że wyroki Trybunału są ostateczne. Mimo głoszenia apolityczności Trybunału i jego sędziów stopniowo stawał się przedmiotem zabiegów partii politycznych, które starały się rekomendować do jego składu prawników – według ich oceny – z nimi sympatyzujących. Trybunał stawał się łupem większości parlamentarnej. W latach 2005-2007 wybierano sześciu sędziów i wszyscy byli zgłaszani przez PiS. W 2007 roku wybierano siedmiu sędziów i wszystkich zgłosiła koalicja rządząca (sześciu PO jednego PSL). Nikt wówczas nie protestował, że następuje upartyjnienie Trybunału. Dopóki będzie obowiązywała zasada, o wyborze sędziów zwykłą większością głosów to opozycja nie ma szans na wybór jej kandydata.

Platforma Obywatelska po przegranych wyborach prezydenckich zdawała sobie sprawę, że przegra również elekcję parlamentarną. Rozgrywające się po wyborach październikowych wydarzenia dowodzą, że przegrani nie zamierzają oddać władzy Prawu i Sprawiedliwości. Uznano, że jedyną instytucją mogącą utrudniać zwycięzcom wyborów parlamentarnych realizację zapowiadanych reform jest Trybunał Konstytucyjny, który wykazał spolegliwość wobec koalicji PO-PSL, m. in. uznając konstytucyjność ustawy o OFE, pozwalającej rządowi Tuska zabrać pieniądze obywateli i uratować budżet państwa. Platforma i PSL przy cichym poparciu SLD, rozpoczęła manipulacje przy ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. W czerwcu 2015 roku zmieniono niektóre jej zapisy i wybrano pięciu sędziów, w tym dwóch na „zapas”. Wkroczono w ten sposób w kompetencje Sejmu następnej kadencji. Było to jawne pogwałcenie konstytucji, niepisanych zasad i parlamentarnych obyczajów. Pozwalało przyszłej opozycji mieć nadzieję, że wyroki Trybunału pozwolą na blokowanie niewygodnych dla niej ustaw i utrudniać realizację programu wyborczego przez Prawo i Sprawiedliwość, tym bardziej, że Prezes Trybunały Andrzej Rzepliński dawał dowody „życzliwości” uczestnicząc w 2015 roku w przegotowaniu czerwcowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Prezes Trybunału stanął po jednej stronie sporu i  zamiast bezstronnego sędziego, objawia się jako polityk celebryta udzielający mediom licznych wywiadów. Dokonuje też wykładni konstytucji wygodnej dla opozycji.

Trwający do dzisiaj spór o Trybunał Konstytucyjny, kolejne decyzje Sejmu i nie respektowanie ich przez TK tylko pogłębiają i komplikują konflikt. Odrzucane są propozycje kompromisu przedkładane przez obóz rządzący.  Stanowisko Komisji Weneckiej swoją nieobiektywną opinią dolało oliwy do ognia, czyniąc problem prawnie nierozwiązywalny. Powstały kryzys konstytucyjny może być zlikwidowany na drodze politycznej. Można było wiązać nadzieje z powołanym przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego zespołem niezależnych specjalistów. Aby tak się stało, potrzebna jest dobra wola obu stron. Nie ma jej po stronie opozycji, która stawia wygórowane warunki i szermuje górnolotnymi hasłami o łamaniu konstytucji i upadku państwa prawa. Nowy szef Platformy Grzegorz Schetyna ogłosił, że jego ugrupowanie będzie opozycją totalną, że wyprowadzi ludzi na ulicę i będzie mobilizował instytucje europejskie do wspierania polityki Platformy. Wtóruje mu PSL, .Nowoczesna, a na ulicach KOD. Mobilizacja opinii europejskiej, a nawet światowej przeciw Polsce przez przegraną formację polityczną osiągnęła niebywałą skalę. Dla głównych unijnych graczy, zwłaszcza Niemiec, wizja usamodzielnienia się dotychczas spolegliwej Polski zagraża ich interesom. Zagrożone w swoich interesach w Polsce poczuły się wielkie korporacje finansowe, handlowe, a w naszym kraju prawnicze. Wrogowie zewnętrzni i wewnętrzni wprowadzanych zmian przez PiS, osią konfliktu uczynili problem TK, ale tylko naiwni sądzą, że tak jest naprawdę. To jest wojna o pozbawienie PiS władzy, stąd podgrzewanie nastrojów konfliktowych obliczonych na upadek rządu Beaty Szydło i doprowadzenie do wcześniejszych wyborów. Trafnie ujął intencje opozycji Kornel Morawiecki, który w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „W Sieci” powiedział, że PiS „chce wyrównać społeczne szanse, otworzyć ścieżki zamknięte dla części Polaków. A tamci chcą wszystko dla swoich by ci, którym powodziło się w III RP, mieli jeszcze lepiej. PiS zabiera im zabawki, realnie zmienia rzeczywistość. Stąd ten straszny krzyk, stąd te ataki z zagranicy”. A wojna polsko-polska trwa nadal!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here