Maria Wollenberg-Kluza i jej malarstwo

0
73

Mam wobec Artystki dług wdzięczności za bezpłatne udostępnienie swego obrazu „Krzyk nocy” na okładkę mojej (i prof. Tomasza G. Pszczółkowskiego) najnowszej książki „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie cz. II” (Wydawnictwo Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora, Pułtusk 2017).

Wykorzystany na okładce obraz przedstawia dwie rozpaczliwie wyciągnięte „ku niebu” dłonie błagające o pomoc. Obraz idealnie odpowiada treści książki wracającej m.in. do koszmaru holocaustu i zbrodni dokonanych przez Niemców w latach okupacji 1939-1945. (Tyle, że książka ma i inne przesłanie: jak po tym, co wydarzyło się, możliwe jest obecne pokojowe sąsiedztwo i współpraca obu naszych narodów). Obraz Marii Wollenberg-Kluzy symbolizuje i jedno i drugie przesłanie.

Artystka – poprzez refleksję nad przemijaniem – apeluje o czynienie dobra. Jej obrazy z niezwykłą przekonywującą siłą oddziałują na nastrój odbiorcy. Oby już nigdy zło nie zdominowało naszego życia. A „przemijanie” nie było przyspieszane w wyniku zbrodniczych działań człowieka!

Serdecznie dziękuję Artystce za dar zreprodukowania tego przejmującego obrazu na okładce wspomnianej książki. Od lat  jesteśmy z żoną fanami i propagatorami Jej sztuki. Tym artykułem chciałbym zwrócić szanownym PT Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego” uwagę na niecodzienne dokonania artystyczne malarki, wymykające się spod „zwykłej” oceny Jej obrazów.

Jest to malarstwo niezwykle barwne, poruszające problemy ogólnoludzkie. Mające filozoficzny – etyczny wymiar. I obojętnie, czy są to obrazy z „Norwida”, czy inspirowane muzyką, czy „słabością i pychą ludzi”, „Hiszpanią” (czy innymi krajami, w których Artystka przebywała), czy „namiętnością Bałtyku” (który Wollenberg-Kluza uwielbia). Czy będą to „Zaprzysiężeni” czy „Potępieńcy” – Artystka jest niezrównana w przekazywaniu treści, które zmuszają do refleksji; do zastanowienia się nad życiem i do działania, aby uczynić je lepszym. Przepadam szczególnie za serią obrazów zatytułowanych „Saligia – siedem grzechów głównych”, „Obrazy z Norwida”, „Saligia Acedia” i inne.

We wszystkich obrazach jest zarówno smutek, jak i radość. Jest „zbratanie” ze słońcem i zielenią lasu. Są łąki z kłosami, a nawet słychać (w nich) …szum drzew. Jest też miłość przedstawiana wszechstronnie: poprzez radość, którą niesie, ale i płacz. Krótko mówiąc – jest życie na tle złożonej historii Polski i świata. Wyczuwalny jest żarliwy patriotyzm. Są także sławni przedstawiciele  naszego narodu – Chopin, Paderewski, Wieniawski, Norwid  i inni. Są też obrazy przedstawiające cudowny nadmorski pejzaż: „łódki rybackie”  i wiele, wiele innych tematów z człowieczego (zwykłego) życia! Jest delikatne zwrócenie uwagi na to, że Polska to nie wyspa na „morzu świata”, a ważna jego część.

Miałem zaszczyt poznać Artystkę osobiście i często bywać z żoną i swymi dziećmi w Jej atelier na warszawskim Ursynowie. A przede wszystkim spotykać się z Nią na wielu indywidualnych wystawach, m.in. w Warszawie, Rzeszowie, Szczecinie, Łodzi, Krakowie, Płocku, Olsztynie, Puławach, czy niedawno w Opinogórze. A gdy byłem dyrektorem departamentu Plastyki MKiS, Pani Wollenberg-Kluza przychodziła dość często do mojego biura (jako działaczka m.in. ZPAP), dopominając się o więcej plenerów artystycznych, wystaw dla artystów (nie dla siebie, a dla koleżanek i kolegów), pracowni dla nich w nowo budowanych dzielnicach. Także o Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, jak i rozwój prywatnych galerii sprzedażnych. O wiele innych spraw, tak istotnych dla rozwoju sztuki.

Jej prace malarskie podziwiała publiczność w najsłynniejszych polskich i zagranicznych Galeriach, m.in. w Zachęcie, Kordegardzie, w Łazienkach Królewskich, w Pałacu Kultury i Nauki, a nawet w Kolegium Oo Pijarów. A zagranicą, m.in. w Madrycie, Rzymie, Moskwie, Pradze, Kijowie, Wilnie, Wenecji.

I jeszcze dwie sprawy, o których chciałbym wspomnieć.

Po pierwsze – Artystka ma w swoim dorobku dwa przepięknie wydane albumy, dokumentujące niemal całą Jej dotychczasową twórczość. Wspominam o tym, gdyż może ktoś z Czytelników „Przeglądu Dziennikarskiego” będzie chciał je nabyć. A naprawdę warto!

Oba albumy mają ten sam tytuł: ”Maria Wollenberg-Kluza. Malarstwo”.

Jeden wydany jest przez Miejską Galerię Sztuki w Łodzi, drugi – przez Centrum Kultury w Lublinie. Wydane zostały z okazji odbywających się w tych miastach wielkich prezentacji Jej artystycznego dorobku. Chciałoby się, aby każdy polski artysta prezentujący się indywidualnie – miał takie publikacje. Jestem z tego dumny, że posiadam oba te albumy, zadedykowane „Madzi i Karolowi z sympatią” (Opinogóra, 22.8.2015) i „Moim Przyjaciołom Magdzie i Karolowi Czejarkom z przyjaźnią” (Warszawa, 4.01. 2016). Za tę przyjaźń odwzajemniamy się Artystce całym sercem. I jesteśmy nią zaszczyceni.

I druga sprawa:

Otóż swoje wiersze i eseje (są m.in. drukowane we wspomnianych albumach) poświęcili Artystce znakomici poeci, pisarze i artyści, jak m.in. Zbigniew Jerzyna, Roman Śliwonik, Piotr Kuncewicz, Zygmunt Trziszka,  Erna Rosenstein, Józef Szajna, Andrzej Rosiewicz, Filip Bajon, Lechosław Lameński, Wojciech Siemion, Tadeusz Dominik. To też o czymś świadczy!

I jeszcze z CV Artystki.

Maria Wollenberg-Kluza ukończyła w 1973 r. ASP w Warszawie z wyróżnieniem. Jej nazwisko jest dziś w każdej encyklopedii powszechnej PWN po 1991 roku. Ma Ona oczywiście też swoją stronę internetową, na którą warto zajrzeć.

Maria układa swoje dzieła w monotematyczne cykle (po 20-30 prac). Wymienię tylko niektóre z nich: „Ludzie w mieście”, „On i Ona”, „Człowiek i maszyna”, „Malarstwo inspirowane muzyką”, „Impresje poetyckie”, „Pejzaże polskie”, „Zwierzenia matki”, „Obrazy z Turcji”.

Bardzo interesujące są również obrazy z tematyką sakralną. Artystka jest m.in. autorką wizerunku Matki Bożej w Sanktuarium na warszawskich Siekierkach.

Urodziła się w Puławach. Wychowała dwóch synów. Jest więc „normalną” kobietą, żoną, matką, babcią. Jest tytanem pracy, a przy tym osobą skromną i życzliwą ludziom, nie tylko znajomym i licznym przyjaciołom. Jest prekursorką refleksyjnego malarstwa, wywodzącego się – jak zgodnie twierdzą znawcy – z „preromantyzmu, symbolizmu i koloryzmu polskiego”.

Bardzo podobają mi się jej „obrazki”, jak sama mówi skromnie o swoich dziełach, nadając im treść oraz pełną nastroju i emocji – symbolikę. Jej credo, które zostało wydrukowane w II cz. Biografii polsko-niemieckich „Historia pamięcią pisana” – brzmi: Z CIĘŻARU PUSTKI UWALNIAM PRZESTRZENIE – DLA SPRAW CZŁOWIECZYCH! Nic do tego dodać. Może jedynie życzenia wielu dalszych sukcesów i satysfakcji. Dla Polski, świata i zwykłych ludzi.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEliminacje Mistrzostw Świata: Polacy zagrają z Danią i Kazachstanem
Następny artykułStomatologia zachowawcza, czyli jak chronić i leczyć zęby
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - germanista, doktor nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajny w Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku; tłumacz literacki i przysięgły języka niemieckiego. Założyciel oddziału niemiecko-polskiego stowarzyszenia „Ost-west-forum” GUT Gödelitz w Warszawie oraz sekretarz zarządu Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych Akademii Humanistycznej im A. Gieysztora w Pułtusku. Przełożył m.in. prozę Hansa Hellmuta Kirsta, Georga Heyma, Güntera Kunerta, Hansa Walldorfa, Heinera Müllera, Güntera de Bruyna, Ursuli Hörig, Christy Grasmayer. Autor m.in. monografii o Annie Seghers; książki: ”Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, antologii utworów o tematyce wojennej pt. „Sonata wiosenna”; gramatyki niemieckiej (wspólnie z Joanną Słocińską) pt. „Gramatyka niemiecka dla ciebie”, spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) Collins German Grammar i Collins German Verb; współautor książki „Polen – Land und Leute” i in. Redaktor licznych książek, autor wielu artykułów i recenzji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here