Opozycjo! Zmień swoją postawę!

0
70
Adrian Grycuk - Praca własna - CC BY-SA 3.0 pl

W sierpniu 2017 Paweł Rogaliński  napisał  artykuł „Opozycji brakuje twarzy”. Minęło trochę czasu. Zaszło kilka zmian, jak choćby ta na stanowisku lidera Nowoczesnej. Zdetronizowany Ryszard Petru zachowuje się nadal jak samiec alfa, choć już bez własnego stada.  Barbara Nowacka wsadza kij w opozycyjne mrowisko,  ale próbuje jednoczyć wokół siebie środowiska lewicowe. Sympatyczny Robert Biedroń cały czas deklaruje, że zdecydowanie lubi swój Słupsk i konsekwentnie robi w nim swoje. Grzegorz Schetyna gra nieudolnie rolę lidera.

Czy brak wyrazistego lidera opozycji to słabość, która może zablokować wszelkie sukcesy wyborcze na długie lata? Myślę, analizuję i dochodzę do wniosku, że w tym momencie, w polskiej czasoprzestrzeni politycznej, niekoniecznie.

Faktem jest, że obecnie żadna partia opozycyjna, no może wyłączając PSL, nie ma prawdziwego  lidera. Takiego z charyzmą,  ale i pomysłem. Potrafiącego przygotować grunt do różnych działań, dostrzegać zagrożenia i błędy, wyciągać z nich przy tym wnioski. Słuchającego ludzi. Dbającego w pierwszej kolejności o potrzeby tych, którzy mu zaufali. Dowartościowującego, a nie atakującego swoje własne środowisko. Analizującego, plastycznego, a mimo to konsekwentnego. Ukierunkowanego na odległe cele, które potrafi wyznaczyć. Tylko taki lider jest w stanie pociągnąć za sobą innych. Niestety nie widać takiego człowieka w opozycji. Być może on istnieje. Jeśli tak, to ciągle zasłonięty.

Katarzyna Lubnauer, nowa liderka Nowoczesnej, ma dużo zapału i chęci, ale z pewnością brakuje jej umiejętności i zaufania swoich ludzi. Zdecydowanie potrzebuje  czasu, bo na razie jest mało wiarygodna. Może to jeszcze efekt jej decyzji , która z pewnością doprowadziła do rozdarcia w partii, tak naprawdę dopiero budującej swoją pozycję.

Grzegorz Schetyna myśli wyłącznie o przejęciu władzy. Nie ma charyzmy. Nie posiada też umiejętności analizowania i konstruktywnego poszukiwania płaszczyzny porozumienia w swoich własnych szeregach. Nie dostrzega, że jego czas dawno minął. Generalnie… mało dostrzega. A lider to powinien. Schetyna nim jednak nie jest.

PSL trudno traktować jako znaczący trzon opozycji. To bardziej jej wypełnienie. Ludowcy wymienili już swoje twarze. Władysław Kosiniak-Kamysz wypowiada się całkiem sensownie. Nastawiony jest na budowanie i wzmacnianie „koniczynkowej” drużyny. Akcentuje przy tym potrzebę jej odrębności. Nie ma aspiracji bycia liderem całej opozycji, choćby dlatego, że taki model jej działania uważa za błędny. To akurat świadczy o jego dojrzałości. Kosiniak-Kamysz sporo widzi i jest całkiem niezłym liderem. Dla PSL. I na tym koniec.

Najlepszą pozycję zajmuje obecnie Barbara Nowacka. Nadal stojącą, bo pozaparlamentarną. Widoczna w mediach, walcząca o prawa kobiet. Karcąca i punktująca opozycję sejmową. Podejmuje działania w kierunku zjednoczenia lewicy, ale… ostatni pomysł z koalicją lewicową zakończył się bolesnym złamaniem i długotrwałym unieruchomieniem. Co wyjdzie teraz? „Mizeria” lewicy na szczęście nie zagraża.

Czy opozycji brakuje twarzy? Niewątpliwie TAK, zwłaszcza opozycji parlamentarnej. Ale niekoniecznie twarzy konkretnego, jednego lidera. Potrzebna jest jej zmiana twarzy na pierwszym planie. Zwłaszcza w PO. Potrzeba tu twarzy budzących zaufanie, nieskażonych, niezdeformowanych. Mówiących językiem konkretnym i zrozumiałym. Twarzy przyszłych  liderów,  którzy muszą się wiele nauczyć.  Ale to oni już teraz powinni budować atmosferę porozumienia, profesjonalizmu i zaufania społecznego. Twarz Grzegorza Schetyny niestety temu nie sprzyja. PO powinna zdecydowanie odmłodzić swój wizerunek, stawiając przy tym nie na celebrytów, a na profesjonalistów. Ludzi spójnych wizerunkowo i konsekwentnych w działaniu. Spokojnych i rzeczowych.

W mojej ocenie to jednak nie brak twarzy wyrazistego lidera przesądza dzisiaj o słabości opozycji. Słabością jest niestety cel, na którym jest skupiona. Cel, który pochłania jej energię. Tym celem jest odsunięcie PiS od władzy. A to jest już głupota i krótkowzroczność. Paradoksalnie to wzmacnia partię rządzącą, która niczym bakteria potrzebuje pożywki.  I przy tym rośnie, pęcznieje, okopuje się.  Ma się dobrze, a opozycja, oszołomiona, błądzi jak we mgle.

Polacy potrzebują dzisiaj spokoju i stabilizacji, a nie ciągłych wojenek. Ci, którzy wychodzą  na ulicę i demonstrują, oczekują od opozycji parlamentarnej wsparcia na sali sejmowej. Ta skupiona na chaotycznej walce z PiS, ukazywaniu własnego wizerunku obrońcy praw,  zapomina o konsolidowaniu własnych szeregów. O przygotowaniu gruntu, czasem nawet wyprzedzaniu ruchu rządu. W efekcie traci najwięcej. Traci szacunek i zaufanie społeczne. Staje się mało wiarygodna. Wręcz się ośmiesza. Opozycja nie ma konkretnego pomysłu poza atakiem. Ciągłe straszenie ludzi wizją utraty wolności, rządów autokratycznych, niestety nie pomaga. Bo w straszeniu ludzi specjalistą jest i tak PiS.

Co by się stało, gdyby opozycja zmieniła nieco swój cel? Swoją postawę? Gdyby przestała myśleć wyłącznie o przejęciu władzy i zeszła nieco z obłoków na ziemię? Gdyby skupiła się na tym, co jest istotne? Pracy nad jednomyślnością w swoich obecnych szeregach, bez łamania kręgosłupa moralnego swoich członków. Poszukiwaniu wzajemnego porozumienia. Skupieniu się na wypełnianiu swoich obowiązków, także po to,  by efektywnie wesprzeć ludzi protestujących na ulicach. Bo ulica, na samej ulicy, lepiej lub gorzej, sobie poradzi, zwłaszcza, że istnieją jeszcze wolne media. Ulica musi mieć jednak pewność, że opozycja w sejmie ją słyszy i rozumie. A nie traktuje tylko jako ściankę reklamową.

Co by się stało? Nie wiem. Być może tylko to, że po najbliższych wyborach samorządowych, samorządy zachowają nadal autonomię. Być może tylko to, że w wyborach parlamentarnych, PiS ponownie nie uzyska większości parlamentarnej.  Za to poszerzy się przyszła opozycja.

Być może tylko tyle, albo… aż tyle. Bo odsunięcie PiS od władzy nie będzie łatwe. Będzie zależało głownie od tego, czy Polacy po raz kolejny zignorują wybory, tak jak to robią od lat,  czy może jednak się zmobilizują. Ale jak przy tym zagłosują?  Nie wiadomo.  Na zrozumienie i zaufanie społeczne trzeba ciężko zapracować. Znacznie prościej jest je stracić. Tak, jak trudno jest oczekiwać od zwykłego, szarego człowieka, żeby poszedł na wybory nie wierząc, że jego głos ma znaczenie. Trudno, jeśli wybrana posłanka wypowiada się, że nie wiedziała, że jej głos będzie miał znaczenie. Skoro znaczenia swojej obecności i głosu nie widzi sam poseł…?

Może powinnam teraz zawołać – Opozycjo! Zmień swoją twarz! – Tyle, że nie o samą twarz tutaj chodzi. Zatem pójdę krok dalej i zawołam – Opozycjo! Zmień swoją postawę! – Pomyśl, co masz tak naprawdę do stracenia!

Dorota Karło
autorka bloga dorotapisze@wordpress.com,
kobieta, której „nie jest wszystko jedno”.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułStraciłem wszystkie dane z dysku. Moja historia z happy endem
Następny artykuł100 lat czternastu punktów Wilsona
Magister w. f., społeczny edukator diabetologiczny. Przez 25 lat związana z oświatą jako nauczyciel w. f. We wrześniu 2017 roku zasiliła szeregi zwolnionych na skutek wprowadzonej reformy. Od roku 2009 prezes i fundraiser Uczniowskiego Klubu Rekreacji Ruchowej dla Diabetyków „Trzymaj Poziom”. Autorka i koordynator kilku projektów ogólnopolskich realizowanych dla środowisk dzieci i młodzieży chorej na cukrzycę m.in. „Rekreacja, Sport Turystyka-Przyjaciele Diabetyka” czy „Zrozum mnie, wspieraj, usamodzielniaj”. Instruktorka gimnastyki 60+. Pomysłodawczyni projektu „Zawsze jest czas na aktywność” skierowanego do lokalnego środowiska seniorów. Od września 2017 roku prowadzi blog www.dorotapisze.wordpress.com.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here