Szpetna twarz Londynu i Anglii (cz. 3): zagrożony rating

4
273

Londyn i Anglia mają także swoją szpetną twarz, która w chwilach kryzysowych przybiera jeszcze gorszy wyraz niż dotychczas. Co więcej, agencje ratingowe alarmują, że prognoza finansowa dla Wielkiej Brytanii jest w chwili obecnej negatywna. W konfeksencji, dotychczas nieposzlakowany rating kredytowy kraju, będący na poziomie AAA, może być wkrótce obniżony. ( Aby powiększyć zdjęcie, kliknij na nie. Następnie, by powrócić do artykułu, kliknij przycisk "wstecz" w oknie Twojej przeglądarki).

Brytyjczycy co prawda zaciskają pasa i prawdopodobnie osiągną zapowiadany wcześniej cel obniżenia wysokości długu publicznego, ale niskie tempo wzrostu gospodarczego wisi nad budżetem niczym czarne chmury. Aby ożywić sytuację finansową, Bank Anglii wykupi od inwestorów obligacje rządowe za 50 miliardów funtów. Jednak jak wielu uważa, lepiej byłoby dać te pieniądze społeczeństwu, bo wtedy byłaby większa szansa na rozbudzenie gospodarki. Nie ma bowiem pewności, co prywatne banki z tymi kwotami zrobią.

Niestety na powyższe problemy nakładają sie jeszcze kolejne. Jednym z poważniejszych jest wspomniany w poprzedniej części tekstu niepodległościowy potencjał Szkocji, która zażądała przeprowadzenia referendum w tej sprawie (na razie, według sondaży, zwolennicy status quo przeważają nad resztą 5%). Rząd jednak stara się przekonać Szkotów do pozostania we wspólnocie. Jak powiedział premier David Cameron:

– Jesteśmy mocniejsi, ponieważ jako stały członek Rady Bezpieczeństwa, czołowy gracz w NATO i w Europie, z którym liczą się sojusznicy, znaczymy w świecie więcej, gdy jesteśmy razem. (…) Nasz wspólny dom (państwo) jest zagrożony i wszyscy, którym zależy na jego dobru, powinni o tym głośno mówić.

Możliwe, że na niepodległości Szkocji straci też cała Europa. Jest tak dlatego, że Zjednoczone Królestwo, które już teraz powoli traci rangę globalnego mocarstwa, po utracie części swoich terytoriów mogłoby stracić również stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Byłby to prawdziwy cios dla całego naszego kontynentu.

Polecam też część 1: http://www.przegladdziennikarski.pl/bez-kategorii/szpetna-twarz-londynu-i-anglii-cz-1-bieda-a-wyksztalcenie/ oraz część 2 wpisu: http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/szpetna-twarz-londynu-i-anglii-cz-2-industrialne-zakatki/

4 KOMENTARZE

  1. „The Sun”: Łódź wymiera, przeniosła się na Wyspy

    Brytyjski tabloid „The Sun” w obszernym reportażu z Łodzi, zamieszczonym w niedzielnym wydaniu, odmalowuje obraz wyludnionego i podupadającego miasta, ilustrując go zdjęciami opustoszałych ulic, handlowych bud pokrytych graffiti i pijaków przed irlandzkim pubem.

    – Takich scen nie widziano od końca II wojny światowej: opuszczone budynki, zamurowane sklepy, kruszejące tynki, biedacy i starcy stojący w kolejce za chlebem – zaczyna swój łódzki reportaż Graeme Culliford, fotografując się na tle wymarłej ulicy.

    – Piotrkowska, o długości ponad 4 km, jedna z najdłuższych ulic w świecie – arteria pokryta kostką wymarła nawet w środku dnia. Na każdym rogu lichwiarze i lombardy, pijacy trzymają się razem, kierowcy rikszy odważnie stawiają czoło mroźnej temperaturze i deszczowi z wiatrem w nadziei na zarobienie paru złotych – czytamy w reportażu zamieszczonym w bulwarówce.

    – Dlaczego historyczne miasto, które przetrwało liczne wojny, zagładę Żydów i komunizm jest teraz takie bez życia? – pyta autor i sam sobie odpowiada: „Dużo ludzi wyjechało w poszukiwaniu pracy, w tym wielu do Wielkiej Brytanii”.

    Według cytowanego dyrektora biura strategii Urzędu Miejskiego Tomasza Jakubca „w oficjalnych danych statystycznych problemu migracji nie ma”. – Oficjalnie wyjechało mniej niż 1 proc., ale wiemy, że więcej. Osobiście sądzę, że jest to 5-10 proc. ludności miasta, ale nie ma, jak tego ustalić – powiedział.

    – Brytyjski spis ludności z 2011 r. wykazał, że Polacy są drugą najliczniejszą grupą narodową w Wielkiej Brytanii. Stanowią sporą grupę wśród 13 proc. mieszkańców Anglii i Walii urodzonych za granicą, a ponad połowa przyjechała w ostatnich 10 latach. Oficjalne dane wskazują, że Polaków w Anglii i Walii jest niemal 600 tys., ale badania sugerują, że może ich być znacznie więcej – pisze Culliford.

    Po przytoczeniu wypowiedzi i danych statystycznych potwierdzających tezę o wyludnianiu się Łodzi, autor doszedł do wniosku, że nie tylko temu miastu, ale i Polsce grozi narodowy kryzys: „W dziewięć lat po wejściu do UE, Polska stoi w obliczu narodowego kryzysu pogłębionego tym, że jej obywatele mają silną motywację, by znaleźć lepsze życie poza jej granicami”.

    – Łódź to jedno z najszybciej wyludniających się miast w Polsce, do 2035 r. może stracić blisko jedną czwartą obecnego stanu ludności. Do tego czasu blisko połowa ludności będzie składać się z osób w podeszłym wieku lub dzieci, a więc osób nieaktywnych na rynku pracy – prognozuje autor.

    Rzecznik ambasady RP Robert Szaniawski powiedział PAP, że ambasada może napisać do „The Sun”, jeśli stwierdzi, że artykuł jest nierzetelny. O zdjęcia pijaków i sklepów zabitych dyktą w Anglii także nie jest trudno – zauważa rzecznik.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here