Praktyczne porady: butonierki

2
587

Gdy jakieś 3 – 4 lata temu próbowałem kupić poszetkę, miałem z tym nie lada kłopoty. Zwykle wyglądało to tak: wchodziłem do salonu odzieży męskiej jakiejś renomowanej firmy i pytałem o poszetkę. Pytaniem tym wprowadzałem personel w zakłopotanie, co wyraźnie widać było na twarzach. Gdy wyjaśniłem, że chodzi mi o ozdobną chusteczkę wkładaną do kieszonki piersiowej marynarki, uśmiech zrozumienia wypływał na twarze i słyszałem: ach! Chodzi panu o butonierkę! Niestety nie mamy. Czasy się zmieniły i dziś prawie nikt nie myli już poszetki z butonierką.

Na początek, tak dla przypomnienia, bo przecież wszyscy to wiedzą: butonierka to przecięcie w klapie marynarki, które dziś ma funkcję wyłącznie ozdobną. Kiedyś marynarki były zapinane pod szyją i w tym celu miały na klapach guzik (z jednej strony) i dziurkę (z drugiej strony). Z czasem zrezygnowano z zapinania marynarek pod szyją, zmieniła się konstrukcja klap (kozerka uległa obniżeniu), ale dziurka pozostała i obecnie jest wykorzystywana do wkładania kwiatka lub jakiejś innej ozdoby. Niegdyś kwiatek w butonierce był absolutnie niezbędnym dodatkiem dżentelmena, jednak z czasem zaczął znikać i obecnie jest stosowany niemal wyłącznie przy okazji bardzo specjalnych uroczystości. Jedną z takich uroczystości jest ślub. Obecnie tworzy się specjalne, misterne mini-bukieciki, które przypina się do klapy marynarki poniżej butonierki. Moim zdaniem jest to w złym guście, ale zwyczaj jest tak powszechny (nie tylko w Polsce), że nie zamierzam z nim walczyć.

Natomiast wyrafinowani eleganci przypinają bukieciki do… kamizelek. Bo przecież na weselu marynarkę zdejmują, a chcą nadal wyglądać elegancko, co zapewnia im ów bukiecik. Zdejmowanie marynarek to zwyczaj, który bardzo mi się nie podoba. Uważam takie zachowanie za naganne, a gdy słyszę argumenty o wygodzie czy komforcie, to zawsze powtarzam, że zdjęcie spodni dałoby jeszcze większy komfort, a jednak nikt tego nie robi. Na wypadek, gdyby jednak zwyczaj zdejmowania spodni miał się kiedyś przyjąć na weselach, to zgłaszam pomysł specjalnych bukiecików przystosowanych do przypinania do bokserek. Czyli wygoda połączona z elegancją.

Teraz całkiem serio, o kwiatkach w butonierkach. Jeśli komuś kwiaty wydają się niemęskie, to przypomnę, że już kilka tysięcy lat temu, wojownicy udający się na wojnę przyozdabiali swoje torsy kwiatami. Kwiatami lubili się przyozdabiać poeci i wielcy mężowie stanu. Od starożytności, do czasów nam współczesnych. Kwiaty są dziś nieodłącznym elementem uhonorowania zwycięzców w olimpijskich zmaganiach; otrzymują medale i kwiaty. Dlaczego zrezygnowaliśmy z kwiatów w butonierkach? Wróćmy do tego zwyczaju! Przecież to takie proste!

Żeby sposób ten można było zastosować, butonierka musi być odpowiednio rozcięta. W garniturach i marynarkach ‚z wieszaka’ butonierka rzadko jest rozcięta; przeważnie jest tylko zaznaczona przy pomocy szycia, ale nie stanowi obrębionej dziurki. Trzeba się wtedy zwrócić do krawcowej o rozcięcie i obrębienie butonierki. Nie jest to zabieg skomplikowany, ale żeby obrębienie wyglądało estetycznie, powinien go zrobić ktoś, kto ma w tym wprawę. Bardzo przydatnym elementem będzie też pętelka usytuowana nieco poniżej butonierki (po wewnętrznej stronie klapy), w którą można włożyć łodyżkę kwiatka celem jego stabilizacji. Jeśli pętelki będą dwie – w odległości 2 – 3 cm od siebie, stabilizacja będzie jeszcze lepsza. Bardzo wyrafinowanym sposobem jest zastosowanie specjalnego flakonika, dzięki któremu końcówka łodyżki będzie zanurzona w wodzie. Występują dwa rodzaje takich flakoników. Jedne służą do przypinania z tyłu klapy, do pętelki znajdującej się poniżej butonierki. Drugie przypina się do butonierki z przodu klapy. Stanowią wówczas dodatkowy element ozdobny, ale burzą nieskazitelność tradycji kwiatka w butonierce.

Wypada tu jeszcze dodać, że butonierka jest zawsze usytuowana na lewej klapie. W marynarkach dwurzędowych mogą też występować dwie butonierki – po jednej na lewej i prawej klapie. W takiej sytuacji kwiatek umieszczamy w lewej. Z reguły butonierki nie występują na klapach szalowych, jakie znajdują zastosowanie w jednorzędowych smokingach. Jednak ostatnio ta reguła bywa łamana i szyje się smokingi z jedwabnymi, szalowymi klapami i z butonierką. Moim zdaniem taki smoking jest akceptowalny wyłącznie z kwiatkiem. Pusta butonierka, w szalowej klapie smokingu – wygląda nienaturalnie i nieelegancko. Po prostu: fatalnie.

Noszenie w butonierce żywego kwiatka jest trochę kłopotliwe. Może być poza tym postrzegane jako zbyt oficjalne i nie nadające się do codziennego zastosowania. W sukurs przychodzą kwiatki sztuczne oraz inne ozdoby, które w dużym wyborze znajdziemy w sklepach internetowych lub na aukcjach w rodzaju Allegro. Mogą być na szpilkach, zapinkach lub mogą mieć doszyty guziczek, który zapinamy w butonierce. Te ostatnie będą zresztą najtańsze. Sam zaopatrzyłem się kiedyś w zestaw niby-kwiatków dzierganych na szydełku lub wykonanych z filcu, z przyszytym guziczkiem koszulowym z drugiej strony.

A teraz czysto techniczne aspekty wkładania kwiatka do butonierki. Na pozór może się wydawać, że jest to proste, jak konstrukcja cepa. A jednak, gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że wcale nie jest takie oczywiste. Zebrałem więc trochę porad; bardzo szczegółowych i praktycznych.

Wybór gatunku i koloru kwiatka

Jeśli chodzi o gatunek kwiatka, to w zasadzie nie ma ograniczeń. Trzeba tylko odpowiednio dobrać jego wielkość trzymając się zasady, że im szersze klapy marynarki, tym kwiatek może być większy. Nie należy jednak bać się kwiatków całkiem małych, jak np. miniaturowych margerytek; zwykle wyglądają uroczo. Trzeba też baczyć na to, żeby kwiatek potrafił długo utrzymać świeżość. Rekordzistami pod tym względem są goździki, dlatego są niemal idealne do butonierek. Barierą mogą być ich grube szypułki – o tym w dalszej części. Biały goździk będzie pasował do wszystkiego, ale będzie wyglądał bardzo formalnie i odświętnie. Czerwony – będzie miał mniejszą formalność, będzie poza tym sygnałem, że osoba go nosząca jest silna i zdecydowana. Bardzo dobrym wyborem do butonierki będzie też róża, dobrze zaprezentują się gerbera i chaber. Polecić mogę jeszcze gardenię i storczyk. Ale nie ma tu w zasadzie ograniczeń. Można się zdać na własną fantazję, no i oczywiście dostępność kwiatków.

Kolor kwiatka może nawiązywać do koloru innego elementu stylizacji (np. krawata, poszetki, koszuli), ale nie jest to wymóg bezwzględny. Ważne jest tylko, żeby kolor kwiatka nie kłócił się z resztą stylizacji. Do wieczorowego granatowego lub czarnego garnituru, białej koszuli i ciemnego, jednolitego krawata, będzie pasował każdy kolor kwiatka. Odradzam jednak zastosowanie kwiatka białego, gdyż całość może się zbytnio kojarzyć z ubiorem ślubnym. A właśnie dla pana młodego – biały kwiatek jest niemalże obowiązkowy. Również właściwy będzie biały kwiatek w butonierce świadka, ale już goście weselni powinni mieć kwiatki w innych kolorach. Niestety na weselach dominują u nas bukieciki przypinane agrafkami do klap marynarek, zwane nieprawidłowo ‚butonierkami’, a które ja proponuję nazywać kwiatonierkami. Oczywiście żaden sartorialista nie przypnie sobie kwiatonierki, lecz przyjdzie na wesele z własnym kwiatkiem w butonierce.

Butonierka i pętelka

Żeby kwiatek można było włożyć do butonierki, musi ona być nie atrapą, lecz prawdziwą butonierką, czyli obrębioną dziurką. Niestety garnitury kupowane w większości sklepów mają nierozcięte butonierki. Jeśli obrębienie jest prawidłowo wykonane, to można rozciąć butonierkę samemu, uważając, żeby nie przeciąć nitek obrębienia. Niestety wiele marynarek nie ma prawidłowego obrębienia ‚na wskroś’ lecz jedynie powierzchniowe szycie udające obrębienie. W takim przypadku trzeba się zwrócić do krawcowej, która najpierw musi wypruć nitkę tworzącą niby-obrębienie, później dokonać rozcięcia materiału i ręcznego lub maszynowego obrębienia powstałej dziurki. Szerokość butonierki powinna wynosić 16 – 20 mm.

Pętelka służy do stabilizacji łodyżki kwiatka i znajduje się po wewnętrznej stronie klapy, około 4 cm poniżej butonierki. Nie zdarza się, żeby garnitury kupowane w sklepie miały pętelki (nawet jeśli mają rozcięte butonierki). Dlatego pętelkę trzeba wykonać samodzielnie. Jest to operacja banalnie prosta.

Przygotowanie i instalowanie kwiatka

Łodyżkę kwiatka obcinamy w odległości około 6 – 8 cm od korony. Samo wkładanie do butonierki jest nieco inne dla każdego rodzaju kwiatka. Najpopularniejszy goździk, wkładamy tak, że jego szypułka powinna zostać wciśnięta do butonierki, a wystawać powinna tylko korona kwiatka. I tu mogą pojawić się problemy. Bowiem różne goździki mają szypułki różnej grubości. Wybierając goździk w kwiaciarni, należy zwracać uwagę na grubość szypułki. Nie należy kupować tych z najgrubszą szypułką, bo nie da się ich wcisnąć do butonierki. Najlepsze pod tym względem są goździki miniaturowe, ale ich korony są dość małe. Moim zdaniem są wystarczająco duże i sam często je stosuję, ale jeśli komuś zależy na dużym kwiatku, to musi sięgnąć po zwykły goździk. Jednak nawet jeśli wybierze taki o najcieńszej szypułce, to i tak będzie ona zbyt gruba, żeby się zmieścić do butonierki. Trzeba wówczas zastosować brutalną metodę ściśnięcia i związania szypułki. Żywotność tak potraktowanego goździka znacznie się zmniejsza, ale spokojnie przetrzyma każdy bal czy wesele. Uwaga dla początkujących: przy braku wprawy może się zdarzyć zniszczenie kwiatka przy operacji ściskania i wiązania szypułki. Radzę więc zaopatrzyć się w kilka kwiatków, na wypadek, gdyby się miało nie udać za pierwszym razem.

butonierka petelka marynarkaW przypadku takich kwiatków jak gerbera, dalia i im podobnych, na miękkich i podatnych łodyżkach, zalecam zastosowanie drutu stabilizującego i wzmacniającego łodyżkę. Najlepszy będzie drut ogrodniczy o grubości 0,8 mm. Można poprosić w kwiaciarni o kilkanaście centymetrów takiego drutu; tam na pewno mają właściwy, tzn. odpowiednio podatny na wyginanie. Końcówkę drutu wbijamy od tyłu w koronę kwiatka tuż przy łodyżce, a następnie owijamy łodyżkę wystającą częścią drutu. Następnie delikatnie zginamy drut przy samym kwiatku w taki sposób, żeby korona kwiatka nie była prostopadła do łodyżki, lecz była pod kątem. Im mniejszy będzie ten kąt, tym kwiatek będzie się ładniej prezentował w butonierce, gdyż będzie zwrócony swoją koroną w kierunku patrzącego, a nie do góry. Trzeba tylko uważać, bo łatwo jest złamać łodyżkę przy wyginaniu. Takie złamanie nie jest tragedią, gdyż korona będzie się trzymała na samym drucie, ale zawsze będzie wtedy istniało niebezpieczeństwo, że kwiatek w którymś momencie odpadnie. A takie kwiatki mają to do siebie, że jeśli już odpadają, to zwykle w momencie najgorszym z możliwych. Dlatego warto kupić kilka kwiatków, żeby po ewentualnym złamaniu pierwszego, móc powtórzyć operację z drugim, przy zachowaniu większej ostrożności.

Większość kwiatków bez problemu przetrzymuje kilkanaście godzin (a w przypadku goździków nawet dwie doby) bez wody, nie wykazując objawów więdnięcia. Ale, jeśli użyty kwiatek nie był świeży, lub jeśli latem przebywamy na słońcu, to proces więdnięcia ulega przyśpieszeniu. Proponuję bardzo prosty sposób na zabezpieczenie się przed przedwczesnym zwiędnięciem. W tym celu końcówkę łodyżki należy owinąć skrawkiem ligniny (np. chusteczki higienicznej), nasączyć wodą, a następnie owinąć kawałkiem folii aluminiowej. Żeby taka instalacja nawadniająca nie zsuwała się z łodyżki, należy połączenie folii i łodyżki owinąć małym kawałkiem plastra lekarskiego lub innej taśmy klejącej.

Transport przygotowanego kwiatka

Bardzo często mamy do czynienia z sytuacją, gdy nie możemy włożyć kwiatka do butonierki przy zakładaniu naszego garnituru w domu, bowiem musimy później założyć płaszcz, który skutecznie zniszczyłby kwiatek. Bywa i tak, że musimy się udać w dalszą podróż, a dopiero w miejscu docelowym przebrać się w strój oficjalny (np. weselny) i włożyć do butonierki świeży kwiatek. Jak sobie z tym poradzić? Należy nabyć plastykowe pudełko z hermetyczną pokrywką. Takie pudełka, w różnych rozmiarach, są dostępne w każdym supermarkecie i zwykle służą do przechowywania żywności. Kwiatek, z zainstalowanym uprzednio systemem nawadniającym opisanym powyżej, wkładamy po prostu do pudełka. Jeśli kwiatek ma spędzić w nim czas dłuższy niż kilkanaście godzin, to warto, przed zamknięciem pudełka, umieścić tam kilka kropel wody. Woda szybko wyparuje, ale spowoduje, że powietrze w pudełku będzie bardzo wilgotne, co będzie miało dodatni wpływ na świeżość kwiatka. Zapas kwiatków, które przygotowałem w ten sposób przed wyjazdem na Pitti Uomo, przetrzymał 4 doby bez najmniejszych oznak więdnięcia. Zapewne przetrzymałby dłużej, ale tego nie miałem już okazji sprawdzić.

Kiedy nosić kwiatek w butonierce?

Zawsze przy okazjach uroczystych takich jak: bal, gala, wesele, uroczysta kolacja, przyjęcie świąteczne. Pan młody i świadek na ślubie – nie mogą być bez kwiatków. Jeśli macie okazję włożyć smoking, to kwiatek powinien być równie oczywisty, jak poszetka i muszka. Jedynym wyjątkiem może być smoking z kołnierzem szalowym, gdyż nie będzie w nim butonierki. Ale to nie jest już dziś takie pewne, bowiem coraz więcej krawców podchwytuje pomysł Toma Forda i wykonuje kołnierze szalowe z butonierkami. Jeśli trafi wam się taki smoking, to włożenie kwiatka do butonierki jest koniecznością. Kołnierz szalowy z pustą butonierką – wygląda okropnie! A propos Toma Forda: jeśli będziecie poszukiwać jego zdjęcia w smokingu, to prawdopodobieństwo, że natkniecie się na jakieś, na którym jest bez kwiatka – jest bliskie zera.

Ale kwiatek w butonierce nie jest domeną stylizacji na wyjątkowe okazje. Uważam, że nie ma przeszkód, żeby go stosować w codziennych stylizacjach casualowych. Jest po prostu dodatkową ozdobą, która – wbrew stereotypowi – ma charakter bardzo męski. Tak! Już w starożytności wojownicy przyozdabiali się kwiatami. Kwiatami byli też obsypywani zwycięzcy wodzowie i monarchowie. Zwyczaj ten niepostrzeżenie wszedł także do współczesności: przecież zwycięzcy w olimpiadach, mistrzostwach i pucharach są nagradzani medalami i kwiatami. No a stąd już tylko mały kroczek do powszechnego noszenia kwiatków w codziennych, ale eleganckich, męskich stylizacjach. Ja staram się tak robić.

KWIATONIERKA

Wcześniej dość niepochlebnie wyrażałem się o zwyczaju przypinania do klap marynarek misternych małych bukiecików, które dość powszechnie nazywa się u nas butonierkami. Biorąc jednak pod uwagę, że zwyczaj ten ogranicza się wyłącznie do uroczystości ślubów i wesel, chcę zweryfikować swoją poprzednią opinię i uznaję, że ładne bukieciki mają jednak rację bytu. Oczywiście wyłącznie na uroczystościach ślubnych i weselach. Chciałbym jednak wyraźnie rozróżnić zwyczaj weselnego dekorowania klap męskich marynarek od – mocno usadowionego w klasycznej męskiej elegancji – zwyczaju wkładania kwiatka do butonierki. Aby to rozróżnienie było jednoznaczne, proponuję nadać weselnemu bukiecikowi nową nazwę: kwiatonierka.

kwiatonierkaDziś rozumienie nazwy butonierka jest u nas różne w zależności od środowiska, w którym jest używane. Wśród mężczyzn zainteresowanych modą, w większości mediów czy salonów z męską odzieżą, słowo to nie budzi żadnych wątpliwości: oznacza obrębione rozcięcie w lewej klapie marynarki. Nazwa butonierka pochodzi od francuskiego: boutonnière (czytaj: butonier), które oznacza dziurkę od guzika lub pętelkę. Obecnie butonierka ma charakter wyłącznie ozdobny.

Znaczenie słowa butonierka jest niby takie oczywiste, ale spróbujcie zapytać o butonierkę w kwiaciarni. Tam także nie wzbudzi ono żadnych wątpliwości. Tyle tylko, że oznaczać będzie coś zupełnie innego, a mianowicie weselny bukiecik, o którym pisałem powyżej. Dlatego właśnie konieczne jest nomenklaturowe rozróżnienie i przyjęcie nazwy: kwiatonierka. Proszę zwrócić uwagę, że zwyczaj przypinania kwiatonierek jest dziś powszechny. Zatem goście weselni, którzy nigdy wcześniej nie zetknęli się ze słowem butonierka (czyli przytłaczająca większość), dowiadują się, że butonierka to ten piękny bukiecik, który mają sobie przypiąć do klapy. I w ten sposób błędny stereotyp się upowszechnia.

W bardzo ciekawy sposób z rozdwojeniem, o którym piszę, poradzono sobie w języku angielskim. Od dawna funkcjonuje tam słowo buttonhole, które oznacza butonierkę. Gdy zaczął się upowszechniać zwyczaj weselnych bukiecików, zaczęto je nazywać zapożyczeniem z francuskiego: boutonniere. Nic nie szkodzi, że w języku francuskim oznacza ono dokładnie to samo co w angielskim buttonhole. Do języka angielskiego weszło jako określenie czegoś innego, a mianowicie weselnego bukiecika. Ciekawe, że weszło z niezmienioną pisownią (podwójne n) i z akcentem na ostatnią sylabę. Muszę jednak dodać, że obraz sytuacji nie jest tak zupełnie klarowny i słowa buttonhole i boutonniere są czasami ze sobą mylone. Generalnie jest jednak wyraźny podział i z czasem będzie się on ugruntowywał. Byłoby wspaniale, gdyby taki podział dokonał się też w języku polskim i nikt nie miał wątpliwości co do znaczenia słów: butonierka i kwiatonierka.

Kończę rozważania o kwiatonierkach, bowiem chcę jeszcze trochę uwagi poświęcić kwiatkom w butonierkach. Nie ukrywam, że jestem gorącym orędownikiem powrotu do zwyczaju wkładania kwiatków do butonierek, i to nie tylko przy specjalnych okazjach (jak np. bal), ale także na co dzień, do ubiorów casualowych. Sam, od czasu do czasu, wkładam kwiatki do butonierki i uważam, że wygląda to bardzo dobrze. Wiem też, że przełamanie oporów mężczyzn w tej materii, nie będzie łatwe. Ale wierzę, że to się uda. Czy uwierzylibyście np. 5 lat temu, że poszetka stanie się dodatkiem, który będzie dostępny w każdym salonie z męską odzieżą, a liczba panów używających jej na co dzień będzie przybywać w postępie geometrycznym? Więc nie ma powodu, żeby tak samo nie stało się z kwiatkami w butonierkach. Moje plany popularyzacji kwiatków w butonierkach są dalekosiężne i wykraczają poza granice Polski. Będę próbował spopularyzować je na Pitti Uomo.

Przeczytaj też inne praktyczne porady:

Jan Adamski, http://janadamski.eu

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUpiększała Amerykę. Lady Bird Johnson
Następny artykułAndrzej Fogtt – artysta wielki, szalony i niezwykły!
Jan Adamski

Jan Adamski jest z wykształcenia inżynierem, absolwentem Politechniki Warszawskiej. W przeszłości był m.in. właścicielem firmy ENCORE, która była prekursorem we wprowadzaniu na polski rynek gier fabularnych (np. takie kultowe tytuły jak „Gwiezdny kupiec” czy „Wojna o pierścień”). Pracował w różnych firmach na stanowiskach dyrektora biura zarządu lub członka zarządu (PLL LOT, Polenergia, Brasco, Totalizator Sportowy). Obecnie prowadzi firmę doradczą w obszarze spraw korporacyjnych i organizacyjnych. Jest autorem blogu http://janadamski.eu, a także prowadzi wykłady o męskich ubiorach, praktycznych aspektach ich doboru i zasadach kodu ubraniowego. W swoich tekstach publicystycznych proponuje indywidualne, nierzadko kontrowersyjne, spojrzenie na znane problemy, znacznie odbiegające od powszechnie obowiązujących wykładni poprawności politycznej. Z pasją i zaangażowaniem pisze też o modzie męskiej.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here