Targi książki w Madrycie

0
297

Targi madryckie nie zawsze są bogate w objętości i rozmaitości. Tegoroczne wydarzenie było niemal o połowę mniejsze niż to w roku 2015. Wydawcy ze swoimi pięknymi pracami – propozycjami książkowymi – nie przybyli w tak licznym gronie jak niegdyś.

     W ubiegłym roku na jednym z portali polonijnych w Internecie znalazłam informację, że na terenie Parku Retiro wystawiono międzynarodową prezentację książek. Pełna entuzjazmu i natchnienia, pojawiłam się, by stwierdzić, że trzeba przejść na drugą stronę refiugium od strony Paseo del Duque de Fernan Nunez. Pomyślałam sobie, że się trochę przespaceruję. Już dawno tu nie byłam. Następny nadzorca zieleni, upewnił mnie, że wędruję w odpowiednim kierunku.

Zaznaczę, że piękne Retiro ma 120 hektarów. Gdy dotarłam na miejsce, okazało się, że jest czas sjesty poobiedniej – trudno. Wróciłam do domu zmęczona i zła, po długiej wędrówce w porze, kiedy temperatura powietrza wynosiła + 38 st. C. Nie dałam za wygraną – następnego dnia rozpoczęłam zwiedzanie wystawionych książek. Oglądanie pięknych i rozmaitych pozycji z całego świata naprawdę zapiera dech w piersiach.

Targi, jak zawsze i dostojnie, otworzyła królowa Zofia. Spacerkiem wśród społeczności madryckiej i turystów, pomiędzy stoiskami, wolniutko przypatrywałam się dziełu słowa pisanego – różnych autorów. Było, czym oczy nacieszyć i zapomnieć się w urzekającym miejscu, jakim jest rezerwat w kolorze szmaragdu w Madrycie. Kupiłam dwie bajki dla dzieci autorów izraelskich. Po trzech godzinach spaceru wśród zapachu różnych wydawnictw w języku urzędowym (kastylijski), stwierdzam, że dzieła elektroniczne typu Pockef – book miały mniejsze zainteresowanie. Każdy patrzył z większą miłością na tradycyjny wolumen pachnący farbą drukarską.

W pewnym momencie spytano mnie jaki tytuł kupiłam. Czyli Zarząd Targów prowadził dokładną analizę marketingową. Natomiast jeden reporter, pytał osoby wizytujące czy Targi Książki to rynek czy zabawa. Bez komentarza.

Niesamowita witalność – nieodgadnione sprawy spotyka się na rokowaniach wszelkiego druku. Różnorodność stylu i intelektu, ludzi piszących z różnych stron uniwersum. Popularyzacja wszelkich książek w języku hiszpańskim gościła na stoiskach chińskich, chilijskich, brazylijskich itd. Wspomnę autorów arabskich, którzy proponowali przede wszystkim książki kucharskie i bajki dla dzieci. Kraje Oceanii i dawne kolonie hiszpańskie, a obecnie „najstarsze miasta europejskie w Ameryce” przedstawiły majestatyczną beletrystykę. Słynny wydawca argentyński i Ameryki Latino, Adriana Hidelgo od pół wieku rozprowadza swoje książki wielu krajach i na Targach Madryckich.

Słynne hiszpańskie „Grupo Ocean” jest międzynarodowym dystrybutorem we wszystkich krajach języka hiszpańskiego. Stworzył je pięćdziesiąt lat temu Jose Lluis Monreo, gustując w książkach z programami nauczania. Tak tez wydawca np. z Kairu ma swój półwieczny udział w publikowaniu wolumenów o tematyce psychologii, filozofii, duchowości i zdrowia. A przede wszystkim egiptologii. Rozprowadza je nie tylko w Hiszpanii, ale także Meksyku, Kolumbii poprzez Republikę Dominikańską i Ekwador. Miał też swoje e-booki na tegorocznych Targach w Madrycie.

Najbardziej lśniło stoisko Instytutu Kultury Rumuńskiej. Rozświetlały swoją obecność tytułem „Rumuńskie książki w języku hiszpańskim”. Już czwarty rok obwieszcza swoją wolność w Madrycie. Drugi swój sezon zaznaczyli indywidualnie na największych Targach Książki, jakie są każdego roku w Nowym Jorku.

Kramy z książkami rozciągały się dwa kilometry. Różna narodowość na Półwyspie Iberyjskim wzbogaca wielorakość tematu w publikacjach – jest to logiczne i uzasadnione. Wszyscy księgarze, wydawcy, dystrybutorzy czy oficjalne agencje, stworzyli bogaty wachlarz utworów o sztuce, polityce, religii, metafizyki po mitologie, encyklopedie itd. Można było również posłuchać rozłożystej Madryckiej Orkiestry Symfonicznej. Gościło też słynne radio „Onda-Zero”.

Sprzedawcy z zachwytem w oczach pakowali prace twórcze w papierowe, ładne torby. One tez zrobiły furorę na plakacie z 2015 autorstwa Fernardo Vincente. Podczas święta pertraktacji nie zabrakło momentu deszczowego, ciepłego i obfitego, nie zakłócając jednak toku działań gorących rozmów. W całości tego salonu królują kolorowe bajki, dla dzieci w różnym wieku. Błyszczały i zachwycały latorośl. Zadbano też i o to, by najmłodsi mogli sami stanąć na podwyższeniu przy ladzie i obejrzeć historie znane im, czy jeszcze nieznane. Dzieci wraz z rodzicami miały wyróżnienie szczególne. I słusznie, to one są przyszłością każdego narodu. Przy okazji miały swoje malutkie spektakle na żywo, w stylu „Pappa Pig”. Można było oglądać taniec orientalny i dobrze znane wszystkim „Baśnie Tysiąca i Jednej Nocy”.

Tak jest zawsze, że każda wiosna wypełnia się sztuką. Tegoroczna lśniła pięknem. Na przykład „Literacki wagon” dla dzieci narodził się w Kolumbii, a na targach dominuje już kolejny raz – z wielkim powodzeniem. Autorzy książek, podpisując swoje prace, rozgrzewali namiętność wielbicieli sztuki czytania. Dział bibliofili błyszczał doskonałością starych i nowych pozycji. Są to ludzie, którzy kochają książkę niemalże bardziej niż drugiego człowieka. Mają w sobie wrodzony artyzm. To pasjonaci do urokliwej oprawy introligatorskiej.  Znawcy starodruków o wysokim nakładzie i rzadkich egzemplarzach. Przedstawili swoje skarby (tomiszcze) bardzo w doskonały sposób.

Od dwudziestu lat w Hiszpanii jest przyznawana międzynarodowa nagroda za promowanie czytania. Szlachetny styl wyróżnień ciągle trwa. Tak też np. w roku 2013 otrzymała ją Helena (Elena) Poniatowska – Meksykanka, poetka urokliwych wierszy, autorka wielu dzieł i nagród literackich. Została uhonorowana Nagrodą Cervantesa. To prestiżowe trofeum co roku wręcza król słonecznej Hiszpanii. Fakt ten jest godny uwagi, ponieważ pisarka jest (dopiero) czwartą kobietą na długiej liście szczęściarzy.

Tego roku w Madrycie gościli też polscy literaci z nowymi tematami. Towarzyszył im kataloński poeta i tłumacz, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, Xavier Ferre Vidal.

Kiedyś Pablo Raphael powiedział: „Czytanie to szersza perspektywa bez patrzenia”, „to wyobraźnia zwracania uwagi na umiejętność”, oraz „książki są słowem, które pomagają nam w nawigacji urządzania lepszego świata”.

Bogumiła Czesława Olaniecka z Madrytu

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowy wakacyjny album RMF FM
Następny artykuł„TheGame” w Łodzi – recenzja pokoju zagadek
Bogumiła Olaniecka
Urodziła się w starym i pięknym, hetmańskim Zamościu. Dzieciństwo upłynęło jej w Marianowie zachodniopomorskim, przy szlaku cysterskim z XII i XIII wieku. Natomiast młodość spędziła w Szczecinie, portowym nadbałtyckim mieście. To miasto było dla niej całym światem. Wraz z renesansowym Zamkiem Książąt Pomorskich, rodu Gryfitów – fascynowało ją i wypełniało cudownym przeżyciem młodzieńczego wieku. W końcu trzeba było jednak wyruszyć w świat za pracą i godnością. Obrała kierunek – Madryt – z biletem w jedną stronę i małą, podręczną walizką. Ambasadą i ostoją duchową był dla niej kościół polski w Madrycie w dzielnicy Pacyfico. Jest laureatką kilkunastu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów poetyckich. Prezentuje swoją twórczość w tomikach i almanachach literackich. Jest też współautorką wielu książek wydanych przez wydawnictwo świętego Macieja Apostoła o tematyce religijnej i anty magicznej. Piękne turpistyczne uczucie na obcej ziemi i tajemniczą namiętność lokuje w swoich książkach, między wersetami…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here