Pani z Guadalupe, czyli ewangelizacja Meksyku

0
2

Najważniejszym celem mojej wyprawy za ocean było spotkanie z Matką Bożą z Guadalupe. I wszystkie etapy tej podróży były przybliżaniem się do Patronki Mexico City, całego Meksyku, jak i krajów obu Ameryk.

Poczynając od indiańskiej wioski San Juan Chamula, prawie w każdym mieście na trasie naszej wyprawy do Pani z Guadalupe, w którym zatrzymywaliśmy się, spotykaliśmy zorganizowane grupy pątników udających się na spotkanie podczas największego odpustu świata. Podziwialiśmy ich żywiołowe wyrażanie uczuć religijnych, uczestnictwo we mszach świętych, ich pobożność, serdeczność. Ta ich religijność, charakter, żywiołowość, które na nas „zimnokrwistych” Polakach wywierały ogromne wrażenie, wiąże się ściśle z gorącym meksykańskim charakterem, a także pięknymi tradycjami narodowymi. Bardzo spodobała mi się refleksja jednego z księży, który po pielgrzymce do Meksyku u Pani z Guadalupe w 2003 r. napisał tak: Jakże wspaniałego cudu dokonała Maryja w tym narodzie, który po 472 latach tak żywiołowo, autentycznie i przez taką masę wiernych wyraża Swej Matce Niebieskiej miłość, radość, oddanie i wdzięczność za to, co Ona uczyniła dla tego narodu.

Według rzecznika prasowego bazyliki Matki Bożej z Guadalupe, podczas trzydniowych uroczystości odpustowych w ubiegłym roku przed cudownym wizerunkiem Maryi przeszło 6 milionów 800 tysięcy pątników. W ten sposób, poprzez trudy pielgrzymowania, pragnęli uczcić 482. rocznicę objawienia się Maryi Indianinowi, św. Juanowi Diego. Wyglądali barwnie, kolorowo, śpiewając i tańcząc radośnie. Nietypowym dla nas efektem dźwiękowym były towarzyszące pielgrzymowaniu wybuchy petard. Po raz pierwszy taki potężny huk obudził mnie w nocy w hotelu Arrecife de Coral w San Cristóbal de la Casas. Nie wiedziałem co się dzieje. Pomyślałem, że to grzmoty nagłej burzy. Dopiero rano dowiedziałem się, że to taki pielgrzymkowy zwyczaj w Meksyku. Ciekawe i nietypowe było spotkanie z grupą meksykańskich pielgrzymów w jednym z kościołów w Acapulco. W trakcie mszy św. dla naszej grupy, którą prowadził nasz ksiądz – przewodnik, do kościoła weszła ze śpiewem duża grupa pielgrzymów, niosąc kopię obrazu Matki Bożej z Guadalupe. Ksiądz był zmuszony przerwać mszę i poczekać aż dokończą śpiewać po hiszpańsku swoją pielgrzymkową pieśń. Później ci pielgrzymi uczestniczyli do końca we wspólnej mszy św. Na koniec, co jest zwyczajem w Meksyku, wszyscy podziękowali księdzu dużymi brawami.

Uroczysty odpust ku czci Patronki Meksyku i obu Ameryk został zatwierdzony dekretem Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z dnia 28 września 2002 r. Tym samym kongregacja wprowadziła do kalendarza rzymskiego w całym Kościele wspomnienie dowolne Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe i wyznaczyła je na dzień 12 grudnia każdego roku. Przez cały dzień, co godzinę, odprawia się w bazylice odpustowe msze św. ku czci Maryi. Głównej uroczystości 12 grudnia 2013 r. przewodniczył kardynał Norberto Rivera Carrera, metropolita stolicy Meksyku. W swojej homilii prosił pielgrzymów o solidarność z najbardziej potrzebującymi, bezradnymi i bezbronnymi. Większość pielgrzymów przybyła do tego sanktuarium pieszo. Wielu z tych pątników niosło tradycyjnie na plecach lub na piersiach kopie obrazu Matki Bożej, a w rękach bukiety kwiatów. Mimo takich tłumów pielgrzymów nie było większego zamieszania. Poza służbami kościelnymi spokoju i dobrej organizacji pilnowało blisko 19 tys. funkcjonariuszy miejskich służb porządkowych oraz 8 tys. policjantów federalnych. Jako ciekawostkę dodam informację, że po tych trzech dniach odpustowych po pobycie pielgrzymów służby miejskie zebrały około 840 ton śmieci.

Sanktuarium znajduje się u stóp wzgórza Tepeyac, na północnym krańcu Mexico City. W tym miejscu, według tradycji, Najświętsza Maryja Panna kilkakrotnie objawiła się Indianinowi, Juanowi Diego, którego w 2002 r. kanonizował papież Jan Paweł II. Ogromne wrażenie zrobił na nas główny plac sanktuarium, przy którym wznoszą się najważniejsze jego obiekty. Jak się dowiedzieliśmy, jego obszar wynosi ponad 30 tysięcy metrów kwadr. O historii objawień postaram się opowiedzieć w następnej części wspomnień. Teraz chciałbym opisać bardzo krótko wrażenia z wielobarwnych przedstawień, tańców przy wtórze bębnów, grzechotek i ludowych indiańskich instrumentów, kadzideł. Z wielkim zachwytem podziwialiśmy liczne grupy Indian z różnych szczepów w tradycyjnych strojach, którzy bawili się na tym ogromnym placu przy głównym sanktuarium. To było niesamowite przeżycie, uczta zarówno dla oczu jak i uszu. Ale także i dla nosa! Na placu roznosił się delikatny, a czasem drażniący dymek i zapach kadzidełek indiańskich szamanów. Tego nie da się opisać!

Warto wspomnieć o polskich akcentach w Guadalupe. Najważniejszym oczywiście jest pomnik naszego papieża Jana Pawła II, znajdujący się między nową a starą bazyliką. Ten piękny pomnik jest charakterystycznym i jednocześnie umownym, widocznym miejscem, gdzie spotykają się grupy pielgrzymów. W środku nowej bazyliki, po lewej stronie głównego ołtarza, wiszą flagi wszystkich krajów Ameryki Północnej, Środkowej i Południowej. To jasne, wszak Matka Boża z Guadalupe jest patronką tych krajów. Pośród nich  jest tylko jedna flaga europejskiego kraju – flaga Polski. Chciałbym też wspomnieć o innym sympatycznym polskim akcencie w Guadalupe. Gdy chodziliśmy po tym wielkim placu sanktuarium czy po ulicach, na widok naszej chorągiewki z polskimi barwami narodowymi, spotykaliśmy się z serdecznością meksykańskich pielgrzymów, którzy z uśmiechem na twarzy prosili, by mogli sobie zrobić wspólne zdjęcie z nami. Nasz ksiądz – przewodnik zażartował nawet, że „robi teraz za gwiazdora”. Często na naszym pielgrzymim szlaku spotykaliśmy polskich turystów, pojedynczo czy też w zorganizowanych turystycznych grupach. Były to miłe spotkania z obowiązkowymi pytaniami: „Skąd jesteście, kiedy przyjechaliście, na jak długo, gdzie mieszkacie”. Bardzo ciekawe było spotkanie w Guadalupe z pewnym starszym panem pochodzącym z Krakowa. Dlaczego interesujące? Otóż ten krakowianin razem z żoną przyjeżdża na ten największy odpust świata każdego roku od kilkunastu lat! Z jego opowieści dowiedzieliśmy się, że wyszukują w biurach podróży najkorzystniejsze oferty na przelot do Meksyku. Mieszkają u zaprzyjaźnionego właściciela motelu w Guadalupe, żywią się we własnym zakresie. Tylko podziwiać.

W związku ze świętem Matki Bożej z Guadalupe Ojciec Święty, Franciszek, wystosował do mieszkańców obu Ameryk swoje przesłanie, w którym zachęcił Amerykanów, by tak jak Ona, byli otwarci na potrzebujących:

„Kiedy objawiła się św. Juanowi Diego, miała oblicze kobiety metyskiej, a Jej szaty obfitowały w emblematy miejscowej kultury. Tak jak Jezus, Maryja jest blisko swych dzieci. Jak czuła matka, która towarzyszy im w drodze, dzieli radości i nadzieje, cierpienia i troski Ludu Bożego, złożonego z ludzi wszystkich ras i narodów. Objawienie się wizerunku Maryi Panny na płaszczu Juana Diego było profetycznym znakiem otwarcia Maryi na wszystkich mieszkańców rozległych amerykańskich ziem – tych, którzy już tam mieszkali, i tych, którzy mieli tam dopiero przybyć. To otwarcie Maryi wskazało drogę, która zawsze była właściwa dla całej Ameryki, będącej ziemią, na której mogą żyć razem różne ludy, ziemią potrafiącą szanować ludzkie życie we wszystkich jego fazach, od łona matki aż do starości, ziemią przyjmującą zawsze migrantów, ubogich i wyłączonych. Jest to hojna ziemia. Takie jest przesłanie Matki Bożej z Guadalupe. Takie jest również moje przesłanie, przesłanie Kościoła. Proszę wszystkich mieszkańców Ameryk, aby tak jak Maryja Panna szeroko otworzyli ramiona z miłością i czułością”.

Wspomniałem już, że naszym celem – końcowym etapem pielgrzymki – było Guadalupe. Naszą daleką drogę rozpoczęliśmy na lotnisku Chopina w Warszawie. Tutaj dołączyli do nas pozostali uczestnicy pielgrzymki: z Warszawy, jej okolic i Bydgoszczy, a nawet z Berlina. A pożegnaniem z Meksykiem – 13 grudnia 2013 r. – była msza św. w jednej z kaplic bazyliki dla naszej grupy. Co ciekawe, w tej samej kaplicy uczestniczyliśmy poprzedniego dnia w głównych uroczystościach odpustowych. Były więc i osobiste podziękowania za możliwość oraz za okazję zwiedzenia tylu ciekawych miejsc tego kraju, za łaskę uczestniczenia w głównych uroczystościach odpustowych, prośby we własnych i powierzonych nam intencjach, a także prośba każdego z nas o szczęśliwy powrót do kraju.

Guadalupe

Najważniejszym obiektem sakralnym w sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe u wzgórza Tepeyac jest nowa bazylika. To rzymskokatolicki kościół, bazylika mniejsza i jednocześnie narodowe sanktuarium Meksyku. To właśnie miejsce jest znane także jako „La Villa de Guadalupe”, lub  bardziej pod popularną nazwą „La Villa”, gdyż posiada kilka kościołów i związanych z nimi budynków. W niej znajduje się cudowny wizerunek Matki Bożej odbity na tilmie (rodzaj szerokiego płaszcza) św. Juana Diego. Nowa bazylika została zaprojektowana przez znanego hiszpańskiego architekta Pedra Ramireza Vázquez’a. Ten sam architekt był budowniczym okazałego Muzeum Antropologicznego w Mexico City – Museo National de Antropologia.  Została zbudowana w bardzo krótkim czasie, niespełna dwóch lat – 1974 – 1976. Głównym powodem jej przyspieszonej budowy był fakt, iż wzgórze Tepeyac, znane dziś jako sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe, stało się miejscem kultu, do którego przybywają miliony wiernych z obu Ameryk, a nawet z całego świata. Stara bazylika okazała się zbyt mała, a poza tym groziło jej zawalenie wskutek osiadania gruntu.  W dniu 12 października 1976 r. została konsekrowana. Wysokość bazyliki wynosi 42 metry, a jej okrągła struktura ma 100 metrów średnicy i może pomieścić kilkanaście tysięcy wiernych. Tak zbliżone do geometrycznego ideału kształty miały uchronić świątynię przed problemami, z jakimi ma do czynienia większość zabytkowych obiektów w Mexico City, mianowicie z pochylaniem się, zapadaniem fundamentów i topieniem w grząskim podłożu. Co ciekawe, ta geometryczna budowla sprawia, że obraz Matki Bożej umieszczony wysoko nad ołtarzem jest widoczny z każdego miejsca kościoła. Nowa bazylika swoim kształtem przypomina wielki, okrągły namiot, wznoszony kiedyś na pustyni. Taki namiot Bóg polecił niegdyś wznieść Mojżeszowi u stóp góry Synaj. Na szczycie bazyliki znajduje się krzyż, którego podstawą jest litera M oznaczająca zarówno Maryję, jak i Meksyk. A teraz ciekawostka – pod obrazem znajduje się ruchomy chodnik, który w doskonały sposób pozwala na przemieszczanie się wielu pielgrzymów, nie tarasując miejsca. W taki sposób mogliśmy wielokrotnie podziwiać ten cudowny obraz umieszczony nad flagą Meksyku, a także swobodnie i w ciszy go fotografować. Pod obrazem znajduje się główny ołtarz, przy którym są odprawiane msze święte. Przy tym ruchomym chodniku pod ołtarzem, po lewej stronie, można wrzucać do, nazwijmy to rynny, osobiste prośby, podziękowania spisane na karteczkach.  Każdy z uczestników naszej pielgrzymki postanowił pozostawić te swoje, jak i powierzone prośby. Także i ja – swoje osobiste prośby i podziękowania, ale też i prośby pewnej bliskiej mi osoby, która mnie o to prosiła, zostawiłem pod ołtarzem Matki Bożej z Guadalupe. Wspomniałem już w poprzedniej części, że po lewej stronie obrazu jest zawieszonych ponad 20 flag narodowych różnych państw, które obrały sobie Matkę Bożą z Guadalupe za swoją patronkę.

Przy okazji warto wspomnieć, że sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe jest, zaraz po Watykanie, największym i najczęściej odwiedzanym miejscem kultu chrześcijańskiego na świecie. Rocznie odwiedza go – według różnych źródeł – od 10 do 20 milionów pielgrzymów. Sanktuarium powstało – zgodnie z objawieniem Juana Diego – na wyraźne żądanie Najświętszej Maryi Panny, które miało miejsce na wzgórzu Tepeyac w dniu 9 grudnia 1531 r. W miejscu, gdzie Matka Boża objawiła się ubogiemu Indianinowi, wkrótce wybudowano małą kaplicę. Później ją powiększono, a w latach 1695 – 1709  wybudowano olbrzymią bazylikę pod wezwaniem Matki Bożej z Guadalupe. Ta świątynia została oddana do użytku i konsekrowana w dniu 1 maja 1709 roku. W 1749 r. otrzymała tytuł kolegiaty, a w 1904 r. została podniesiona do rangi bazyliki. Autorem projektu był Pedro de Arrieta, który nad każdymi drzwiami wejściowymi umieścił płaskorzeźby przedstawiające moment objawienia się Matki Bożej Juanowi Diego, a także wizerunki apostołów i proroków. Zarówno cztery ośmiokątne wieże starej bazyliki, jak i 40. metrowa kopuła oraz łuk nad głównym wejściem, w sposób symboliczny nawiązują do świątyni Salomona w Jerozolimie. Z powodu postawienia świątyni na grząskim gruncie, a także na skutek trzęsień ziemi, budynek zaczął się niebezpiecznie przechylać. W 1976 roku postanowiono go zamknąć, by przeprowadzić konieczne prace konserwacyjne. W roku 1979 w wyniku współpracy Narodowego Instytutu Antropologii i Historii oraz meksykańskiej Konferencji Episkopatu podjęto decyzję o ratowaniu starej bazyliki przed upadkiem. Prace zakończono w 2000 roku.  Bazylikę otwarto ponownie w 2002 r. Obecnie jest ona dostępna, można podziwiać jej piękno. Jednakże jej funkcję dla wielomilionowych pielgrzymów przybywających do sanktuarium, by spotkać się z Matką Bożą z Guadalupe, przejęła nowa bazylika.

Na tyłach starej bazyliki, w miejscu gdzie istniały  dawniej pomieszczenia administracyjne kościoła,  znajduje się obecnie Muzeum Matki Bożej z Guadalupe. Muzeum zostało założone w 1941 roku. Inicjatorem jego powstania był kustosz sanktuarium, ksiądz Felicjano Cortez y Mora. Jego zamiarem było przybliżenie dzieł związanych z kultem maryjnym, które zostały wykonane na przestrzeni wieków. W muzeum znajduje się największa w Meksyku kolekcja sztuki maryjnej. Można podziwiać tutaj małe obrazki wotywne (retablos), ale także i rzeźby wykonane w różnych technikach i z różnych materiałów oraz w różnych technikach, fotografie, wyroby z porcelany i srebra, meble, szaty liturgiczne i księgi. Obecnie muzeum składa się z 12 sal wystawowych. Za starą bazyliką, przechodząc schodami obok pomnika Jana Pawła II 100 metrów w górę, dojdziemy do stojącej na szczycie wzgórza kaplicy. Według tradycji, to właśnie tam Juan Diego miał zebrać róże jako znak dla biskupa Zumárragi na prawdziwość objawień. Pierwszą malutką kapliczkę postawiono w tym miejscu dopiero w 1666 roku, a w 1749 roku zbudowano większy kościół. Wewnątrz świątyni znajdują się obrazy namalowane przez Fernando Leal’a, przedstawiające najbardziej znaczące momenty z historii objawień. Z tarasu przed kościołem mogliśmy podziwiać przepiękną panoramę Mexico City.

Schodząc z tego wzgórza doszliśmy do przepięknego ogrodu pełnego kwiatów, drzew i zieleni. To Ogród Tepeyac. A w tym ogrodzie znajduje się monumentalna rzeźba „Ofiarowanie” (nazywana też „Złożeniem darów”), która liczy 17 figur i przedstawia hołd złożony Matce Bożej przez Indian. Figura Matki Bożej, jak i pozostałych figur,  ma wysokość prawie 4 metry i jest otoczona figurami biskupa Juana de Zumárraga, Juana Diego i anonimowych Indian, którzy składają Matce Bożej ofiary z kukurydzy, kwiatów i kadzidła. Rzeźbę otaczają dwa źródełka, które spływając, łączą się u stóp Matki Bożej. Są one symbolem jedności Hiszpanów i Indian, którzy tworzą nowy, meksykański naród. Inauguracja tego dzieła miała miejsce we wrześniu 1986 roku. Projektantem tych rzeźb był Aurelio Mendoza, a rzeźby wykonali Alberto Perez Soria i Gerardo Quiroz.  Gdy skręcimy  w prawo, to za rzeźbą „Ofiarowanie”, po lewej stronie zobaczymy piękny kościółek, który nazwano Kaplicą Źródełka. To właśnie w tym miejscu, według tradycji, Matka Boża objawiła się Juanowi Diego, a na dowód tego wytrysnęło małe źródełko. W 1791 r. na tym miejscu postawiono mały kościółek. Ta świątynia zbudowana na planie okręgu jest uważana za jeden z najpiękniejszych dzieł architektonicznych stylu barokowego w Meksyku.

Wróćmy ponownie na ten znany nam już ogromny plac sanktuarium położony u stóp wzgórza i bazylik. Tutaj spotkamy wielkich rozmiarów dzwonnicę, którą zaprojektował Pedro Ramirez Vázquez, ten sam, który zaprojektował nową bazylikę. Inauguracja tej dzwonnicy miała miejsce w 1991 roku. Na dzwonnicy umieszczono różne zegary, jako symbol różnych sposobów mierzenia czasu: zegar cywilny, zegar astronomiczny, który jest używany przez żeglarzy, zegar słoneczny, a także aztecki zegar księżycowy. Na tej 23-metrowej konstrukcji powiększonej o większą wieżę umieszczono 10 dzwonów wygrywających ponad 20 różnych melodii.

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do Meksyku, do Guadalupe, tak samo jak i do Rzymu. Dziwne skojarzenia, nieprawdaż? Ale może coś w tym jest. W Guadalupe, do sadzawki, do której spływają te dwa źródełka obok rzeźby „Ofiarowanie”, wrzuciłem kilka pesos. W nocnym Rzymie do pięknie oświetlonej fontanny di Trevi, przy tłumach rzymian i turystów, wrzuciłem kilka centów. Ponoć jest to znak, zachęta dla losu, że tam kiedyś wrócę. Wiem, jest to na pewno przesąd. Ale chyba niegroźny.

Coatlaxopueh

Nazwa Matka Boża z Guadalupe wywodzi się prawdopodobnie od określenia „coatlaxopueh”, które to w języku nahuatl oznacza kogoś, kto depcze węża. Zwolennicy tej teorii uważają, że postać Matki Bożej, która ukazała się Juanowi Diego, zastąpiła boga Azteków, Pierzastego Węża i innych ich bogów. Okres objawień Matki Bożej z Guadalupe był bardzo trudnym okresem ewangelizacji tych terenów. Pierwsze nawrócenia Azteków nastąpiły około 1524 roku. Do czasu inwazji hiszpańskich konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć Słońcu i różnym bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci pierzastego węża. Wierzyli, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Według znanych relacji, Maryja miała prosić Juana Diego w jego ojczystym języku nahuatl, by nazwać jej wizerunek „święta Maryja z Guadalupe”. Przypuszcza się, że „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w języku nahuatl ma znaczenie „ta, która depcze głowę węża”. Gdy Indianie dowiedzieli się o objawieniach i o obrazie na tilmie Juana Diego, zrozumieli, że pokonała Ona straszliwego boga Quetzalcoatla. Pod wpływem objawień oraz wymowy obrazu Aztekowie zaczęli masowo przyjmować chrześcijaństwo. W ciągu sześciu lat po objawieniach prawie osiem milionów Indian przyjęło chrzest. I był to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej.

A wszystko zaczęło się 9 grudnia 1531 roku, dziesięć lat po zdobyciu Meksyku przez Hiszpanów.  Wtedy to 51 letni Indianin, nawrócony chrześcijanin, zmierzał, jak co dzień, ze swojej wioski na mszę świętą do miasta Meksyk. Do pokonania miał 15 km. W drodze, w pobliżu świątyni bogini Tonantzin, usłyszał śpiew ptaków i zobaczył piękną niewiastę, która zwróciła się do niego w lokalnym języku, nahuatl, i zapytała go dokąd idzie. Odpowiedział, że musi iść do kościoła w Meksyku, by uczestniczyć we mszy świętej. Piękna Pani powiedziała: Wiedz i dobrze zrozum, najpokorniejszy z moich synów, że Ja jestem zawsze Dziewicą – Świętą Maryją, Matką Boga prawdziwego, dla którego istniejemy, Stworzyciela wszystkich rzeczy, Pana nieba i ziemi. Chciałabym, żeby tutaj został wybudowany kościół, abym mogła wam ukazać i dać moją miłość, moje współczucie, moją pomoc i opiekę, gdyż jestem waszą Matką miłosierną dla was, dla wszystkich mieszkańców tej ziemi i dla wszystkich, którzy mnie kochają, wzywają i darzą ufnością. Ja słucham ich uskarżeń i zajmuję się ich biedami, ich potrzebami, ich troskami. Aby wypełnić to, o co proszę, idź do pałacu biskupa w Meksyku i powiedz mu, że bardzo pragnę, żeby tu, na tej równinie powstał kościół wybudowany na moją cześć. Opowiesz mu w szczegółach wszystko, co widziałeś i co tu podziwiałeś oraz to, co słyszałeś. Bądź pewien, że będę ci niezmiernie wdzięczna i dam ci nagrodę za wysiłki i trud, jaki podejmiesz dla wypełnienia tej misji. Oto usłyszałeś moje wskazówki. Idź mój najpokorniejszy synu i wypełnij to jak najlepiej.

Po tym spotkaniu z Piękną Panią Juan udał się do hiszpańskiego biskupa, którym wtedy był franciszkanin Juan de Zumárraga. Biskup nie uwierzył w słowa Juana, do niedawna poganina, by Maryja wybrała właśnie tego Indianina. Gdy Juan Diego powrócił na wzgórze Tepeyac, ujrzał Maryję i opowiedział, co się wydarzyło, i prosił, by wybrała kogoś godniejszego, znaczącego do wypełnienia Jej misji. Jednak Maryja poleciła mu, by następnego dnia znów udał się do biskupa. Następnego dnia, w niedzielę, Juan Diego znów poszedł do biskupa. Ten wypytywał go o szczegóły spotkania z Matką Bożą. Chociaż opowiadanie i odpowiedzi, jakie udzielał Juan, wydawały się biskupowi wiarygodne, wciąż nie dowierzał. I wtedy powiedział Juanowi, że potrzebuje jakiegoś znaku, który potwierdziłby nadprzyrodzoność tego wydarzenia. Zasmucony wrócił do Matki Bożej i ze smutkiem opowiedział o spotkaniu z biskupem. Jednak Maryja nie wydawała się zmartwiona. Powiedziała: Powrócisz tu jutro, abyś mógł wziąć znak, o który on prosi. Wówczas uwierzy i nie będzie już wątpił, ani nie będzie podejrzliwy wobec ciebie.

Jednak następnego dnia, w poniedziałek, Juan nie był na wzgórzu z powodu ciężko chorego wujka, który poprosił go o przyprowadzenie księdza z sakramentami. Juan wstydził się iść przez wzgórze, bo nie wypełnił prośby Pięknej Pani. Jednak Ona stanęła przed nim, a on zaczął się tłumaczyć, dlaczego go nie było poprzedniego dnia. Matka Boża uspokoiła go, że wuj nie umrze. Poleciła mu by udał się na szczyt wzniesienia i zerwał rosnące tam kwiaty. Wydawało mu się to dziwne, gdyż była zima i mróz, a więc nie czas nazbieranie kwiatów. Na dodatek szczyt wzgórza był skalisty i zazwyczaj był porośnięty cierniami i ostami. Gdy Juan wspiął się na wzgórze, zobaczył, że jest pokryte pięknymi kwiatami, w tym kastylijskimi różami. Zebrał je do swojego indiańskiego płaszcza (tilmy) i przyniósł je Pięknej Pani. Maryja ułożyła je w płaszczu Juana i poleciła zanieść je biskupowi jako znak, świadectwo prawdziwości. Juan znów udał się do siedziby biskupa. I może dlatego, że przyszedł kolejny raz, służba potraktowała go jak natręta. Jednak zapach, woń kwiatów były na tyle intensywne, że pozwolono mu wejść przed oblicze biskupa. Musiał kolejny już raz opowiedzieć o spotkaniu z Matką Bożą i o Jej orędziu. Potem powiedział biskupowi:

Wiedziałem, że na tej skale nie rosną żadne kwiaty, zwłaszcza o tej porze. Gdy wszedłem na szczyt zdumiałem się: zobaczyłem mnóstwo kwiatów pokrytych rosą, lśniącą jak brylanty. Nazrywałem tyle, ile mogłem zmieścić w swojej tilmie. Przyniosłem je do Niej, a Ona własnymi rękami je uporządkowała. Oto one! Dla księdza biskupa od Niej.

Następnie rozchylił swój płaszcz. Kwiaty wysypały się, a na płaszczu widniał wizerunek Matki Bożej. Wszyscy obecni upadli na kolana, a biskup prosił Maryję o wybaczenie, że Jej nie uwierzył. Świadkami tego wydarzenia mieli być tłumacz biskupa, Juan Ganzalez oraz biskup Santo Domingo Ramirez y Fuenleal, jako gość biskupa Zumárragi, a także wszyscy obecni w rezydencji biskupa. Wkrótce o tym niezwykłym wydarzeniu dowiedzieli się mieszkańcy miasta, a z biegiem czasu coraz szersze rzesze Indian. Zachwycony pięknem i zapachem kwiatów biskup skierował wzrok na tilmę, na której zobaczył promieniejący blaskiem obraz Matki Boskiej. Juan Diego zdziwił się, że biskup i towarzyszące mu osoby tak jakby zahipnotyzowani wpatrywali się w jego indiański płaszcz. Spojrzał wtedy uważnie na tę swoją tilmę i zobaczył obraz tej, która się mu objawiła: Matki Bożej. Tak, to Ona! Ta sama! We własnej osobie przyszła przekonać biskupa o swej obecności – wyszeptał Juan Diego. Właśnie ten płaszcz św. Juana Diego, który wisi do dziś w sanktuarium wybudowanym na miejscu objawień, jest słynnym wizerunkiem Matki Bożej  z Guadalupe. Na obrazie nie ma znanych barwników ani śladów pędzla. Na materiale nie znać upływu czasu, kolory nie wypłowiały. Wizerunek Maryi na płaszczu Juana biskup zatrzymał najpierw u siebie w kaplicy domowej. Następnego dnia biskup wraz z towarzyszącym mu Juanem Diego udał się na wzgórze Tepeyac, by określić miejsce budowy przyszłej kaplicy, o którą prosiła Maryja. Budowę zakończono bardzo szybko, po 13 dniach, na święta Bożego Narodzenia. 26 grudnia 1531 roku biskup przeniósł wizerunek w uroczystej procesji do nowej kaplicy.

Wizerunek na płótnie z agawy o wymiarach 195 x 105 cm przedstawia Maryję w postaci stojącej. Ubrana jest w tunikę koloru różowego, spiętą pod szyją broszką, przepasaną szarfą w talii i przyozdobioną kwiatami. Oprócz tego jest okryta płaszczem w kolorze błękitnym, ozdobionym gwiazdami. Jej cera jest koloru ciemnego, dlatego też od hiszpańskiego słowa ”moreno” (śniady, ciemnowłosy, brunatny, brązowy) została nazwana Morenitą z Tepeyac. Warto dodać, że materiał, z którego została wykonana tilma Juana Diego powinien był rozsypać się po kilkunastu, maksymalnie dwudziestu latach. A dzisiaj, po prawie 500 latach, wygląda jak nowy, mimo że przez te lata miliony ludzi dotykały go, całowały i że umieszczony był wśród dymu tysięcy świec. Wrogowie Kościoła zorganizowali zamach bombowy na ten obraz, jednak on pozostał nienaruszony. Ale od tego czasu jest on specjalnie zabezpieczony i chroniony.

I jeszcze ciekawostka. 3 maja 1953 roku na prośbę polskiego Episkopatu, kardynał Miranda y Gomez, ówczesny prymas Meksyku, oddał Polskę w opiekę Matce Bożej z Guadalupe. Do dziś kopia obrazu z meksykańskiego sanktuarium znalazła się w ponad stu polskich kościołach.

Maryja stanęła w dziejach Ameryki u początku ewangelizacji i orędziu zbawienia dała wyraźne znamię inkulturacji. Jej twarz, strój, orędzie przemówiły i przemawiają wciąż do potomków Azteków, Majów czy Inków. Jej wezwanie miłości sprawiło, że w ciągu niewielu lat miliony Indian przyjęły Ewangelię. W przemówieniu, które Jan Paweł II wygłosił 12 października 1992 r. z okazji otwarcia obrad IV Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej, powiedział o Guadalupe: Od samego początku ewangelizacji odnajdujemy w postaci Maryi autentyczne wartości miejscowej kultury, przeniknięte światłem Ewangelii Jezusa. Metyskie rysy twarzy Dziewicy z Tepeyac wyrażają istotę inkulturacji. Matka Boża z Guadalupe wzywa Kościół do nowej ewangelizacji właśnie w takim wymiarze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here