Jak „wymyślić wroga”, czyli wyobrażenia o homoseksualistach w czasach belle époque

1
380
Thomas Eakins, „Dobre miejsce do pływania” (1884-85)

Pojęcie „homoseksualizm” pojawia się w ostatnich dekadach XIX wieku, jego twórcą był węgierski pisarz Károly Mária Kertbeny – zwolennik depenalizacji aktów seksualnych, postrzeganych jako „sprzeczne z naturą”. W tym czasie wielu lekarzy i psychiatrów podejmuje próby opisania „groźnej dla porządku społecznego przypadłości”, za jaką był uważany homoerotyzm. Każdy z nich starał się wyjaśnić definitywnie kwestię „inwersji”, „uranii” czy „hermafrodytyzmu emocjonalnego”, jak wówczas określano inklinacje gejów i lesbijek. O ile jednak te ostatnie nie wzbudzały większego zainteresowania społeczności medycznej, uważającej miłość lesbijską za maryginalną, a wręcz nieistniejącą (wszak bez męskiego nasienia kobieta nie mogła osiągnąć pełnej satysfakcji seksualnej), o tyle „męskiej pederastii” towarzyszyły zawsze silne emocje. Nie kojarzono jej jedynie z „nienormalnymi” praktykami seksualnymi, ale również z wrogim zachowaniem antyspołecznym – uraniści mieli przecież przynależeć do grupy kosmopolitów, którym nieznane były wartości takie jak patriotyzm czy walka o przetrwanie narodu. W tym kontekście warto zauważyć, że we Francji po klęsce w wojnie z Prusami, homoseksualiści stali się w takim samym stopniu niebezpieczni dla kraju jak Żydzi – często zresztą obie grupy były ze sobą porównywane. Powszechnie bowiem panowało przekonanie, iż wyznawcy Mojżesza byli wspólnikami „pederastów” i razem potajemnie knuli przeciwko „zdrowym społeczeństwom”.

Francuz Ambroise Tardieu był bodaj pierwszym, który w swym pionierskim dziele Medyczno-prawne studium napaści seksualnej (1857) przedstawia z iście naukowym zacięciem charakterystykę zachowań homoseksualnych. Sam autor uważał „pederastię” za skłonność niezwykle obrzydliwą i godną potępienia, bowiem widział w niej „wylęgarnię najbardziej zdegenerowanych kryminalistów”. Sodomici byli zarazem pedofilami, wszak to ich ofiarą padali przede wszystkim chłopcy i młodzieńcy. Wpisując się w „paradygmat naukowy” włoskiego naukowca Lombroso, Tardieu stworzył swego rodzaju „portret roboczy” homoseksualistów (w swym tekście nazywa ich często po prostu „ciotkami”), kładąc nacisk na ich wygląd. „Zbrodniarz wobec Boga” miał uwielbiać kręcone włosy (ewidentna aluzja do pejsów noszonych przez religijnych Żydów), młody chodził do fryzjera, żeby zrobić sobie odpowiednią fryzurę, starszy lub pozbawiony owłosienia gej kupował sobie perukę. Sodomita często maluje się (wyzywająco rzecz jasna), ubiera się w krzykliwą odzież, a palce, uszy i pierś ozdabia biżuterią, nie rozstaje się nigdy z białą chusteczką, którą obesyjnie trzyma w dłoni. Homoseksualistę można także szybko rozpoznać po silnym zapachu perfum, choć w innym miejscu francuski badacz podkreśla, że uraniści nie dbają zbytnio o higienę. W ten sposób pragnie podkreślić, jak pozorna elegancja „zboczeńców” ma sprytnie ukryć ich perwersyjne podniety – owa maskarada nie zwiedzie jednak bacznego oka naukowca. Tardieu wprowadza także różnicę między homoseksualistą aktywnym i pasywnym, zwracając uwagę na fakt, że u tego drugiego można zaobserwować „lejkowatą deformację odbytu”.

Doktor Jean Fauconney Caufeyon idzie tropem swojego poprzednika i w swojej Pederastii (1887) także będzie koncentrował się na tym elemencie układu pokarmowego. Pisał, że „pasywni pederaści” posiadają znacznie większe pośladki niż „zwykły mężczyzna”, przybierają one czasem nawet ogromne rozmiary, czym miały przypominać raczej atrybuty kobiecości. Jego opis bynajmniej nie ograniczał się do lędźwiowych obszerności, wskazywał na rozluźnienie zwieraczy i deformację odbytu, a także na ohydne konsekwencje uprawiania seksu analnego, takie jak: owrzodzenie odbytu, hemoroidy, rozpadlinę i wreszcie syfilizm.

Rozpusta w Paryżu (1887) autorstwa Pierre’a Delcourt instruuje czytelnika, po czym można rozpoznać „zboczeńców”. Jako obrońcy moralności, medykowi przychodzi z trudem pisanie o „zwyrodnieniach”, bowiem praktyki homoseksualne budzą w nim najszczersze oburzenie (swojemu zgorszeniu poświęca więcej miejsca niż kwestii, którą chciał opisać). O ile Tardieu podkreślał zamiłowanie gejów do eleganckiego ubioru, a zwłaszcza do wojskowych mundurów, to Delcourt tropi „wykolejeńców” w podejrzanych dzielnicach, gdzie spotykają się w celu uprawiania nierządu. Homoseksualiści mieli często przemieszczać się w grupkach w sposób podejrzany, wyróżniając się twarzami bez zarostu, „mdłym wzrokiem”, ogólnie chorobliwym wyglądem zdradzającym zaburzenia systemu nerwowego, a przede wszystkim sposobem poruszania się: „ich chód bardziej przypomina prześlizgiwanie się po ziemi”. Tak zrodził się stereotyp „zniewieściałego inwerta”, który został rozpropagowany przez seksuologa Magnusa Hirschfelda, rzecznika poglądu, iż homoseksualista jest w istocie „kobiecą duszą uwięzioną w ciele mężczyzny”.

Marc-André Raffalovich w Uraniźmie (1896) podkreśla, że geje są zdegenerowani moralnie podobnie jak kobiety, które naśladują. Często się przebierają w „damskie ciuszki”, zachowują się jak „diwy operowe”, intrygują i poświęcają czas wolny na „robótki zarezerwowane dla kobiet”. Właściwie w każdym opracowaniu medycznym zwracano uwagę na „kobiecość” homoseksualistów, a także – co warte jest podkreślenia – ich akolitów Żydów, o czym świadczy chociażby znana książka Ottona Weiningera Płeć i Charakter (1903).

W czasach tzw. belle époque męski homoseksualizm kojarzony był z przestępczością i zboczeniem. Uranista jawił się jako „obcy”, który gotowy był do współpracy z najgroźniejszym wrogiem. Nieprzypadkowo Francuzi zarzucali Niemcom, że w ich szeregach szerzyła się „zaraza pederastii” – analogicznie postrzegani byli francuscy żołnierze po drugiej stronie Renu. Po zakończonej wojnie z Prusami, obawiano się osób o kosmopolitycznych przekonaniach (Żydów, homoseksualistów), którzy podważali „w perfidny sposób” morale ludności. To oni mieli kpić z głównych podstaw każdego zdrowego społeczeństwa: wyśmiewali rodzinę, grzeszyli swym zachowaniem deprawując młodzież i sprowadzając ją na manowce, a to, co budziło największą zgrozę, to fakt, iż szerzyli różnego rodzaju choroby. „Pederaści” byli również niebezpieczni, ponieważ przeczyli ideałowi męskości, tak bardzo ważnemu do prowadzenia w przyszłości kolejnej wojny przeciw zaciekłym wrogom ojczyzny.

Minęło ponad sto lat, a wiele z tych „naukowych” przekonań do dzisiaj cieszy się popularnością.

1 KOMENTARZ

  1. „wiele z tych „naukowych” przekonań do dzisiaj cieszy się popularnością” – ? Które poglądy i w jakich kręgach?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here