5 C
Łódź
piątek, Listopad 17, 2017
Strona główna Biznes Kwota wolna od podatku – za, a nawet przeciw. Przepychanki ugrupowań sejmowych

Kwota wolna od podatku – za, a nawet przeciw. Przepychanki ugrupowań sejmowych

0
761

Sejm uchwalił projekt ustawy podwyższający kwotę wolną od podatku do 6 tysięcy złotych. I choć pierwotnie obietnice wyborcze PiSu mówiły o kwocie 8 tys. zł., to Sejm projekty te odrzucał lub w ogóle ich nie dopuszczał. W obliczu tak absurdalnej wieści w stosunku do obietnic wyborczych PiSu, a także faktu, kto był wnioskodawcą ustawy, nie sposób nie skomentować szerzej problemu, który ma miejsce w Polsce już od wielu lat.

W trakcie 8 lat rządów koalicja PO-PSL utrzymywała kwotę wolną od podatku na poziomie, powiedzmy szczerze…. poniżej godności ludzkiej. W trakcie VII kadencji Sejmu moja ulubiona partia (bo najbardziej motywuje do pisania o problemach, jakie powoduje) odrzuciła projekt ustawy Twojego Ruchu zwiększający ją o zaledwie złotówkę. W trakcie kampanii wyborczej PiS najprawdopodobniej zmotywowany nagłośnieniem różnicy pomiędzy Polską a mniej rozrzutnymi państwami proponuje jej zwiększenie do 8 tys., na co Platforma odpowiada, że pogorszyłoby to sytuację najbiedniejszych. Jest to oczywiście absurd, ponieważ zwiększanie KW to właśnie poprawa sytuacji najuboższych, skoro mają zapłacić mniej podatku. Dopiero kilka dni po wyborach parlamentarnych Trybunał Konstytucyjny orzeka, że przepis o kwocie wolnej niezapewniającej minimum egzystencji jest niezgodny z Konstytucją. Tymczasem Platforma w Sejmie także się nawraca i zgłasza projekt ustawy o zwiększeniu kwoty wolnej od podatku, nieco inny niż prezydencki, a PiS odrzuca go uzasadniając swoją decyzję „troską o finanse państwa”.

Kto jest więc przeciw, a kto nie jest za?

Przypominam, że na Cyprze kwota wolna od podatku wynosi 84 000 zł. W praktyce więc zarabiając tam nawet 7000 zł miesięcznie nie zapłacicie ani centa podatku dochodowego! Inny przykład: Mauritius; wyspiarskie państewko o powierzchni 2045 km kwadratowych; w 1968 r. uzyskało niepodległość od Wielkiej Brytanii: blisko 30 tys. zł KW. Mając 3 osoby na utrzymaniu, zwolnione z podatku dochodowego jest 51 300 zł, a jego stawka wynosi 15%. Czyżby 500+ to nie wszystko?

Wielka Brytania: 55 000 zł, Kolumbia: 45 172 zł, Namibia: 14 250 zł, Tajlandia: 14 040 zł, Botswana: 12 384 zł, Zambia: 12 878 zł. Wymieniać dalej?

Wreszcie dla porównania, jeżeli w Polsce zarobicie 260 zł miesięcznie, to wg. ustawy o podatku PIT, Wasze zarobki są wyższe niż minimum egzystencji i wówczas wkracza Urząd Skarbowy, który zgodnie z prawem odbiera Wam pieniądze. Ciekawe jakim prawem, skoro w przeliczeniu na 8-godzinny czas pracy (5 dni w tygodniu), oznaczałoby to stawkę godzinową na poziomie nieco ponad półtora złotego? Swoją drogą, na podstawie wyroku TK z 28 października 2015 r. jest to niezgodne z Konstytucją, ale kto dziś przejmuje się tym socjalistycznym reliktem? Na pewno nie rząd. Zarówno wcześniejszy jak i obecny.

Różnica pomiędzy projektem prezydenta Andrzeja Dudy, a zaproponowanym przez posłów PO polega na tym, że ten drugi zawiera mechanizm waloryzacji i rekompensaty dla samorządów, które przecież mają udziały w podatkach dochodowych. Zupełnie mnie to nie dziwi, skoro w dalszym ciągu samorządy obsadzone są politykami z PO i PSL.

Przeciwnicy zwiększania KW zazwyczaj powołują się na „stratę dla budżetu” (wg. raportu Fundacji Centrum Analiz Ekonomicznych ok. 21,5 mld zł).

Nie jest to jednak żadna strata, tylko brak perspektywicznego myślenia. Skoro w ciągu ostatnich lat lawinowo przybywa nam urzędników, a więc nieustannie rośnie koszt utrzymania państwa, to równoległe dla zwiększenia KW powinno być ograniczenie tych kosztów administracyjnych, które wymuszają utrzymanie i tak nieopłacalnego podatku, jakim jest PIT. W końcu przynosi zaledwie 15% wpływów podatkowych. Jeśli każda złotówka w budżecie przynosi 40 groszy straty, to z całą pewnością nie powinniśmy dopłacać do pracy, która polega na odbieraniu nam naszych dochodów.

„Socjalizm to ustrój w którym bohatersko pokonujemy problemy nieznane w innym ustroju”.  Żadne inne słowa nie oddają bardziej dobitnie tego, jak wielkie problemy spowodował podatek, którego sensu istnienia po prostu nie ma. Bo jaki ma sens absorbowanie 80% urzędników skarbówki dla 15% dochodów budżetu, gdzie większość tych dochodów pochodzi z opodatkowania emerytur, rent i pensji wypłacanych z budżetu? Państwo opodatkowuje samo siebie? Tak. Absurd.

Przy rozważaniach opłacalności wielu podatków, nie tylko dochodowego, a także korzyści wynikających z państwa bogatego w urzędników, których istnienie powoduje biedę obywateli, zawsze wracam do koncepcji państwa minimum. Może gdyby tak wyłączyć telewizor i przestać wierzyć politykom na słowo, okazałoby się, że wcale nie potrzebujemy ich pomocy, aby normalnie żyć? Skoro z fiskalizmem ograniczającym nasze możliwości rozwoju materialnego idzie w parze tzw. opiekuńczość, która sprowadza się do decydowania przez urzędników o tym, co dla nas dobre, a co złe (z naciskiem na to drugie), może wreszcie wybierzmy wolność?

Jeżeli Polska ma być rozwijającym się krajem, z którego nie chcielibyśmy wyjeżdżać w poszukiwaniu lepszej pracy, bądź zostać i prowadzić debatę „3091 czy 3092”, powinniśmy wreszcie odejść od doktryny Keynesizmu (bo chyba nikt nie powie, że taka tu nie panuje?) Alternatywa jest bowiem prosta: rząd nie wtrąca się w gospodarkę, ponieważ to nigdy nie przyniosło nic dobrego. Interwencjonizm gospodarczy niestety zawsze przegrywa z matematyką, która jest przecież królową nauk. Jeżeli Polska ma być państwem ludzi wolnych i bogatych, to oprócz wolności osobistej powinnyśmy mieć wolność gospodarczą, bo bez niej nigdy nie zaczniemy się rozwijać.

Parafrazując słowa klasyka:

„A poza tym sądzę, że podatki dochodowe powinny zostać zniszczone”.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBundesliga: Bayern Monachium zmierzy się z VfL Wolfsburgiem
Następny artykułPod lupą farmaceuty: krem L’Oreal Men Expert Hydra Power
Sebastian Binkowski
Sebastian Marek Binkowski to rodowity kielczanin. Jest założycielem oraz prezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Senne Marzenie”, którego działania na rzecz najbardziej potrzebujących znalazły uznanie wielu instytucji, przedstawicieli władz oraz lokalnej społeczności, o czym świadczą liczne nominacje i wyróżnienia (m.in. List Gratulacyjny Prezydenta RP, Laur Wolontariatu, Lider Tolerancji, Człowiek Roku 2013). Jest on honorowym członkiem największej organizacji humanitarnej – PCK. Od roku pracuje w międzynarodowej korporacji informatycznej „Wix Corporation” pełniąc funkcję doradcy ds. programowania. W czerwcu 2014 roku ukazała się jego debiutancka książka wydana przez wydawnictwo BooksFactory pt. „Sztuka życia”. Kolejne ukazują się już na rynku wydawniczym. Ukończywszy naukę w Prywatnym Gimnazjum im. Św. Królowej Jadwigi w Mariówce a następnie w Publicznym Gimnazjum w Rudzie Malenieckiej, Sebastian Binkowski otrzymał stypendium naukowe Wójta Gminy Ruda Maleniecka za wybitne osiągnięcia. Obecnie studiuje na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II w Lublinie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here