Kanion Sumidero i kaskady Agua Azul

0
184

Meksyk, który swoim obszarem łączy Mezoamerykę i Amerykę Północną, jest bardzo zróżnicowany pod względem środowiska geograficznego. Dla wielu odwiedzających ten kraj turystów kojarzy się  on ze znanymi kurortami – Cancun, Acapulco, czy ukrytymi  w dżungli pamiątkami po zamieszkujących tam dawniej Majach czy Aztekach.

Meksyk kusi też przepiękną i różnorodną  przyrodą.  Jest ona  niezwykle ciekawa dla turystów odwiedzających tę krainę Majów, Azteków i Zapoteków. Oprócz bardzo atrakcyjnych pamiątek kultury prekolumbijskiej ważną rolę odgrywają, nazwijmy to, obiekty przyrodnicze. Jednym z takich najważniejszych miejsc, które udało się nam zwiedzić, jest Park Narodowy Sumidero, a po hiszpańsku Parco National Cañón del Sumidero. Park obejmuje powierzchnię 21 789 hektarów. Na jego obszarze znajduje się słynny Kanion Sumidero. Ten ukształtowany 35 milionów lat temu kanion jest rówieśnikiem Grand Canyon na przełomie rzeki Kolorado w Arizonie. Z gór Sierra Madre bierze swe źródło rzeka Grijalva, nazywana wcześniej przez Indian Rio Grande de Chiapas albo Rio de Mezcalpa. Długość rzeki wynosi około 640 km. Oficjalna nazwa tej rzeki pochodzi od nazwiska hiszpańskiego konkwistadora, Juana de Grijalvy, który odkrył ją w 1518 r. Rzeka ta przepływa przez stany Chiapas oraz Tabasco i wpływa do Zatoki Meksykańskiej.

Naszą przygodę – spotkanie z tą rzeką i kanionem – rozpoczęliśmy w południowym wejściu do kanionu, niedaleko miasta Chiapa de Corzo. Po założeniu obowiązkowych kapoków wsiedliśmy całą grupą do szybkiej łodzi motorowej i popłynęliśmy wzdłuż tej rzeki, aż do jej przełomu, gdzie pojawiły się wysokie prawie na 900 metrów skały. To tutaj zaczęło się spotkanie z niebotycznie wysokimi skałami. W niektórych miejscach ich wysokość osiąga ponad 1000 metrów. Dowiedzieliśmy się przy okazji tego spływu, że kanion ten nazywany jest także „kanionem śmierci”. Ma to historyczny, czy też owiany legendą związek z opowieścią o zbiorowym samobójstwie kilkuset Indian, którzy nie chcieli poddać się konkwistadorom i rzucili się ze szczytu skały w dół rzeki. Wg legendy woleli wybrać śmierć niż poddać się hiszpańskiej dominacji. Dalej legenda głosi, że w miejscu, z którego skoczyli, „coś” opętuje ludzi i do dziś zdarzają się przypadki samobójstw Indian rzucających się w głąb Kanionu Sumidero.

Początkowo przełom rzeki Grijalva i Kanion Sumidero przypominał mi trochę znany przełom Dunajca w Pieninach, a także Kanał Koryncki w Grecji.  Od tego pierwszego różni go jednak różnica wysokości, od tego zaś drugiego – i wysokość, i o wiele bogatsza, a przede wszystkim  bujniejsza roślinność porastająca skały. Chyba każdy z nas płynących tą łodzią zachwycał się widokiem rozpryskujących się kilkusetmetrowych kaskad  tworzących w słońcu przepiękne tęcze. Rejs łodzią w tym wielkim wąwozie, otoczonym wysokimi wapiennymi skałami, które w wielu miejscach zwężają się do kilkunastu metrów, pozostawia po sobie niesamowite wrażenia. Niezatarte przeżycie dla większości z nas stanowił widok i spotkanie z wylegującymi się w słońcu na brzegu krokodylami. Kierujący szybkimi łodziami przewodnicy, którzy po kilka razy dziennie pływają z turystami po tej rzece, doskonale znają miejsca, gdzie można napotkać krokodyle, i podpływają prawie pod sam brzeg, by turyści mogli uwiecznić takie widoki swoimi aparatami fotograficznymi czy kamerami. Oprócz krokodyli można tu spotkać i inne zwierzęta i ptaki: jaszczurki, liczne sępy, pelikany, żółwie wodne, duże bogactwo ryb, małpki.

Kręty bieg rzeki wzdłuż stromych skał sprawia wrażenie szybko zmieniających się klatek filmu. Jednak podczas rejsu rzeką zachwyconemu pięknem przyrody, krajobrazu, każdemu turyście rzucają się w oczy niestety wytwory „cywilizacji”: plastikowe opakowania i inne odpady. Funkcjonują co prawda służby, które starają się niwelować ilości tych odpadów, ale to raczej kropla w morzu potrzeb. A skąd takie zanieczyszczenie wody? To nie jest raczej sprawa bezmyślnych turystów, przynajmniej na taką skalę. Główną przyczyną zaśmiecania tej rzeki są zaniedbania w gospodarce odpadami (gromadzenia i utylizacji) kilkunastu gmin, które są usytuowane w zlewni rzeki. Inną przyczyną – niewidoczną dla oczu turystów –  jest częsty brak kanalizacji w tych 17 miastach i gminach otaczających zlewnię rzeki. Dlatego też, jak oceniają ekolodzy, zanieczyszczenia widoczne na powierzchni stanowią tylko niewielki procent całości problemu. Większość śmieci znajduje się głębiej. Jednak największe zagrożenie dla czystości rzeki stanowią odpady z miasta Tuxtla Gutiérrez, stolicy stanu Chiapas. Spowolniony nurt  Rio Grijalva, szczególnie w porze deszczowej, powoduje gromadzenie się odpadów.

Spotkanie z kaskadami Agua Azul proponuję rozpocząć trochę nietypowo, od wiersza Pana Wacława Jagielskiego, artysty-malarza pochodzącego z Dolnego Śląska, a od 1979 r. zamieszkałego w Nowym Sączu. Jest on członkiem-założycielem Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. W tym niedalekim od Zakliczyna mieście poświęca się malarstwu, jest także  dyplomowanym konserwatorem sztuki. Jak sam napisał – W nim to (malarstwie – przyp. autora) szczególnie ukochałem kolor i światło, które są największymi nośnikami mojej filozofii. Oprócz tego pisze także wiersze. Jeden z nich, będący pokłosiem miesięcznego pobytu w Meksyku w 2004 r., poświęcił spotkaniu z kaskadami Agua Azul i świątyniom Majów w Palenque. Tę jego filozofię, spojrzenie na światło i kolory można dostrzec także i w tym wierszu. Pragnę w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować mu za zgodę na opublikowanie  tego wiersza w swoim artykule.

„Kaskady Aqua Azul”

nad Kaskadami Aqua Azul
mgła mokrą tęczę w rękach trzyma
wąż tajemniczo zwisa z liany
po piramidzie śliską piersią stąpa
boskością przodków namaszczony
łuski błyszczące w lekkie pióra zmienia
stroszy je i czuwa
dawnych duchów strzeże
stadko czapli spłoszonych
wzbija się w tęczę i do słońca leci

w świątyniach Majów
krzyki w kamieniach zaklęte
cudze serce na dłoni
kapłan bogom składa
kokosowej palmy pióropusz zielony
jak pawi ogon pyszni się i sroży
woda się mieni kryształem opalu
z indiańską melodią po kamieniach spada
imiona bogów echo nuci
Ahau Kin, Ah Lelem Caan Chac
Hunab Ku, Ah Bolon Zacab

wokoło czuję dżungli oddech
wilgocią mocno nasycony
patrząc przed siebie pragnę dostrzec
twój portret niczym niezmącony

Palenque, 2004 rok

Park Narodowy Agua Azul z najpiękniejszymi wodospadami w Meksyku jest ulubionym miejscem turystów, którzy odwiedzają ten kraj ze względu na jego piękno i bogactwo przyrody. Najważniejszą atrakcją tego miejsca są malownicze wodospady tworzące niesamowitą scenerię i atmosferę zarówno dla oczu, jak i uszu zwiedzających. Nazwę kaskad Agua Azul, tłumaczy się dosłownie „błękitna woda”. To określenie koloru zawdzięcza węglanowi sodu i wodorotlenkowi magnezu, które osadzają się także na kamieniach i pniach drzew.  Agua Azul to kaskada, wodospad, w którym woda spada z naturalnie stworzonych wapiennych progów wodnych, po czym wpada do błękitnych „stawów”, a następnie do rzeki. Wg niektórych źródeł Cascadas de Agua Azul, to ciąg ponad 300 niewielkich pojedynczych wodospadów w północnej części stanu Chiapas. Znajduje się w odległości 69 km od Palenque, przy drodze w kierunku San Cristóbal de la Casas, w samym centrum meksykańskiej dżungli. Jest to obszar chroniony w ramach tzw. Specjalnego Rezerwatu Biosfery.

Spacerowaliśmy, zachwycaliśmy się pięknem wodospadów z drewnianych pomostów widokowych, fotografowaliśmy do woli. Na całej długości szlaku są rozstawione liczne stragany z regionalnymi pamiątkami, wyrobami rękodzielniczymi, miejscowymi specjałami kulinarnymi. Częstym widokiem, z którym się spotykaliśmy, były handlujące tymi towarami dzieci. I to we wszystkich miejscach w czasie naszego pobytu w Meksyku. Zaletą takiego „obnośnego” handlu dla nas była możliwość negocjacji cen. Dzięki temu korzyść była obopólna – my mogliśmy zapłacić dużo taniej niż w sklepach z pamiątkami, gdzie obowiązują sztywne ceny, oni zaś mieli okazję zarobić, gdyż często ci ludzie utrzymują się głównie ze sprzedaży. Zabawnymi scenami, które na początku pobytu w Meksyku trochę nas szokowały i bawiły, były oferty dla nas w… poprawnym języku polskim, łącznie z liczebnikami. Najbardziej rozbawiły mnie ich uwagi handlowe w języku polskim: „taniej niż w Biedronce”, „może później”, „taniej nie będzie”, „może później pan kupi”.  Świadczy to nie tylko o ich umiejętnościach lingwistycznych, ale i o ilości polskich turystów odwiedzających ten kraj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here