Wilno – garść porad i wrażeń z pobytu w mieście (cz. 1/2)

6
801

Wilno, Ostra bramaZ końcem roku upływa okres litewskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Tak się składa, że jako jeden z zaproszonego grona piętnastu dziennikarzy z całego kontynentu miałem okazję uczestniczyć w grudniowej konferencji podsumowującej półroczny dorobek okresu przewodnictwa w UE a także wyciągającej wnioski z ubiegającego Europejskiego Roku Obywateli 2013. Podczas mojego pobytu na Litwie miałem jednak okazję nie tylko zasiadać w sejmowych ławach czy uczestniczyć w publicznych wysłuchaniach, ale przede wszystkim skontrastować moje wyobrażenie miasta i Litwinów z rzeczywistością. Oto moje najważniejsze przemyślenia:

1. Litwini to bardzo gościnny naród

Podobnie, jak Polacy, Litwini wyznają zasadę „zastaw się, a postaw się”. Gościnność jest tu absolutnym priorytetem, a uroczyste przyjęcie zagranicznych gości – wręcz obowiązkiem. I choć mam już na swoim koncie niejedną zagraniczną wizytę na zaproszenie Komisji Europejskiej czy prezydencji jakiegoś kraju, jeszcze nigdy nie zostałem tak miło potraktowany przez gospodarzy wydarzenia. Już na lotnisku Wilno-Porubanek, na które przyleciałem z Warszawy, czekała na mnie delegacja powitalna. Jedna z młodych kobiet trzymała w ręku tabliczkę z moim nazwiskiem. Kiedy podszedłem do niej, bardzo miło mnie przywitała, po czym odprowadziła do rządowego BMW, które było zaparkowane tuż przed budynkiem portu lotniczego. Kierowca, który bardzo dobrze mówił po polsku, zawiózł mnie zaś do hotelu Amberton w ścisłym centrum miasta. Każdy dzień pobytu był dla mnie niezwykłym doświadczeniem gościnności Litwinów. Bardzo się starali i robili wszystko, by urozmaicić pobyt gości w ich kraju: organizowali liczne wycieczki, wspólne wyjścia do historycznych pubów czy restauracji. Wspaniałym zwieńczeniem pobytu była zaś uroczystość na Zamku Dolnym w Wilnie. Niewątpliwie Polacy i Litwini mają wiele wspólnego.

2. Wilnianie płynnie mówią po polsku

Będąc w Wilnie, z początku próbowałem porozumiewać się w języku angielskim, ale wielu mieszkańców nie zna go zbyt dobrze. Wtedy dość nieśmiało zacząłem używać polskiego… i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu znaczna większość przechodniów z dużą swobodą i płynnością rozmawia w tym języku. Nasz język znają więc nie tylko Polacy mieszkający w Wilnie (ok. 20% ludności), ale też znaczna większość Litwinów tam będących. Jedynym wyjątkiem jest mniejszość rosyjska (12%), która rozmawia wyłącznie po rosyjsku i litewsku. Mniejszość ta bardzo niechętnie przyjmuje fakt, że to nie rosyjski, a polski jest drugim najpopularniejszym na Litwie. Oczywiście wszystko to opiera się na dużych uproszczeniach i generalizacji, ale jeśli spotkamy w Wilnie osobę, która nie zna języka polskiego, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest to właśnie Rosjanin.

 3. Na targach można płacić polską walutą

Przed wyjazdem do Wilna przeczytałem tę informację w Internecie i muszę przyznać, że to w 100% prawda. Oczywiście w sklepach i supermarketach uznawane są wyłącznie litewskie lity (lub karty debetowe/kredytowe), ale już na targowiskach w mieście można bez problemu płacić złotówkami – i to czasem z dużą korzyścią! Podczas gdy kurs 1 LTL ~ 1,2 PLN (wartość z  grudnia 2013), wielu sprzedawców traktuje je na równi, robiąc de facto duży rabat turystom z PolskiWarto dodać, że w Wilnie jest stosunkowo wiele straganów, rynków i przydrożnych handlarzy żywnością i pamiątkami. Polecam więc przed wyjazdem do Wilna nie kupować w kantorach zbyt wielu litów, za to zabrać ze sobą zapas polskich złotówek o niewielkich nominałach (5, 10, 20 zł).

[nggallery id=43]

 4. Litwini są nadmiernie skromni

Będąc w Wilnie wielokrotnie słyszałem opinie, które wskazywały na to, że „Litwini czują się gorszymi braćmi Polaków, bo kultura polska zawsze była na tych ziemiach dominująca„. Brakuje tam dumy z osiągnięć własnego narodu, gdyż ciągle pokutuje przekonanie, iż historia I Rzeczypospolitej jest w większym stopniu dorobkiem Polski, niż Litwy. Będąc uczestnikiem oficjalnej wycieczki po litewskim parlamencie – Seimasie – usłyszałem, że „nawet księża w Wilnie jeszcze do niedawna przekonywali wiernych, by modlili się do Boga po polsku, bo Bóg nie rozumie litewskiego„. Co więcej, przewodnik, jak i urzędnicy litewskiego MSZ przekonywali, że „sala plenarna w Seimasie to brudny bunkier i w niczym nie przypomina innych pięknych parlamentów Europy„. Podobnie Litwini oceniają swoją stolicę i twierdzą, że „Warszawa i Kraków przez całe stulecia były centrum Rzeczypospolitej, były bliżej Wiednia, Berlina, wielkiego świata; za to Wilno to była odległa wschodnia prowincja, która niewiele znaczyła w całym mocarstwie„. Dodali też, że „polski był zawsze językiem dworu i mieszczaństwa, zaś litewski był niczym więcej jak językiem niewykształconego chłopstwa„.

Na koniec usłyszałem od jednej z organizatorek, że Zamek Dolny w Wilnie „ma być chociaż namiastką Wawelu„. I choć po części jest to prawda, gdyż zamek po odbudowie został oddany do użytku dopiero w 2013 roku (jest więc stosunkowo nowy, pusty i ubogi w eksponaty; posiada w większości kopie obrazów z Wawelu), myślę, że tak krytyczne opinie dotyczące własnego kraju i narodu są krzywdzące dla bogatej historii i kultury Litwy. Byłem zaszokowany faktem, że Litwini mają tak duże kompleksy i nie doceniają własnych osiągnięć, własnego kraju i kultury, bo przecież gdyby tylko chcieli – mają się czym chwalić. Powyżej i poniżej udostępniam dwie galerie zdjęć, które udowadniają to.

5. Litwini są dumni z bursztynu i bitwy pod Grunwaldem

Od każdej reguły są pewne wyjątki. I tak Litwini są dumni przede wszystkim z dwóch rzeczy: z bursztynu, który uważają za swój narodowy skarb (bryły bursztynu przechowują więc nawet w parlamencie), a także z bitwy pod Grunwaldem, która była niewątpliwie najbardziej chwalebnym zwycięstwem Litwinów w historii (i ponownie – w Seimasie widnieje olbrzymi witraż przedstawiający bitwę, a w telewizji często odtwarzane są inscenizacje tego wydarzenia).

Wszelkie pamiątki z Wilna to więc liczne wyroby z bursztynu (biżuteria, lusterka, lampki z kawałkami bursztynu), albo też figurki przedstawiające wojowników i żołnierzy z okresu XIII-XVIII w (w tym m.in. Krzyżaków i husarię). Dla przykładu, w sklepach z pamiątkami nie znajdziemy więc metalowej zapalniczki z napisem „Vilnius”, ale znajdziemy już zapalniczkę z bursztynem. Jak wyjaśniła sprzedawczyni: „nie produkuje się zbyt wielu pamiątek z napisem ‚Wilno’, bo nie ma takiej potrzeby„.

Dalsza część tekstu: http://www.przegladdziennikarski.pl/wilno-garsc-porad-i-wrazen-z-pobytu-w-miescie-cz-22/

[nggallery id=44]
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWesołych świąt!
Następny artykułWilno – garść porad i wrażeń z pobytu w mieście (cz. 2/2)
Paweł Rogaliński

Paweł Rogaliński jest politologiem, filologiem, rzecznikiem prasowym organizacji pozarządowej oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską w Londynie poświęconą popularności politycznej w krajach anglojęzycznych. Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

6 KOMENTARZE

  1. Dobry wieczór!
    Przeczytałam Pana relacje z pobytu w Wilnie w dniu 13.12.2013 r. Nie dziwię się, że jest Pan zachwycony zachowaniem Litwinów wobec Pana. Przyleciał Pan samolotem do Wilna, czekał na Pana służbowy samochód z kierowcą, zawiózł do dobrego hotelu itd. Obsługa dogadzała jak mogła najlepiej. Proponuję Panu pojechać na Litwę prywatnie do Polaków zamieszkujących tą ziemię. Usłyszy Pan prawdę o Litwinach. Byłam tam kilkakrotnie w kilku polskich rodzinach i oni niestety nie mają powodu do ich
    chwalenia. Nie będę opisywała szczegółów aby Pan sam mógł doświadczyć nowych emocji.
    Serdecznie pozdrawiam. Teresa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here