Kto daje i odbiera, czyli polska polityka

0
111

Polacy niestety nie będą się długo cieszyć grubszym portfelem dzięki wdrożeniu programu 500+. Nasze wakacyjne wydatki, za sprawą planów PiS, mogą nas bowiem niemiło zaskoczyć.

Dają i odbierają

Rząd Prawa i Sprawiedliwości, łatając dziurę budżetową, postanowił ponownie sięgnąć do kieszeni Polaków w formie nowego podatku. Poselski projekt ustawy jest forsowany bez żadnych konsultacji społecznych. To po to, by uniknąć wszelkich dyskusji czy głosów krytycznych w gronie własnych wyborców.

Podwyżki nie tylko dla kierowców

Niestety Polacy nie będą zbyt długo cieszyli się obecną, niską ceną paliwa. Nowy podatek ma zostać wprowadzony jeszcze w wakacje, czyli w momencie, gdy wielu Polaków wyjeżdża na upragniony urlop. Plan PiS oznacza wzrost cen benzyny, ON oraz LPG o blisko 25 groszy na litrze (z VAT). PiS chce w ten sposób ściągnąć z naszych kieszeni prawie 6 mld zł rocznie.

Podatki już i tak są bardzo wysokie

Wysokie podatki na paliwa, krytykowane niedawno przez sam PiS, zostaną jeszcze bardziej podwyższone. Jak podaje portal E-petrol, obecnie:

  • 39,8% ceny benzyny na stacjach stanowi cena paliw w rafineriach,
  • 35,2% to akcyza,
  • 18,8% to VAT,
  • 3% to opłata paliwowa,
  • 3,2% to marża sprzedawcy.

W przypadku oleju napędowego, sprawa wygląda następująco:

  • 43,6% to cena w rafinerii,
  • 28,2% to akcyza,
  • 18,8% to VAT,
  • 7% to opłata paliwowa,
  • 2,4% to marża sprzedawcy.

Do powyższej listy rządzący dodadzą jeszcze opłatę drogową. Wspomniana podwyżka o 25 groszy na litrze benzyny może więc oznaczać, że za każdorazowe napełnienie 40-litrowego baku kierowca zapłaci o 10 złotych drożej, niż dotychczas.

Wzrosną ceny innych produktów

Wzrost cen paliwa to dopiero początek prawdziwej lawiny wzrostów cen innych produktów. Jak mówił Mariusz Błaszczak u boku Beaty Szydło (kiedy jeszcze PiS był w opozycji): „Kiedy wzrasta cena paliwa, wzrastają ceny również i innych produktów, żywności”. To dlatego, że droższy staje się transport towarów, a ich kosztem zawsze zostają obciążani konsumenci. Podwyżkę odczuje więc każdy z nas – nawet, jeśli nie posiadamy samochodu.

Chęć walki z wysokimi cenami benzyny zapowiadał też sam Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej 12 sierpnia 2011 roku. Jak mówił wówczas: „Tę akcyzę można po prostu obniżyć. Jeżeli się ją obniży, to spadnie także cena benzyny”. Jak dodał w spocie radiowym: „Ponad połowa ceny benzyny to podatki. Rząd może je zmniejszyć. Ja obniżyłbym akcyzę, przez co spadłyby ceny benzyny. Ale do tego trzeba odwagi i odpowiedzialności”.

Niestety dziś najwidoczniej Jarosław Kaczyński zmienił zdanie i wysokie ceny benzyny nie będą mu już przeszkadzać. Ale jak widać, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUczciwość w życiu codziennym
Następny artykuł„Za Gierka było lepiej!”
Paweł Rogaliński
Paweł Rogaliński jest politologiem, filologiem, rzecznikiem prasowym organizacji pozarządowej oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską w Londynie poświęconą popularności politycznej w krajach anglojęzycznych. Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here