"Tkalnia Zagadek" w Łodzi (recenzja pokoju zagadek)

2
766

Kolejny wakacyjny piątek i odwiedziliśmy kolejny escape room. Tym razem udaliśmy się do popularnej Tkalni Zagadek, która ma swoje siedziby m.in. w Poznaniu, Częstochowie, Kaliszu, Płocku oraz Łodzi. Dla mnie wybór był oczywisty i wraz z grupą znajomych wybrałem się do łódzkiej centrali firmy przy al. Kościuszki 1. Myślę, że była to dobra decyzja – jest to bowiem rozrywka nie tylko niestandardowa, ale też dająca dużo emocji i pozostająca w pamięci.

Siedziba Tkalni Zagadek mieści się w centrum miasta, choć nie oznacza to, że łatwo tam trafić. Trzeba się naprawdę nagimnastykować, by znaleźć to miejsce, przez co można mieć wrażenie, że samo trafienie do siedziby firmy jest już swego rodzaju początkiem gry. My, choć byliśmy pod dobrym adresem, mieliśmy spory problem, by znaleźć się we właściwym budynku. Dopiero po dłuższej chwili i wykonanym telefonie udało nam się trafić do Tkalni. Winę tutaj jednak ponosi właściciel budynku, który tymczasowo zdemontował tablice kierujące do escape room’ów. Na myśl jednak przychodzi od razu logo firmy, na której widnieje labirynt, co może świadczyć, że tylko wybrani mogą podjąć dalsze wyzwanie 😉

Po odnalezieniu siedziby Tkalni wśród gęstwiny korytarzy, zostaliśmy serdecznie przywitani przez opiekuna pokoi. Sympatyczny pan przedstawił nam zasady gry, wprowadził w tematykę rozgrywki, życzył powodzenia i… zamknął nas w pomieszczeniu. „Eksperyment”, bo tak nazywał się wybrany przez nas pokój zagadek, to miejsce, w którym odnaleźliśmy ślady po tajemniczych badaniach medycznych wykonywanych na pacjentach. Mroczny pokój, rozświetlany jedynie przez biały ekran monitora, wyniki badań, zdjęcia z eksperymentów oraz zegar odliczający 45 minut, które nam dano na rozwiązanie zagadki. Nie było czasu do stracenia, więc zabraliśmy się ostro do główkowania, a zadań przed nami była cała masa. Wszystko po to, by odnaleźć klucz, który pozwoli nam uciec z pokoju. Muszę przyznać, że zagadki były na wysokim poziomie, a liczba kłódek, kluczy i szyfrów powodowała, że łatwo się było w nich pogubić. Momentami bywało naprawdę ciężko i trzeba było mocno wysilić swój umysł, aby znaleźć rozwiązanie. Mimo to w końcu udało nam się przebrnąć przez masę kodów i zagadek, dzięki czemu wydostaliśmy się na zewnątrz. Tym samym dołączyliśmy do nielicznego – jak do tej pory – grona osób, którym się powiodło. Jest to bowiem najnowszy nabytek Tkalni Zagadek w Łodzi i trzeba przyznać, że poziom trudności momentami jest bardzo wysoki, co przyznali sami twórcy. Naprawdę pod tym względem się postarali i z pewnością jest to pokój dla weteranów tego typu rozgrywek.

Jedną z wad pokoju był mały problem techniczny z działaniem jednego ze sprzętów, co nieznacznie spowolniło naszą rozgrywkę. Obsługa pokoju, po usłyszeniu naszej uwagi, obiecała, że ten problem zostanie przeanalizowany i jak najszybciej poprawiony. Jak już było wspomniane, jest to nowy pokój, więc tego typu drobne niedociągnięcia mają prawo się zdarzyć. Przed publikacją artykułu otrzymaliśmy informację od obsługi, że usterka zgodnie z obietnicą została już naprawiona.

Poza odwiedzonym przez nas „Eksperymentem”, Tkalnia Zagadek oferuje nam jeszcze dwa inne pokoje: „Cela” i „Rytuał”. Myślę więc, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jeśli ktoś uwielbia kryminały, to z pewnością świetnie odnajdzie się w pokoju „Cela”, w którym musimy wydostać się z więzienia i udowodnić swoją niewinność. Należy dodać, że jest to pokój cieszący się największą popularnością. Jeżeli jednak wybierzemy pokój „Rytuał”, będziemy mieli możliwość przeniesienia się do brazylijskiej wioski i odprawienia tajemnego rytuału łowców snów. Myślę jednak, że bez względu na to, który pokój wybierzemy, i tak będziemy zadowoleni, bo zapewne w każdym z nich aż roi się od zagadek i tajemnic. Satysfakcja gwarantowana – szczególnie w chwili, gdy uda nam się z takiego pokoju zagadek uciec.

Podsumowując, myślę, że wybranie się do Tkalni Zagadek to dobry pomysł. Zawsze będzie to miła odmiana od szablonowego wyjścia do kina czy na miasto. Fabuła utworzona w pokojach naprawdę wciąga, a upływający czas wypełniony współpracą, główkowaniem i rosnącym poziomem adrenaliny to świetna opcja na wspólny wypad. Wystarczy zebrać ekipę (3-5 osób) i sprawdzić, czy jesteśmy w stanie podołać wyzwaniu. Polecam skorzystać z tej coraz bardziej popularnej formy rozrywki.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here