Perswazyjne przemówienia polityczne cz. 9: kłamstwo i kozioł ofiarny

6
198

Równie starą i znaną metodą jest kłamstwo, opisywane w różnych pracach z zakresu mentiologii. Według austriackiego specjalisty ds. kłamstwa Petera Stiegnitz’a, mówienie nieprawdy jest naturalne niemal dla całej ludzkości i zaczyna się już w momencie pytania: Co słychać?, które wcale nie musi wiązać się z naszym zainteresowaniem drugą osobą i jej życiem[1]. W związku z powyższym, politycy wielokroć nadużywają kłamstwa dla uniknięcia trudnych pytań. Stając przed sądem, komisją śledczą lub udzielając wywiadu, polityk musi być przygotowany do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Aby nie zostać zdemaskowanym na kłamstwie, należy unikać odpowiedzi na wszelkie pytania mogące wyjawić pewne sprawdzalne szczegóły[2], np. Czy tamtego dnia padał deszcz czy świeciło słońce?, Jakie przedmioty stały na biurku senatora?, lub: Jakim samochodem jechała pańska asystentka? Odpowiedź na nie musi być sformułowana w taki sposób, aby zawierała dość dużą dozę niepewności i była oparta głównie na subiektywnych odczuciach (których, w istocie swej, nie można zweryfikować), np. Byłem wtedy bardzo zdenerwowany i nie zwracałem uwagi na takie szczegóły, bądź: Pamiętam, że bardzo dobrze się czułem, bo wciąż myślałem o tym, że moja córka będzie wkrótce mieć dziecko, a ja wymarzonego wnuczka. Nie zważałem wtedy na otoczenie. Można również dodać kilka nieistotnych i niedokładnych informacji, jak choćby: Około 10.00 lub 11.00… dokładnie nie pamiętam, ale… W momencie, gdy manipulator jest naciskany lub seria pytań wymyka się spod jego kontroli, odpowiada: Proszę nie mówić do mnie tym tonem, bo to widoczny brak szacunku wobec mojej osoby!, albo: W takich warunkach nie da się pracować! Wszelka inna reakcja, oparta na dalszym kłamstwie, mogłaby zostać zdemaskowana. Najważniejsze w tej metodzie jest udzielanie odpowiedzi w sposób powolny i rozważny. W sytuacji, gdy kłamstwo zostanie odkryte, pozostają trzy drogi wyjścia: usprawiedliwienie swojego zachowania koniecznością, prowadzenie uników (np. Nie rozumiem, o co Panu chodzi) oraz wspomniane już oburzenie. Czwartą drogę stanowi wykorzystanie techniki kozła ofiarnego, polegającej na zrzuceniu całego ciężaru winy na osobę niższą rangą, która jest w dodatku cicha, spokojna oraz rozpoznawalna, ale jednocześnie niezbyt lubiana. Jeśli ponadto nie potrafi ona publicznie przemawiać, prawdopodobieństwo sukcesu polityka wzrasta[3].

Kup moją książkę pt. "Jak politycy nami manipulują":
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 1: Zakazane techniki"
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 2: Przemowy w praktyce"


[1] http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/magazyn_980326/magazyn_a_5.html, 07.12.2010.

[2] T. Witkowski, Psychologia kłamstwa. Motywy, strategie, narzędzia, Taszów 2006, ss. 74-75.

[3] K. Chomętowska, Winny zawsze ten inny, Poradnik psychologiczny, nr 12.2009-01.2010, ss. 54-57.

6 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here