Modowe wpadki i przykazania, czyli jak się właściwie ubrać na daną okazję

0
648

Sztuka ubierania się stosownie do okoliczności i pory dnia, jest u nas raczej słabo rozwinięta. Często widzimy na oficjalnych imprezach wysokiej rangi, tzw. celebrytów ubranych niestosownie albo wręcz niechlujnie! Żyjemy w świecie, w którym jeden z czołowych polskich dziennikarzy, o niepodważalnym dorobku, publikuje płomienny manifest o prawie do niechlujnego ubierania się, i w którym na różnych forach internetowych kpi się z tych, którzy zalecają zapinać marynarkę, nie wkładać brązowych butów na wieczorne gale lub nie przychodzić w klapkach na garden party. A przecież stopniowanie formalności ubioru jest dość proste i powinno być dla wszystkich oczywiste.

Przypomina mi się pewne zdarzenie. Byłem członkiem rady nadzorczej dużej spółki należącej do jednego z najbogatszych Polaków. Postanowił on sprzedać tę spółkę i po dość żmudnym procesie udało się znaleźć nabywcę (duży amerykański koncern), wynegocjować cenę (setki milionów złotych) i zawrzeć umowę. Z tej okazji zarząd spółki wydał uroczystą kolację w bardzo renomowanym i drogim lokalu w Warszawie. Oprócz władz spółki obecni byli przedstawiciele sprzedającego i kupującego oraz kancelarii prawniczych obsługujących transakcję. Kolacja miała oprawę bardzo formalną, z przemówieniami, toastami itp. Pierwszym moim zaskoczeniem było to, że prezes spółki, który był wprawdzie w ciemnym garniturze i białej koszuli, zaraz na wstępie zdjął marynarkę i okazało się, że owa biała koszula ma krótkie rękawy. W największy szok wprawił mnie jednak szef kancelarii prawniczej, który przyszedł spóźniony, ubrany w dżinsy i bawełnianą wymiętą marynarkę i był bez krawata. Bardzo przepraszał za spóźnienie tłumacząc, że przeciągnęły się negocjacje, które prowadził, a musiał jeszcze wpaść do domu, żeby się przebrać. Czyli na rozmowach był prawdopodobnie w garniturze i krawacie, ale uznał, że na oficjalną kolację lepiej będzie włożyć coś mniej zobowiązującego i zwyczajnie nieestetycznego. To był szef renomowanej, dużej i baaardzo drogiej kancelarii.

Myślę, że nie od rzeczy będzie przedstawić mały przewodnik po formalnych i mniej formalnych ubiorach, ze wskazaniem sytuacji, w jakich dane ubiory będą najwłaściwsze. Wspólnie z Małgorzatą przygotowaliśmy serię zdjęć i infografik, które powinny ułatwić korzystanie z tego przewodnika. Przedstawione propozycje nie wyczerpują oczywiście wszystkich możliwości, no i kończą się w miejscu, które dla wielu osób jest nie końcem, lecz początkiem. Ale to już zupełnie inna kwestia.

SMOKING

Smoking jest formalnym ubiorem wieczorowym i nie znajduje zastosowania w ciągu dnia. Może być jedno lub dwurzędowy, jednorzędowy może występować z kamizelką, a jeśli jej nie ma, to konieczne jest zastosowanie pasa hiszpańskiego. Tradycyjna marynarka smokingowa charakteryzuje się klapami szalowymi lub ostrymi pokrytymi jedwabiem, zapięciem na jeden guzik, brakiem patek na kieszeniach i szliców. Spodnie mają jedwabne lampasy wzdłuż zewnętrznych szwów, nie mogą mieć mankietów. Do smokingu zakłada się eskarpiny, wiedenki lub lotniki. Buty powinny być ze skóry lakierowanej, ale dopuszczalne są także ze zwykłej skóry licowej. Koszula musi być biała, z krytą plisą lub z guzikami jubilerskimi (ta druga uchodzi za bardziej formalną). Jedwabna muszka powinna być wiązana, zegarek o stonowanym wzornictwie na czarnym pasku. Konieczna jest też biała poszetka. Smoking jest obowiązkowym strojem na wydarzenia, które mają dreskod określony jako black tie, a także na uroczyste imprezy, które mają w nazwie: bal lub gala i odbywają się wieczorem/nocą. Osoby z klasą założą smoking na premierę w operze lub uroczystość wręczania nagród np. na festiwalu.

JAK SIĘ NIE UBIERAĆ NA BAL?

Każdy bal jest imprezą o charakterze formalnym i obowiązuje na nim strój wieczorowy. Jednak bal balowi nierówny. Są bale, które mają renomę ważnych wydarzeń, ugruntowaną wieloletnią tradycją. Na takich balach obowiązkowym strojem mężczyzny powinien być smoking. Nawet wtedy, gdy w zaproszeniu nie ma wymogu black tie. Zaś smoking nie umożliwia żadnych wariacji; obowiązkowe są do niego: biała koszula z krytą plisą lub guzikami jubilerskimi, jedwabna, wiązana muszka w kolorze klap marynarki, biała poszetka i czarne eskarpiny, oksfordy lub lotniki.

Postawienie na marynarkę smokingową jest słuszne, trzeba jednak wiedzieć, że powinna ona być uszyta z wysokogatunkowej wełny bez połysku, a nie z błyszczącego poliestru. Klapy, owszem powinny mieć połysk, ale powinien to być naturalny i dyskretny połysk jedwabiu, a nie ordynarny połysk plastykowej folii. Z marynarką smokingową najlepiej się zgrają spodnie smokingowe uszyte z tego samego materiału, co marynarka i przyozdobione jedwabnym lampasem. Założenie chinosów to wstyd i obciach. Podobnie jak założenie zamszowych sztybletów oraz paradowanie w rozchełstanej koszuli. Że już nie wspomnę o naszywaniu logo producenta.

Biała koszula jest podstawowym i nieodzownym składnikiem eleganckiego ubioru mężczyzny. Rodzimi „kreatorzy mody” usiłują nam wmówić, że jest inaczej. Nie wierzcie im! Wyglądają śmiesznie, wręcz groteskowo. Do tego te szaliczki, apaszki, skórzane spodnie, szyblety i mokasyny…

ZESTAW WIECZOROWY

Garnitur wieczorowy musi być w ciemnym kolorze (czarnym, granatowym, grafitowym, ale w żadnym wypadku brązowym). Może być jednorzędowy dwuczęściowy, jednorzędowy z kamizelką lub dwurzędowy. Obecność kamizelki podnosi formalność garnituru, podnosi ją także prosty zabieg wsunięcia patek bocznych kieszeni do ich wnętrza. W skład zestawu musi wchodzić biała koszula z mankietami na spinki i kołnierzykiem wykładanym, przy czym kołnierzyk typu Kent uchodzi za bardziej formalny od kołnierzyka włoskiego. Wybór butów do wieczorowego zestawu ogranicza się do czarnych wiedenek lub lotników, ze skóry licowej nie lakierowanej. Buty w innym kolorze lub buty zamszowe – są wykluczone. Krawat (a nie muszka) powinien być z gładkiego jedwabiu w ciemnym kolorze. Krawaty z innych tkanin (wełna, bawełna, len) oraz z jedwabnej grenadyny, są mniej formalne i do wieczorowego zestawu nie pasują, podobnie jak nie pasują jasne kolory. Zegarek o surowym wzornictwie powinien być na czarnym pasku. Także pasek spodni powinien być czarny, o ile nie stosuje się szelek. Zestaw wieczorowy jest właściwy na wszelkie wydarzenia o dużej radze, które mają miejsce wieczorem. Tak ubierzemy się na oficjalną kolację, ważną imprezę rodzinną lub towarzyską (np. wesele), bal (pod warunkiem, że nie obowiązuje black tie), na premierę do opery lub teatru, na galę do filharmonii, na spotkanie z przedstawicielami władz, a także na… pogrzeb. (Pogrzeb jest jedynym wydarzeniem dziennym, na które można założyć czarny garnitur.) Nie będzie błędem, jeśli tak ubierze się prezes firmy na spotkanie biznesowe lub negocjacje w ciągu dnia (wyjątek stanowi garnitur w kolorze czarnym), ale może też zastosować jeden z wariantów opisanych w dalszych punktach.

GARNITUR HYBRYDOWY

Garnitur hybrydowy to garnitur z kamizelką, przy czym tkanina kamizelki jest kontrastowa w stosunku do tkaniny garnituru. Nazwa: garnitur hybrydowy jest wymyślona przeze mnie, więc jej wpisanie do wyszukiwarki nie przyniesie lawiny wyników. Uważam, że jest celowe, aby ten typ ubioru miał własną nazwę, może zatem moja propozycja się przyjmie? Umieszczam garnitur hybrydowy wysoko w hierarchii formalności, a to dlatego, że stworzyłem połączenie kamizelki w kratę z eleganckim granatowym garniturem, zaś moim zamiarem było upodobnienie takiego zestawu do żakietu lub strollera, czyli formalnych strojów dziennych. I takie też proponuję jego podstawowe zastosowanie jako eleganckiego zestawu dziennego, aczkolwiek z czarnymi butami utworzy też dobry zestaw wieczorowy. Połączony z białą koszulą i ciemnym krawatem będzie dobrym rozwiązaniem na oficjalne spotkania w ciągu dnia, ważne konferencje lub po prostu do pracy dla prezesów, dyrektorów lub wysokiej rangi urzędników. Jest też dobrym rozwiązaniem jako ubiór na ślub dla pana młodego. W tym przypadku należałoby go tylko uzupełnić o biały goździk w butonierce. Buty można zastosować zarówno czarne – wiedenki, angielki, brogsy a nawet monki, jak i te same modele w kolorze brązowym. Pamiętać tylko trzeba, że buty w kolorze brązowym obniżą formalność zestawu. Jeśli taki zestaw miałby być ubiorem ślubnym, to konieczne byłoby zastosowanie czarnych wiedenek lub lotników.

OBNIŻANIE FORMALNOŚCI PRZY POMOCY DODATKÓW

Formalność ubioru można obniżać przez dodatki. Przykładem może być garnitur użyty w zestawie wieczorowym, połączony z koszulą w paski, bordowym krawatem i poszetką oraz brązowymi brogsami. Gdyby zastosować gładką koszulę (błękitną, różową beżową itp), to można by wtedy postawić na wzorzysty krawat – np. w kwiatki, wzory paisley, wyraziste paski lub kratę. W tym zestawie można by się nawet pokusić o założenie butów zamszowych, które są mniej formalne od butów ze skóry licowej. Także zegarek może mieć bardziej swobodne wzornictwo. Można zastosować zegarek na skórzanym pasku lub na bransolecie. Tak można się ubrać na spotkania w ciągu dnia, na oficjalny obiad, na premierę filmu, do teatru, a prezesi i członkowie zarządów, po prostu do pracy. Jeśli w planie dnia są negocjacje z ważnym partnerem, to trzeba wyważyć decyzję o doborze koszuli; jeśli spodziewamy się, że nasz rozmówca będzie w białej koszuli, to powinniśmy zrezygnować z kolorowej i sięgnąć po białą.

GARNITUR DZIENNY

Garnitur dzienny to dość pojemne pojęcie. Może to być garnitur w kolorze szarym, niebieskim, brązowym lub innym, ale stonowanym (dopuszczalne są prążki i inne delikatne wzory), koszula kolorystycznie dobrana do garnituru (co nie znaczy – w kolorze garnituru! Np. do brązowego najlepsza będzie niebieska. O dobieraniu kolorów czytaj tutaj) może mieć bardziej zdecydowany wzór. Podobnie krawat i poszetka. Buty brązowe, a skarpetki mogą być w paski lub romby, ale koniecznie dobrane kolorystycznie do jednego z innych dodatków: koszuli, krawata, poszetki. Dla mniej odważnych zalecam skarpetki jednokolorowe w kolorze spodni, o ton ciemniejsze od nich. To ubiór do pracy i na spotkania mniej oficjalne dla członków zarządu, dyrektorów i personelu niższego szczebla. Będzie też właściwy na różne imprezy organizowane w ciągu dnia: koktajle, prezentacje, konferencje, targi, panele dyskusyjne. Można go założyć na uroczystości rodzinne i towarzyskie. Ale jeśli w nazwie imprezy jest słowo gala, to taki stój nie będzie odpowiedni.

 ZESTAW KLUBOWY

Połączenie marynarki o kroju nieco bardziej swobodnym od kroju marynarki garniturowej ze spodniami w kant w innym kolorze, nosi nazwę zestawu koordynowanego. Szczególnym przypadkiem takiego zestawu i najsilniej osadzonym w klasyce, jest zestaw klubowy. W jego skład wchodzi marynarka zwana blezerem i szare spodnie flanelowe. Marynarka może być jedno lub dwurzędowa, granatowa, z metalowymi guzikami złotymi lub srebrnymi. Jeśli chodzi o dobór koszuli, krawata i butów istnieje dość duża swoboda, jednak najbardziej pasującym krawatem będzie krawat klubowy w ukośne pasy. Zestaw klubowy należy uznać za ubiór casualowy, właściwy do pracy w casualowe piątki i na półoficjalne spotkania weekendowe. Także do kina, teatru, na spotkania rodzinne i imprezy towarzyskie. Tak można się ubrać do klubu lub na wypad ‚na miasto’ z przyjaciółmi.

Co to właściwie jest blezer? Według Wikipedii blezer to: ‚rodzaj rozpinanej bluzy, krótkiej kurtki lub żakietu. Ma luźny, sportowy krój i jest wykonywany z miękkich tkanin. Często nie ma kołnierza’. Zaś według Słownika języka polskiego PWN, blezer to: ‚długi, luźny żakiet, bez kołnierza i usztywnień’. Jak łatwo zauważyć obie definicje (a także wiele innych, które znajdziemy sięgając głębiej) dotyczą blezera damskiego. Ale przedmiotem mojego zainteresowania jest oczywiście blezer męski; twierdzę nawet, że nazwa, pochodząca od angielskiego ‚blazer’ została zawłaszczona przez modę damską, bo pierwotnie była przypisana wyłącznie do mody męskiej.

W modzie męskiej blezer to po prostu marynarka (tyle tylko, że nie każda marynarka jest blezerem). Najłatwiej zrozumieć znaczenie słowa blezer, jeśli powie się, że jest to marynarka sportowa. Ale tutaj kolejna rafa, bowiem każdy, mniej więcej, orientuje się co to jest marynarka sportowa, ale tylko intuicyjnie. Bo po pierwsze nie ma żadnej definicji marynarki sportowej, a po drugie nie ma ona nic wspólnego ze sportem. To zupełnie tak, jak papierosy marki Sport, które były najważniejszym atrybutem polskiego mężczyzny we wczesnym PRL-u. Też ze sportem nie miały nic wspólnego; można nawet powiedzieć, że były zaprzeczeniem sportu.

Inna nazwa często używana w zastępstwie blezera, to marynarka klubowa. Ale pojęcia te nie są tożsame, bowiem o ile każda marynarka klubowa jest blezerem, o tyle nie każdy blezer jest marynarką klubową. Niektórzy wręcz twierdzą, że określenie ‚marynarka klubowa’ odnosi się wyłącznie do dwurzędowej, granatowej marynarki z metalowymi (złotymi lub srebrnymi) guzikami. Zaś jednorzędowy odpowiednik, dwurzędowej marynarki klubowej – to właśnie blezer. Takie rozróżnienie nie wydaje się słuszne, gdyż w języku angielskim mówi się o blezerze zarówno jedno-, jak i dwurzędowym, zaś pierwsze blezery były wyłącznie dwurzędowe.

To, co napisałem powyżej, nie do końca wyjaśnia czym jest blezer. Zresztą zdaje się, że precyzyjna definicja blezera nie istnieje, przynajmniej ja się z taką nie spotkałem. Dlatego spróbowałem ująć w punktach najważniejsze przesłanki decydujące o tym, że możemy daną marynarkę nazwać blezerem. Zastrzegam, że nie są to obiektywne i niepodważalne kryteria; to raczej moje subiektywne spojrzenie i nie wykluczam, że kto inny może widzieć sprawę inaczej. Zatem blezerem nazwiemy marynarkę, która:

  • jest jedno- lub dwurzędowa i ma luźny, nie krępujący ruchów krój;
  • najczęściej jest uszyta z wełny, ale jej letnie odmiany bywają bawełniane lub lniane;
  • ma jednolity kolor (najczęściej granatowy) lub pionowe, kontrastowe pasy;
  • stanowi element zestawu koordynowanego, czyli jest noszona ze spodniami w innym, kontrastowym kolorze;
  • często jest elementem stroju organizacyjnego lub mundurka klubowego, szkolnego, uniwersyteckiego itp.;
  • gdy występuje jako element stroju organizacyjnego może posiadać ozdobne lamówki lub przeszycia, a także emblematy naszyte na brustaszy;
  • ma guziki kontrastowe, najczęściej metalowe z wytłoczonymi symbolami.

Blezer jest bardzo uniwersalnym elementem garderoby; można go łączyć dosłownie ze wszystkim. W zależności od połączenia uzyska się efekt klasycznej elegancji, stonowanego casual, niedbałej nonszalancji, sportowego luzu lub nawet prowokacyjnej abnegacji. Oprócz połączenia z innymi elementami garderoby, znaczenie będzie miał także rodzaj materiału, z jakiego uszyty jest blezer, jego faktura i kolor, krój, rodzaj guzików itp. Możliwych kombinacji jest nieskończenie wiele, co stwarza pole do popisu dla każdego, kto lubi się bawić modą.

ZESTAW CASUALOWY

Im bardziej schodzimy w dół w hierarchii formalności, tym większa robi się liczba możliwych kombinacji. W wersji zwanej casualową ich liczba jest praktycznie nieograniczona, nie sposób więc proponować konkretne rozwiązania, można co najwyżej zasygnalizować ogólny kierunek. Moją propozycją tego kierunku jest połączenie marynarki z dżinsami, chinosami lub sztruksami. Na lato dobrym wyborem będzie marynarka lniana lub bawełniana połączona z chinosami w jasnym kolorze i loafersami lub mokasynami założonymi na gołą stopę. Zimą marynarka tweedowa w połączeniu ze sztruksami i sztybletami będzie zestawem tyleż stylowym, co bardzo klasycznym. Zastosowania podobne jak garnituru dziennego w kratę, a wybranie się w takim stroju na randkę też nie jest złym pomysłem.

NAJCZĘSTSZE WPADKI MODOWE

Jest takie przysłowie: ‚Nie szata zdobi człowieka’. W domyśle: nie jest ważne jak się wygląda, ważne co się sobą reprezentuje, czyli jakie się ma wnętrze. Przysłowie jest efektem spojrzenia bardzo jednostronnego, bo jednak – co by nie mówić – szata zdobi człowieka. Oczywiście nie tylko szata; charakter, ogłada czy przymioty umysłu są bardzo ważne, jednak zanim te cechy mają szansę się ujawnić, liczy się wyłącznie – wygląd. Na tę okoliczność też jest zresztą stosowne przysłowie: ‚Jak cię widzą, tak cię piszą’. A poza wszystkim, dbałość o wygląd jest elementem kultury osobistej, dlatego musi dziwić postawa tych osób, które zupełnie nie przywiązują do niej wagi.

Zbyt obszerne ubrania tardzo powszechny błąd: mężczyźni w Polsce przeważnie kupują ubrania w zbyt dużym rozmiarze. Wyglądają w nich ciężko i nieelegancko. Co ciekawe, błąd ten zdarza się także tym, którzy kupują drogie, markowe garnitury. A nawet najlepszy garnitur nie będzie wyglądał dobrze, jeśli nie będzie we właściwym rozmiarze. Obecna moda narzuca taliowane marynarki i wąskie nogawki spodni, ale wcale nie trzeba się jej ściśle trzymać. Marynarka może mieć krój prosty, a spodnie mogą być nieco szersze. Ważne, żeby marynarka nie była za długa i za szeroka w ramionach, żeby miała luz w talii nie większy niż 5 cm, oraz miała właściwej długości rękawy. Zaś spodnie przede wszystkim powinny mieć właściwą długość.

Noszenie zbyt długich spodni to przypadłość, która nie oszczędza ani gwiazd kina czy estrady, ani polityków, ani przedstawicieli różnych szacownych zawodów. Co ciekawe, także część osób, które interesują się modą i przykładają wagę do ubioru, nie jest w stanie zaakceptować spodni, które kończą się na wysokości górnej krawędzi cholewki buta lub nieco ponad nią. Gdy patrzę na mężczyzn na ulicy lub oglądam zdjęcia w Internecie, widzę wszędzie całą masę za długich spodni. Nie oglądam telewizji, więc nie wiem, ale pewnie tam sytuacja wygląda tak samo. Żeby była jasność: nie dotyczy to tylko naszego rodzimego, polskiego grajdołka. Tak jest na całym świecie.

Nie ma chyba wątpliwości, że większość mężczyzn noszących za długie spodnie – nie zdaje sobie sprawy z tego, że są one za długie. A powodem, że tak jest, jest błędna edukacja. Mianowicie w każdym sklepie można usłyszeć, a w każdym poradniku, książce czy blogu poświęconym modzie – przeczytać, że dopuszcza się jedno załamanie (fałdkę) linii spodni z przodu. W zasadzie jest to prawda, ale problem leży w interpretacji. Każdy, kto spojrzy na linię swoich spodni stwierdzi: robi się jedno załamanie, czyli jest OK. Tyle, że to załamanie jest przeważnie niedopuszczalnie duże już przy mierzeniu spodni. Podczas ich noszenia, pasek obsuwa się w dół o kilka cm, co daje efekt harmonijki u dołu. Ohyda! Negatywną robotę edukacyjną wykonują też sieci handlowe i sklepy wysyłkowe, które mieszają ludziom w głowach pokazując złe wzorce.

Zbyt długie rękawy marynarki zdarzają się prawie równie często, jak zbyt długie spodnie. I także mają swoich żarliwych obrońców, którzy lubią powoływać się na klasykę. W przypadku rękawów marynarki, bardziej niż o zasady, chodzi jednak o estetykę. Zbyt długie – wyglądają bardzo nieładnie i uniemożliwiają wystawanie mankietu koszuli, co powinno być regułą.

Czarna koszula i czarny krawat do garnituru. Kołnierzyk koszuli jest elementem najbliższym twarzy i jeśli jest w ciemnym kolorze, powoduje, że twarz sprawia wrażenie przyszarzałej i smutnej. Nie bez powodu w stylizacjach najbardziej eleganckich obowiązuje koszula biała. Odwrócenie tej zasady, chętnie stosowane przez różnych celebrytów celem zwrócenia na siebie uwagi (łatwiej przyciągnąć uwagę czymś negatywnym, niż pozytywnym), jest nie tylko nieeleganckie – jest w złym guście. Czarna koszula połączona z czarnym krawatem, założona do garnituru, to modowy obciach.

Zaniedbane buty to bardzo częsty błąd, który potrafi zniweczyć całą stylizację. Tak, jak wielu mężczyzn nie przykłada wagi do kwestii czystości butów, tak wiele kobiet przykłada do niej wagę bardzo dużą. Tak więc dbałość o nienaganny wygląd butów powinna stać się dla każdego mężczyzny jednym z priorytetów. Jeśli do tej dbałości nie skłania go własne poczucie estetyki, to powinny go skłonić zabiegi o dobrą ocenę w oczach kobiet.

Krawat do koszuli z krótkim rękawem. Polski narodowy strój weselny nie jest w dobrym guście. Jego obrońcy wskazują na komfort i wygodę podczas tańców. To nie jest dobry argument, bo przecież w podkoszulku byłoby jeszcze bardziej komfortowo, a jednak nikt nie wybiera się na wesele w podkoszulku. Przynajmniej na razie.

Rozpięta marynarka dwurzędowa. Uważam, że marynarka dwurzędowa powinna być zawsze zapięta (nawet, gdy się siedzi). I będę się przy tej opinii upierał pomimo, że z łatwością natkniemy się w sieci na zdjęcia dżentelmenów w rozpiętych dwurzędówkach. I to takich dżentelmenów, których żadną miarą nie można podejrzewać o nieznajomość ubraniowej etykiety. No cóż, na pociechę mam to, że owi dżentelmeni w 95-procentach sytuacji mają jednak marynarki zapięte. A te pozostałe 5% to być może ukłon w stronę sprezzatury.

Podkoszulek widoczny pod koszulą. Bardzo nieelegancko wygląda zarówno tiszert wyzierający spomiędzy rozpiętych guzików koszuli, jak i podkoszulek prześwitujący przez koszulę. Obydwu przypadków należy unikać jak ognia. Moim zdaniem, w dobie, gdy pranie stało się dziecinnie łatwe, a koszulę zakłada się każdego dnia świeżą, noszenie podkoszulka traci rację bytu.

Białe skarpetki do garnituru. Białe skarpetki (często frotte) założone do ciemnego garnituru, to klasyka złego gustu, która swoje apogeum miała u nas w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale ciągle jeszcze egzystuje na obrzeżach męskiej mody. Na szczęście jest już w zaniku.

Marynarka z ‚ozdobnymi’ przeszyciami lub lamówkami. Istnieją w Polsce całkiem pokaźne firmy odzieżowe, wyspecjalizowane w szyciu marynarek i garniturów z licznymi ‚ozdobnikami’; lamówkami, potrójnymi butonierkami, kolorowymi przeszyciami i obrębieniami, dodatkowymi kieszonkami itp. Ktoś to kupuje i nosi, nie zdając sobie sprawy z ich brzydoty i pretensjonalności. Ba! Istnieją firmy wyspecjalizowane w ‚garniturach ślubnych’, tak brzydkich, że nikt nigdy nie powinien ich na siebie włożyć. Firmy te jednak całkiem nieźle prosperują i mają niemały wpływ na kształtowanie gustów.

Telefon komórkowy przy pasku. Telefon komórkowy jest źródłem wielu towarzyskich uchybień i nagannych zachowań. Należy pamiętać, że jego miejsce jest w kieszeni lub torbie, a nie w różnego rodzaju pokrowcach przy pasku albo na łydce (to nie żart: widziałem też takie). Pokrowiec przy pasku jest szczególnie rażący, gdy jego posiadacz jest w eleganckim garniturze. Marynarkę prawie zawsze ma rozpiętą (patrz punkt poniżej), więc duży pokrowiec na brzuchu, bardzo rzuca się w oczy. I robi złe wrażenie.

Zdejmowanie marynarki. Marynarka jest bez wątpienia integralną częścią ubioru, a wielu mężczyzn stara się ją zdjąć, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Co gorsza zdejmują ją także wtedy, gdy okazji nie ma ku temu absolutnie żadnej. Np. w większości korporacji zdejmuje się marynarki zaraz po przyjściu do pracy i cały dzień paraduje w koszuli. Gdy trzeba się udać na spotkanie, to zakłada się marynarki, ale zdejmuje je natychmiast, gdy tylko zasiądzie się do stołu obrad. Zakłada się marynarki udając się na lunch, ale zdejmuje natychmiast po zajęciu miejsca przy stole. Mężczyźni na weselach dzielą się na dwie grupy: ci z pierwszej zdejmują marynarki przy zajmowaniu miejsca przy stole, a ci z drugiej – dopiero przy pierwszym tańcu. Podobnie jest na rodzinnych uroczystościach, przyjęciach, a nawet balach. To jest zgroza! Bowiem jeśli gdzieś przychodzi się w marynarce (czy to ze względu na obowiązujący dreskod, czy to ze względu na szacunek dla gospodarzy, czy to ze względu na własne upodobania), to należy pozostać w marynarce do końca. Jeśli ktoś uważa, że marynarka nie jest właściwym strojem na daną okazję, to powinien przyjść w swetrze, koszuli, tiszercie – czymkolwiek, czego już nie będzie zdejmował.

Niewłaściwa długość krawata. Krawat powinien sięgać do klamry paska. Źle wygląda zarówno krawat za krótki, jak i za długi. Ale uwaga: coraz częściej można spotkać trendsetterów noszących krawaty sięgające zdecydowanie poniżej paska. Mnie się ten trend nie podoba, ale kto wie – może taki styl stanie się normą za kilka lat? Przy okazji warto odnotować, że w przypadku spodni z wysokim stanem, szczególnie noszonych z szelkami, końcówka krawata powinna rzeczywiście znajdować się nieco poniżej gurtu.

Głęboko rozpięta koszula ukazująca tors. Jeśli dobrze pamiętam, moda ta została wylansowana przez aktorów porno, w latach 70-tych ubiegłego wieku i gdzieniegdzie przetrwała do dziś, siejąc niesmak i wywołując uśmieszki politowania. Dla twardych i bezwzględnych macho może być kusząca, ale mężczyźni z klasą powinni jej unikać jak diabeł święconej wody.

Zapięty dolny guzik marynarki. Dolny guzik marynarki jednorzędowej, powinien pozostawać odpięty. W przypadku marynarki trzyguzikowej zapina się albo tylko środkowy, albo środkowy i górny. Ale uwaga: istnieją marynarki dwuguzikowe, w których zapina się oba guziki. Są to marynarki typu padok, o dość specyficznym kroju (np. oba guziki są położone dość blisko siebie). Moim zdaniem, marynarki padok są nieładne; na szczęście dziś w zasadnie już się ich nie spotyka.

Niewłaściwy kolor paska. Pasek powinien być zawsze dopasowany kolorystycznie do butów. Założenie czarnego paska do brązowych butów (i odwrotnie) będzie sporym błędem. Dla pełnej harmonii, także inne dodatki skórzane (pasek do zegarka, portfel, torba, etui na wizytówki itp.) powinny być również w tym samym kolorze. Kłopot zaczyna się, gdy buty są wielokolorowe, np. ręcznie malowane. Rozwiązanie bezkompromisowe jest takie, że pasek jest wtedy także ręcznie malowany w kolory butów. Ale kompromis w postaci paska zbliżonego kolorystycznie do butów, jest też dobrym rozwiązaniem.

Pasek i szelki noszone równocześnie. Takie podwójne zabezpieczenie jest nawet dość zabawne, ale nie ma racjonalnego uzasadnienia, a ponadto jest w złym guście. Czy ktoś pamięta słowa piosenki Andrzeja Rosiewicza: ‚Cichutko płaczę/ Mój smutek wielki/ Już nic nie znaczę/ Ach pękły szelki’?

Zbyt krótkie skarpetki do garnituru. Skarpetki powinny mieć taką długość, żeby przy siadaniu, gdy spodnie podciągają się do góry, nie odsłaniał się fragment gołej łydki pomiędzy skarpetką a nogawką spodni. Warto zwrócić uwagę, że modne obecnie wąskie spodnie, podciągają się znacznie bardziej, niż spodnie o szerokich nogawkach. Trzeba mieć to na uwadze kupując skarpetki. Na marginesie warto zwrócić uwagę na pewną sprzeczność. Noszenie butów bez skarpet jest obecnie dość powszechnie przyjęte; gołe kostki i fragment łydki nikomu nie przeszkadzają. Ale jeśli już założy się skarpetki, to żaden fragment łydki nie ma prawa się odsłonić. Trzeba jednak dodać, że do garnituru nie powinno się zakładać butów bez skarpetek.

Krawat i poszetka z tego samego materiału. To jest w zasadzie kwestia umowna, ale przyjęło się, że krawat i poszetka z tego samego materiału są w złym guście. Dla wytrawnego sartorialisty, takie pójście na łatwiznę jest rzeczywiście nie do przyjęcia. Ale dla początkujących adeptów elegancji, nie odsądzałbym od czci i wiary, za przyjęcie takiego rozwiązania. Na pewno z czasem zaczną dobierać dodatki bardziej zróżnicowane.

DOZWOLONE ŁAMANIE ZASAD

Zasady klasycznej męskiej elegancji są ponadczasowe. Każdy, kto ich przestrzega, może być pewny, że w każdej sytuacji będzie wyglądał z klasą. Niestety dzisiaj znacznie więcej od tych, którym zależy na klasie i stylu, jest tych, którym zależy na wyróżnieniu się. A najłatwiejszym sposobem na wyróżnienie się – jest zaszokowanie. Także, a może przede wszystkim, przy pomocy ubioru. Wprawdzie teoretycznie można wyobrazić sobie próbę zaszokowania nienagannym stylem i wyróżniającą się elegancją. To jednak wymaga wysiłku i wiedzy. Znacznie łatwiej jest zaszokować jakąś idiotyczną fanaberią. Np. podwinąć nogawki spodni w smokingu, a na nogi włożyć trampki. Przyjść na bal w dresie, albo w podartych dżinsach. Do czarnego garnituru włożyć czarną koszulę i czarny krawat. Włożyć klapki lub sandały do garnituru. I tak dalej, i tak dalej. Czy takie postępowanie jest łamaniem zasad? Niezupełnie. Bo, żeby można było łamać zasady, trzeba najpierw je znać. Jeśli ktoś wybiera się na bal, na którym obowiązuje black tie i zakłada brązowy garnitur, a do niego czarny krawat (ang. black tie), to on nie łamie zasad; on ich po prostu nie zna. Robi z siebie pośmiewisko, ale sam jest zapewne bardzo z siebie zadowolony. Hasło ‚łamanie zasad’ jest czasem wygodnym pretekstem do bylejakości, albo nawet niechlujstwa. Rzeczą zastanawiającą jest skala tej bylejakości lub niechlujstwa wśród osób znanych, określanych często mianem celebrytów. Dzisiaj niewiedza nie może być usprawiedliwieniem, bowiem wystarczy, używając np. telefonu komórkowego, wpisać odpowiednią frazę do Googla – i już wszystko staje się jasne.

Łamanie zasad ubraniowego kodu nie jest złem samym w sobie. Zawsze w historii zdarzali się tacy, którzy łamali przyjęte zasady. Dzięki nim moda się zmieniała i rozwijała. Niektóre z zasad z czasem traciły rację bytu. Tak było np. z zasadą ‚no brown in town’. Angielski dżentelmen nosił się na czarno, a jedynym kontrastowym elementem jego ubioru, była biała koszula. Natomiast garnitur, płaszcz, buty, krawat czy melonik musiały być czarne. Ale ten sam dżentelmen, wyjeżdżając np. na polowanie, zakładał tweedową marynarkę w kolorze ziemi i brązowe buty. I to był strój odpowiedni na wieś. Ale twardo trzymał się zasady, że wracając do miasta, musi znów przyoblec się w czerń. Zasady ‚no brown in town’ nikt nigdy nie odwoływał, ale dzisiaj nie ma ona racji bytu, gdy formalne ubiory zostały zastąpione przez dzienne garnitury, zestawy koordynowane lub casualowe. Podobnie z zasadą dotyczącą butów: ‚no brown after six’. Czy rzeczywiście po zmroku nie wypada dziś zakładać butów innych niż czarne? Ależ skąd. Z tej zasady pozostało tylko jej jądro, z którego wynika, że do wieczorowych, formalnych ubiorów buty muszą być czarne. Ale gdy wybieramy się na nocną imprezę do klubu, to do dżinsów, casualowej marynarki, kolorowej koszuli i krawata, brązowe buty będą poprawne.

Czy w ogóle łamanie zasad jest dopuszczalne? Tak, tylko trzeba wiedzieć jak i kiedy to robić. Weźmy przykład marynarki dwurzędowej. Zgodnie z zasadami powinna ona pozostawać zawsze zapięta. Jeśli poszukamy w sieci zdjęć osób, które kojarzą się z dwurzędowymi garniturami i marynarkami. np. księcia Karola czy Lina Ieluzziego, to na przytłaczającej większości z nich, będą mieli marynarki zapięte. Ale znajdziemy też takie, na których marynarki będą rozpięte. Różne okoliczności (doskwierający upał, wykonywanie jakiejś czynności itp.) doprowadziły do świadomego złamania zasady. Podobnie bywa czasami ze zdejmowaniem – przez polityków – krawatów lub marynarek. I nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, czy jest to dopuszczalne, czy nie. Jednych będzie to razić, inni przejdą nad tym do porządku.

Jest zasada, która mówi, że nie wolno łączyć ze sobą kilku wyrazistych wzorów. Np. marynarka w kratę w połączeniu z kraciastą koszulą i kraciastym krawatem, prawie na pewno da fatalny efekt. Ale ‚prawie’ robi różnicę! I złamanie powyższej zasady może przynieść ciekawy efekt, ale pod warunkiem, że osoba łamiąca, potrafi lawirować pomiędzy kolorami, fakturami materiałów, gęstością i intensywnością wzorów itp.

Łamanie zasad może mieć miejsce przy dobieraniu składników ubioru lub przy różnych sposobach ich noszenia. Ale bardzo często zasady są łamane przez firmy odzieżowe szyjące ubrania, lub nawet krawców szyjących na miarę. W tym drugim przypadku, decyzja należy do zamawiającego, ale sugestia (a niekiedy nawet namowa) krawca, bardzo często przesądza. Typowym przykładem łamania zasad przez firmy odzieżowe, jest szycie zbyt krótkich marynarek. Kilka lat temu modę taką wylansowały sieciówki i swoje apogeum miała ona dwa sezony temu. Jednak ciągle jest obecna na sklepowych wieszakach. Mało tego: jest podchwytywana przez renomowane firmy i gdzieniegdzie zaczyna nawet dominować w kolekcjach. Garnitur ze zbyt krótką marynarką wygląda źle, niestety niektórzy klienci nie zdają sobie z tego sprawy i kupują takie garnitury z przekonaniem, że mają do czynienia z klasyką. Tymczasem firma szyjąca garnitur łamie w takim przypadku jedną z ważnych zasad klasycznej elegancji i w efekcie ubiera swoich klientów nieelegancko, czy wręcz nieestetycznie. Jednym z przykładów znanej osobistości noszącej garnitury z przykrótkimi marynarkami, jest prezydent Andrzej Duda.

Czuję się w obowiązku dokładniej wyjaśnić o co chodzi z tym łamaniem zasady oraz za krótkimi marynarkami. Otóż istnieje dość ścisła zasada regulująca wzajemne proporcje dwóch części garnituru. Mówi ona, że dolna krawędź marynarki powinna dzielić sylwetkę (liczoną od kołnierza marynarki do nogawek) na pół. Na poniższej grafice zestawiłem dwa garnitury: w lewym, proporcje są bliskie ideałowi, zaś w prawym – są wyraźnie zachwiane. Zresztą gdyby nie było zaznaczonych linii i wyliczonych proporcji, to jeden rzut oka na obydwa garnitury wystarczyłby, żeby stwierdzić, że ten po lewej wygląda bardziej elegancko.

Jest jedna okoliczność, w której łamanie zasad kodu ubraniowego jest szczególnie naganne, a przy tym całkowicie niezrozumiałe. Tą okolicznością jest pogrzeb. Na pogrzebie obowiązują ciemne kolory (najlepiej czarne) połączone z białą koszulą i jednolitym ciemnym/czarnym krawatem. Z moich obserwacji wynika, że zasada ta jest bardzo często łamana, czego nie mogę zrozumieć. Bo na pogrzeb przychodzi się po to, żeby oddać hołd zmarłej osobie. Jednym z elementów tego hołdu i szacunku jest elegancki, formalny ubiór w kolorze, który w naszym kręgu kulturowym oznacza żałobę. Po co w ogóle przychodzić na pogrzeb, jeśli przy pomocy niewłaściwego ubioru, okazuje się lekceważenie zmarłej/zmarłemu?

Świadome łamanie zasad w celu osiągnięcia określonego efektu, często kończy się porażką, ale niekiedy może przynieść skutek pozytywny. Łamanie zasad, którego wyłącznym celem jest zaszokowanie otoczenia – zawsze jest porażką, a jego autor ośmiesza się. Natomiast nieprzestrzeganie zasad wynikające z niewiedzy, nie da się niczym usprawiedliwić w czasach tak łatwego dostępu do informacji. Popularne powiedzenie, że zasady są po to, żeby je łamać, nie jest zbyt mądre, za to jest wygodnym usprawiedliwieniem dla zwolenników niechlujstwa i bylejakości. Nie należy iść w ich ślady.

 Jan Adamski, http://janadamski.eu

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Bałtyckie wraki Führera” H. Mąka (recenzja książki)
Następny artykułPożyczka przez internet – zasady spłaty
Jan Adamski

Jan Adamski jest z wykształcenia inżynierem, absolwentem Politechniki Warszawskiej. W przeszłości był m.in. właścicielem firmy ENCORE, która była prekursorem we wprowadzaniu na polski rynek gier fabularnych (np. takie kultowe tytuły jak „Gwiezdny kupiec” czy „Wojna o pierścień”). Pracował w różnych firmach na stanowiskach dyrektora biura zarządu lub członka zarządu (PLL LOT, Polenergia, Brasco, Totalizator Sportowy). Obecnie prowadzi firmę doradczą w obszarze spraw korporacyjnych i organizacyjnych. Jest autorem blogu http://janadamski.eu, a także prowadzi wykłady o męskich ubiorach, praktycznych aspektach ich doboru i zasadach kodu ubraniowego. W swoich tekstach publicystycznych proponuje indywidualne, nierzadko kontrowersyjne, spojrzenie na znane problemy, znacznie odbiegające od powszechnie obowiązujących wykładni poprawności politycznej. Z pasją i zaangażowaniem pisze też o modzie męskiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here