PiS słabnie, a opozycja wciąż jest w rozsypce

0
567

Dokładnie 9 lat temu opublikowałem artykuł pt. „Zamiast grać, wciąż tasują karty„, który został przedrukowany w kilku gazetach w kraju i za granicą. W obecnej sytuacji politycznej, gdzie PiS straciło w sondażach palmę pierwszeństwa na rzecz PO (Millward Brown), a Ryszard Petru zrezygnował z funkcji przewodniczącego klubu Nowoczesnej, warto zadać pytanie – czy historia walki między PO a PiS sprzed dekady musi się powtórzyć?

Warto przypomnieć, że po okresie burzliwych rządów Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005-2007, władzę objęła wówczas Platforma Obywatelska. Gdyby obecnie przeprowadzono wybory, taki scenariusz byłby wielce prawdopodobny. Jak pisałem w 2008 roku: „Platforma postawiła wszystko na wyciszenie wiru awantur, który powstał w ciągu ostatnich kilku lat. I chcąc, nie chcąc, opozycja jej w tym pomaga, bo ona także straciła swe bojowe nastawienie”.

W rywalizacji PO-PiS zniknęły gdzieś inne partie, a Polacy, pragnąc chwili spokoju, zdecydowali się wówczas na mniejsze zło. Cytując artykuł sprzed dekady, politycy lewicy „skostniali w swych strukturach, (…) nie mają pojęcia co począć”. Inne partie również pogrążone były w kryzysie lub stagnacji. Czy teraz jest inaczej?

Obawiam się, że po ewentualnej wygranej PO, historia zatoczyłaby koło. Wszystko wskazuje na to, że Polskie Stronnictwo Ludowe obecnie nawet nie przekroczyłoby progu wyborczego, Kukiz’15 jako partia bez wyraźnego programu nie stanowiłaby żadnej alternatywy, zaś skompromitowana Nowoczesna nieustannie boryka się z problemami wizerunkowymi i regularnymi spadkami notowań. I nawet rozpaczliwe działania Ryszarda Petru mogą jej już nie uratować.

Polacy, zmęczeni awanturniczym stylem rządzenia PiS z pewnością zapragną niedługo spokoju w polityce. Ale czy powrót „ciepłej wody w kranie” to wszystko, czego możemy zapragnąć? Czy naprawdę mamy tak małe wymagania?

Niestety opozycja nie potrafi wyłonić jednego, poważnego lidera. Lewica, podzielona na SLD, Razem i Inicjatywę Polska, wciąż jest skłócona i słaba, chociaż to świetny moment, by naprawdę zaistnieć. W egoistyczny sposób obrzuca się rozmaitymi oskarżeniami, zapominając o swojej misji, o reformowaniu kraju i o tym, co ją łączy, czyli o własnych poglądach. I jeśli to się szybko nie zmieni, przez kolejne lata Polska będzie odbijana niczym piłeczka pingpongowa między PO a PiS. Czy tego chcemy?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLiga Mistrzów: Czy Real Madryt przejdzie do historii futbolu?
Następny artykułPraktyczne porady: skarpetki i muszki
Paweł Rogaliński

Paweł Rogaliński jest politologiem, filologiem, rzecznikiem prasowym organizacji pozarządowej oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską w Londynie poświęconą popularności politycznej w krajach anglojęzycznych. Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here