Lepiej w Polsce czy na Wyspach?

0
190

 Która praca jest lepiej płatna – pracownika supermarketu „Argos” w Wielkiej Brytanii, czy kierowcy TIR-a w Polsce? Jakie są wady i zalety obu Paweł Daź, Londyn, www.rogalinski.bloog.pl, Źródło: http://foto.m.onet.pl/posad? O swoim życiu i pracy opowie Paweł Daź, niedawny emigrant.

Przez blisko rok pracował Pan pod Londynem w supermarkecie „Argos”. Co skłoniło Pana do powrotu do kraju?

Przede wszystkim to rodzina sprawiła, że wróciłem do kraju. Perspektywicznie myślałem o przeniesieniu się do Wielkiej Brytanii na stałe, jednak sprzeciw żony i dzieci zniweczył te plany.

Czyli Wielka Brytania wciąż pozostaje atrakcyjnym krajem dla polskich emigrantów?

Z pewnością nie jest to już emigracyjne El Dorado, jakim było dla Polaków jeszcze kilka lat temu. Kryzys gospodarczy poważnie zmniejszył możliwości pracy na Wyspach. Mimo to nie sądzę, aby emigracja całkiem się zakończyła. Wciąż jest duże grono ludzi, szczególnie młodych, którzy chcą zarobić na wakacje, wesele bądź mieszkanie. Studenci rokrocznie masowo przyjeżdżają do prac sezonowych.

Obecnie przebywa Pan w Polsce. Jak wygląda Pana praca w ojczystym kraju?

Po powrocie do Polski znalazłem pracę jako kierowca TIR-a. Wyjeżdżam zazwyczaj w poniedziałek i wracam w piątek wieczorem do domu. Teoretycznie, zgodnie z tachografem pracuję od jedenastu do piętnastu godzin dziennie. Przy czym przez pięć dni w tygodniu nie rozstaję się z samochodem, więc w rzeczywistości w miejscu pracy przebywam pięć pełnych dni.

Czyli łatwo nie jest…

Praca jest z pewnością Basildon, www.rogalinski.bloog.pl, Źródło: http://foto.m.onet.pl/przeciążająca, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Trzeba nie tylko zachować jedną postawę przez wiele godzin, ale i uważać na drogę przez cały czas jazdy. Po pięciu dniach pracy poświęcam całą sobotę na sen i odpoczynek. Dopiero w niedzielę mogę aktywnie spędzić czas z rodziną.

Czy praca kierowcy w Polsce jest bardziej opłacalna niż ta w „Argos” na Wyspach?

Z pewnością tak. Może to dziwne, ale w kraju jestem w stanie zarobić więcej pieniędzy niż w supermarkecie na Wyspach. Możliwe, że to kwestia specyfiki pracy. Jednak nie da się ukryć, że koszty utrzymania w Polsce są dużo niższe.

Jak Pan ocenia stosunek naszych rodaków i Brytyjczyków do wykonywanej pracy?

Obecnie nie mogę narzekać na złą kadrę kierowniczą, bowiem w firmie panują prawdziwie partnerskie relacje. Ale takich miejsc pracy w Polsce jest niewiele. Zazwyczaj integracja z pracownikami jest sztucznie kopiowana ze wzorców zachodnich i daleko jej do brytyjskiej. Na Wyspach każdy zatrudniony jest traktowany indywidualnie, w pracy zawsze towarzyszy uśmiech. Przełożony co pewien czas upewnia się, czy ktoś nie potrzebuje jego pomocy. Dodatkowo, w „Argos” wyznaczono osobę do organizacji zakładowych uroczystości i integracji pracowników i rzeczywiście spełniała ona swoją funkcję. Tego typu troska pracodawcy o atmosferę w firmie jest niestety nadal obca naszym rodakom.

Jak wyglądają takie spotkania integracyjne?

Dobrym przykładem jest zeszłoroczna organizacja święta „czerwonego nosa”, kiedy to zostaliśmy godzinę po pracy i rzucaliśmy mokrymi gąbkami w naszego przełożonego zakutego w dyby. Organizowane są też przeróżne konkursy i ankiety sprawdzające poziom zadowolenia pracowników. W Polsce nie spotkałem się z tego rodzaju traktowaniem.

Jakie jest nastawienie Brytyjczyków do emigracji?

Szczerze powiedziawszy, na Wyspach nie spotkałem się z wielką otwartością wobec naszych rodaków. Na kontynencie powszechne są stereotypy Polaka-awanturnika. Obcokrajowcy sądzą też, że mamy za duże mniemanie o sobie. Z drugiej strony, być może to oni postrzegają nas jako mały, zaściankowy naród, podczas gdy w rzeczywistości jesteśmy szóstym największym państwem Europy!

 

A biorąc pod uwagę inne kraje zachodnie?

Bardzo przyjaźni wydali mi się Belgowie i Holendrzy. We Francji również spotkałem się z dużą życzliwością. Hiszpanie za to nie czują potrzeby znajomości języków obcych, więc nie miałem sposobności poznać ich bliżej.


Czy spotkał się Pan kiedyś z dyskryminacją Polaków?

Paweł Daź, Southend, www.rogalinski.bloog.pl, Źródło: http://foto.m.onet.pl

Owszem, spotykałem się z takim zjawiskiem. Zatrudnieni na Wyspach Polacy powinni się przygotować na nieco gorsze traktowanie, niższą pensję i cięższą pracę. Innym przykładem jest incydent, do którego doszło podczas oglądania meczu w pubie. Mnie i mojego polskiego kolegę zaczepiał pijany, nieco agresywny Anglik. Zachowanie dorosłych Wyspiarzy szybko znalazło swoje odbicie u dzieci. Czekały one pod miejscowym sklepem na przechodzących obok Polaków. Gdy ci się zbliżali, grupa nastolatków wykrzykiwała przeróżne, rasistowskie „żarty”.


Czy zamierza Pan pozostać w Polsce i wychowywać tu dzieci?

Chyba jest mi to już pisane. Moja żona nie chce wyjeżdżać ze względów sentymentalnych i patriotycznych. Dzieci również nie chcą iść do angielskich szkół. Ja zaś, mimo dużej chęci wyjazdu na Wyspy, zostanę z rodziną.

 

Sądzi Pan, że sytuacja gospodarcza kraju ma szanse zmienić się na tyle, by przyszłe pokolenia nie musiały emigrować „za chlebem”?

Myślę, że sytuacja gospodarcza Polski nieustannie się poprawia. W obliczu kryzysu światowego Polska jest krajem, który jako jeden z nielicznych wychodzi z niego obronną ręką. O tym jak będzie w przyszłości, zadecyduje kryzys, dotąd nam przychylny.

————————

usu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Shabby Chic Coffee and Wine Bar”, Warszawa (recenzja kawiarni)
Następny artykułNa kogo zagłosować w wyborach prezydenckich? TEST!
Paweł Rogaliński
Paweł Rogaliński jest politologiem, filologiem, rzecznikiem prasowym organizacji pozarządowej oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską w Londynie poświęconą popularności politycznej w krajach anglojęzycznych. Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here