Niemcy uderzają w polskie firmy transportowe

2
240

Danuta Hubner, Parlament Europejski, konferencja, Huebner, Hibner, Bruksela, NiepełnosprawnoscWprowadzenie ustawy o płacy minimalnej w Niemczech (MiLoG – Mindeslohngesetz), obowiązującej od 1 stycznia 2015 roku, poważnie uderzyło w polskie firmy transportowe. Wprowadzono bowiem prawo, zgodnie z którym polscy kierowcy zawodowi przejeżdżający przez terytorium naszego zachodniego sąsiada będą musieli otrzymywać płacę minimalną 8,50 €/godz. brutto za czas pobytu w Niemczech. Za złamanie przepisów grożą kary nawet do 500 000 €!

Polskie władze postanowiły interweniować w Komisji Europejskiej ws. krzywdzących przepisów z Berlina. Bruksela może w wyniku tego uruchomić procedurę o naruszenie prawa Unii Europejskiej. Warto przypomnieć, że Polska ma drugą największą w Unii Europejskiej flotę samochodów ciężarowych i z powodzeniem konkuruje z zachodnimi firmami m.in. dzięki niższym honorariom dla kierowców.

Obecnie Komisja Europejska sprawdza, czy niemiecka ustawa nie naruszyła prawa unijnego. Gdyby tak się stało, sprawa mogłaby zostać skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE. Między Polską a Niemcami sporna jest bowiem kwestia definicji – czy kierowca samochodu ciężarowego to pracownik delegowany (interpretacja niemiecka), czy też pracownik „będący w podróży służbowej” (interpretacja polska). Definicja ta jest jednak o tyle ważna, że wiążą się z nią wielomilionowe sumy pieniędzy.

 – W grudniu większość przewoźników borykała się z problemem zamknięcia wszystkich bieżących spraw, związanych ze zbliżającym się końcem roku. W tym czasie można było zaczerpnąć nikłych informacji wyłącznie w internecie; w mediach nie doczekaliśmy się żadnej informacji na ten temat. Wiele niewiarygodnych plotek krąży wśród właścicieli firm pocztą pantoflową a reszty każdy musi domyślać się sam. Zastanówmy się, jak to będzie, jeśli ustawa ta zacznie być praktykowana. Dla polskich przewoźników, którzy zmuszeni będą do wypłacenia praktycznie podwójnego wynagrodzenia swoim pracownikom, nie wróży to nic dobrego. Jest to przyzwolenie na bankructwo większości firm z dnia na dzień i spokojnie można powiedzieć, że doprowadzi to do zniszczenia branży polskiego transportu. To niedorzeczne ustalać kary do 500.000 € firmom które nie miały czasu na przygotowanie się do takich zmian. A co z firmami, które mają samochody w leasingu albo też podpisały kontrakty z innymi firmami na podstawie dotychczasowych kosztów? Nie mają szansy na przetrwanie na rynku. Z tą ciężką sytuacją muszą zmagać się firmy w całej Polsce, bez jakiejkolwiek potwierdzonej informacji w mediach , bez pomocy i zapewnień ze strony rządu. Zostaliśmy pozostawieni w niewiedzy i oczekiwaniu, co stanie się dalej – mówi Mikołaj Gałęza z Transportu Drogowego Krajowego i Międzynarodowego w Dąbrowie Górniczej.

2 KOMENTARZE

  1. Pan „Mikołaj Gałęza” zatrudnia swoich pracowników na umowę o pracę na pół etatu! W firmie występuje stały mobbing. Wszystko jest robione aby obejść przepisy prawa i wykorzystać kierowcę!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here