Jak Napoleon stał się anarchistą: „Parweniusz” Georges’a Dariena

0
84

Georges Darien (1862-1921) był francuskim pisarzem anarchistycznym, który w swojej twórczości zwalczał bezpardonowo niesprawiedliwość i hipokryzję społeczeństwa mieszczańskiego.

Szczerze podziwiany przez Alfreda Jarry’ego czy André Bretona, autor Biribi cieszył się zasłużoną sławą w środowiskach wolnomyślicieli, dla których stał się symbolem bezkompromisowego twórcy walczącego o godność człowieka. W swojej działalności dziennikarskiej (opublikował ponad 300 artykułów), jak i pisarskiej (proza, dramat) piętnuje nieludzki system panujący w wojsku, oskarża Kościół o niszczenie duszy ludzkiej i dyskredytuje cały burżuazyjny porządek, który ogranicza rozwój jednostki. Choć walczył swym piórem o równość i wolność wszystkich ludzi, to był przekonany, iż do gruntownych zmian społecznych może ponieść lud jedynie wybitna osobowość, ciesząca się niepodważalną odwagą i charyzmą. Tym wyjątkowym „mężem stanu”, zdolnym do zniszczenia zmurszałych i niegodziwych norm autokratycznych, był w przeszłości dla dramaturga Napoleon, którego mit wciąż żył wśród zaciekłych przeciwników kapitalistycznego ładu.

Darien pisze w 1906 roku jednoaktowy dramat pod tytułem Parweniusz, w którym głównym bohaterem jest zwycięzca spod Jeny, przygotowujący się do ostatecznego starcia z VI koalicją antyfrancuską. Sam tytuł mógłby wzbudzić w czytelniku negatywne konotacje co do przychylności pisarza względem Korsykańczyka, niemniej dramaturg, zafascynowany postacią cesarza, pragnął jedynie podkreślić zasługi i cechy charakteru Napoleona, któremu, dzięki własnej woli i pomimo „skromnego” pochodzenia, udało się przejść przez wszystkie szczeble wojskowej kariery aż na same szczyty, by stać się niekwestionowanym przywódcą całego narodu i „włodarzem Europy”. To właśnie przyczyniło się do postrzegania imperatora jako prawdziwego rewolucjonisty, burzyciela zaskorupiałego, feudalnego świata, bowiem on jeden mógł pociągnąć za sobą masy i rozbudzić w nich dążenie do wyzwolenia z okowów tyranii.

Pisarz umiejscawia akcję swojego utworu w Paryżu na osiem dni przed decydującą, i, jak się wkrótce okaże, przegraną dla Francji, bitwą pod Waterloo: Bonaparte spotyka się w renesansowo-barokowym pałacu Tuileries z hrabiną de Rovanes, która stawia się przed jego obliczem, aby zdać sprawozdanie z nastrojów panujących w Schönbrunnie, gdzie przebywa Maria Ludwika z synem. Owo spotkanie z lojalną cesarzowi wysłanniczką pozwala przede wszystkim protagoniście na wypowiadanie swych czasami płomiennych monologów, w których prywatne problemy przeplatają się ze sprawami rangi międzynarodowej. Na początku dramatu cesarz Francuzów przedstawiony jest jako bohater romantyczny, targany sprzecznymi namiętnościami i popadający to w złość, to w melancholię. Na wiadomość o zdradzie swej żony reaguje tupiąc nogami niczym dziecko. Zazdrość wydaje się doprowadzać bohatera na skraj szaleństwa, ale dramaturg wie, że wielki człowiek nie jest automatem, że jego wielkość mierzy się również jego wewnętrzymi udrękami, co miało bardziej korespondować z bajronicznym niż werterowskim paradygmatem bohatera romantycznego. Darien rysuje więc prawdziwą postać z krwi i kości, która cierpi z powodu niewierności Marii Ludwiki, ale której przyświeca nade wszystko cel odnowy moralnej nie tylko Francji, ale całej Europy. W kwestiach politycznych poglądów kochanka Marii Walewskiej francuski pisarz często mija się z prawdą historyczną, bowiem w swoim tekście wkłada w usta Napoleona hasła otwarcie anarchistyczne. Autor zekranizowanego przez Louis Malle‚a Życia złodzieja, nie waha się sportretować Bonapartego jako człowieka miłującego pokój, wszak twórca słynnego Kodeksu powie dobitnie w sztuce, że ludzie lubują się w wojnie, co jest dla niego przejawem szaleństwa rodzaju człowieczego. On sam, choć zmuszony jest do stosowania przemocy, brzydzi się nią i marzy o trwałym porozumieniu i pojednianiu między europejskimi narodami – oskarży przy tym również matki, które poświęcają swych synów na ołtarzu ojczyzny. Napoleon jawi się więc w dramacie jako człowiek postępowy, który zwalcza obskurantyzm reprezentowany przez absolutystyczne rządy, wrogie rewolucyjnej Francji i jako dalekosiężny wizjoner, wyobrażający sobie zjednoczoną Europę, której spokój i dobrobyt zostanie zapewniony przez ustrój demokratyczny, wprowadzony przez niego samego. Postać cesarza staje się tym samym symbolem wolności nie tylko dla narodów ucięmieżonych pod władzą krwawych despotów, ale jest także nadzieją na emancypację tych grup społecznych, które dotychczas były wykluczone przez reakcyjny porządek państwowy. To właśnie Bonaparte miał pokazywać wszystkim narodom, jak mają walczyć o swoje prawa. Niemniej można dopatrzeć się w słowach cesarza, jak słusznie zauważa Sylvie Thomas, „pogardy”, jaką wyrażał sam Darien wobec bezmyślnych mas i w tym kontekście Parweniusz wpisuje się w estetykę kultu „męża opatrznościowego”, który zbawi świat.

Końcowa tyrada francuskiego władcy, która swoim silnym ładunkiem lirycznym (pozbawionym jednak typowej dla Dariena ironii) przypomina romantyczną sztukę deklamatorską, jest przykładem ekspresji heroicznego indywidualizmu tak bardzo charakterystycznego dla anarchizmu. Napoleon staje się współczesnym Faustem i Hamletem, bowiem należy do tych silnych ludzi, którzy, pomimo spodziewanej klęski, nadal dążą do przekroczenia własnych granic. Darien mógł inspirować się Ibsenem, którego twórczość odnosiła w ostatniej dekadzie XIX wieku spektakularne sukcesy w Paryżu, zwłaszcza dzięki Lugné-Poe (Théâtre de l’Œuvre). Francuski pisarz znał utwory Norwega takie jak Budowniczy Solness czy Wróg ludu, które wzbudzały za każdym razem rewolucyjny entuzjazm wśród paryskich widzów. To Solness był uosobieniem silnej osobowości i egoizmu, dzięki czemu, zdaniem Camille’a Mauclaira, stał się geniuszem „wartym więcej niż tysiące tabunów ludzkich istnień razem wziętych”; to doktor Stockman reprezentował wreszcie postawę, według której większość zawsze się myli, a najsilniejszym człowiekiem na świecie jest ten, kto pozostaje w zupełnej samotności. Także Napoleon Dariena wyraża lekceważenie dla otoczenia, a przede wszystkim dla politycznych kompromisów. Jest indywidualistą i buntownikiem, który wystepuje przeciw powszechnie przyjętym normom społecznym, ulega wielkim namiętnościom, ale, choć nieufny wobec społeczeństwa, to poświęca się dla niego, przezwyciężając swój osobisty interes.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTaxco, San Cristóbal, Chamula i Zinacantan
Następny artykułZF group chce zatrudnić 200 inżynierów w Łodzi
Tomasz Kaczmarek

Prof. Tomasz Kaczmarek – dramatopisarz, dr hab. prof. UŁ w Instytucie Romanistyki, dr nauk humanistycznych Paryża IV (Sorbona). Jego zainteresowania naukowe obejmują przede wszystkim literaturę francuską i włoską XX wieku, a w tym obszarze zwłaszcza dramat i awangardę teatralną w Europie pierwszej połowy XX wieku. Jest autorem kilku monografii.
W 2002 roku został laureatem I Ogólnopolskiego Konkursu na Polską Sztukę Współczesną. Jego dramat Matka cierpiąca przeszła w Laboratorium Dramatu próbę czytania reżyserskiego i aktorskiego, prezentowana była podczas pierwszego Przeglądu LD (w reżyserii Jarosława Tumidajskiego), a następnie weszła do repertuaru teatru (w reżyserii Eweliny Pietrowiak). W Laboratorium Dramatu odbyły się także czytania aktorskie dwóch innych sztuk autora. W 2008 roku nagrodzona została sztuka Peregrynacje Pani Plucik w Konkursie Forum Współczesnego Dramatu „Lustro. Obraz. Iluzja”. W 2015 ukazał się Traum, jego debiut powieściopisarski. Prof. Tomasz Kaczmarek prowadzi zajęcia z zakresu historii literatury francuskiej XIX i XX wieku oraz praktycznej nauki języka francuskiego i włoskiego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here