Garnitur wełniany, poliestrowy, flanelowy, tweedowy, bawełniany?

1
399

WEŁNA A POLIESTER

Zapewne większość z nas uważa poliestrowy garnitur za modowy obciach porównywalny ze skarpetkami założonymi do sandałów, albo koszulą z krótkim rękawem, z zawiązanym krawatem, założoną do garnituru. Każdy też wymieni podstawowe wady takiego garnituru, które go dyskwalifikują: tandetny wygląd i nieprzyjemny chwyt tkaniny ze sztucznego włókna oraz mały komfort użytkowania garnituru, wynikający z nieprzepuszczalności materiału, uniemożliwiającej właściwą cyrkulację powietrza. Niektórzy wręcz twierdzą, że w takim ‚plastykowym garniturze’ człowiek się poci, jakby był owinięty folią polietylenową. Ale ci sami ludzie, jeśli uprawiają jogging lub jeżdżą na rowerze, chodzą do siłowni itp., nie zakładają koszulek wełnianych czy bawełnianych, lecz specjalne koszulki z włókien sztucznych. Dlaczego? Bo takie koszulki lepiej ‚oddychają’ niż te z włókien naturalnych, a co najważniejsze, nie nasiąkają potem, lecz odprowadzają wilgoć na zewnątrz. Komfort treningu w takiej koszulce jest bez porównania większy, niż w koszulce bawełnianej. Więc jak to jest? Tkanina z syntetycznego włókna podwyższa komfort w przypadku sportowej koszulki i obniża w przypadku garnituru? Przecież to jest jawna sprzeczność.

Warto też mieć na uwadze, że marynarka garniturowa posiada podszewkę, która jest najczęściej wykonana z poliestru lub wiskozy, czyli włókien sztucznych. Wiem, wiem, powszechnie uważa się wiskozę za włókno naturalne, bo przecież pozyskiwane jest z celulozy, czyli z drzew. Więc tym, którzy tak uważają wyjaśnię, że otrzymuje się ją rzeczywiście z oczyszczonej masy drzewnej, którą to masę poddaje się działaniu ługu sodowego, a następnie dwusiarczku węgla. W efekcie otrzymuje się produkt przejściowy; celulozoksantogenian sodu. Półprodukt ten rozpuszcza się w rozcieńczonym wodnym roztworze zasady sodowej, otrzymując płyn przędzalniczy o konsystencji miodu. Płyn ten jest następnie przetłaczany przez zespół dysz o drobnych otworkach, zanurzonych w roztworze kwasu siarkowego. W roztworze kwasu następuje koagulacja i tworzą się nierozpuszczalne włókna – wiskoza. Jako produkty uboczne powstają siarkowodór oraz siarczan sodu [źródło: wikipedia]. Czy każdy, z ręką na sercu, będzie się upierał, że włókna wiskozowe są naturalne? Naturalność wiskozy jest mniej więcej taka sama, jak naturalność poliestru, który powstaje z ropy naftowej – surowca jak najbardziej naturalnego. Wiskoza ma zresztą wiele zalet, dzięki czemu znalazła bardzo szerokie zastosowanie. Podobnie jak poliester.

Zła sława poliestru ciągnie się od wielu lat; pierwsze tkaniny uzyskane z włókien sztucznych były rzeczywiście brzydkie, nieprzepuszczalne i miały nieprzyjemny chwyt. Raziły swoją sztucznością na kilometr. Jeśli ktoś pamięta koszule non-iron – krzyk mody z końca lat 60-tych ubiegłego wieku – lub tkaniny z lat 70-tych o nazwach: kremplina i bistor, to wie o czym mówię; były rzeczywiście jak z koszmarnego snu. Ale to zamierzchłe czasy. Technologia poszła naprzód i dziś tkaniny z poliestru bywają nierozróżnialne od wysokogatunkowej wełny. Mają też bardzo przyjemny chwyt, a ich pochodzenie zdradza dopiero test zapalniczki (włókna sztuczne się topią, a naturalne – palą).

Jeśli sądzicie, że po tym wywodzie będę namawiał do zakupu garniturów z poliestru, to jesteście w błędzie. Moim celem jest jedynie obalenie mitów, które nie mają racjonalnych podstaw, są za to silnie zakorzenione w świadomości. Zachęcam do tego, żeby oceniać garnitury nie wyłącznie po metce, lecz po wyglądzie tkaniny, jej chwycie i ogólnej prezencji, no i po cenie. Dla wielu osób cena jest najważniejszym kryterium i tu przejawia się przewaga garnituru poliestrowego nad garniturem wełnianym. O ile bowiem garnitur uszyty z dobrej jakości wełny, musi kosztować minimum 1000 – 1200 zł, o tyle garnitur poliestrowy możemy znaleźć w cenach 400 – 500 zł. Przy czym mam tu na myśli ceny regularne, przy których producent uzyskuje normalną marżę. Ceny promocyjne oraz wyprzedażowe rządzą się własnymi prawami i jest to zupełnie odrębny temat.

W rozważaniach: garnitur poliestrowy vs. garnitur wełniany jest jeszcze jeden aspekt, którego nie należy lekceważyć. Jest to aspekt psychologiczny. Etykietka modowego obciachu, która przylgnęła do tkanin z włókien syntetycznych powoduje, że każdy woli mieć garnitur uszyty z dobrej jakości wełny (lub letni garnitur z bawełny albo lnu), niż uszyty z tkaniny poliestrowej, a nawet z mieszanki wełny z poliestrem. I jeśli za ten komfort psychiczny ktoś jest w stanie dopłacić 500 – 600 zł, to sprawa jest jasna: powinien się zdecydować na garnitur wełniany. Ale jeśli budżet na zakup garnituru jest skromny, to warto rozważyć opcję zakupu garnituru z poliestru lub z mieszanki wełny z poliestrem. Uważam, że nie ma nic niewłaściwego w noszeniu ubrań z włókien syntetycznych. Warunek: tkanina musi ładnie wyglądać i mieć przyjemny chwyt. Ciekawe, że w modzie damskiej tkaniny syntetyczne znajdują dość powszechne zastosowanie, podczas gdy w modzie męskiej są na cenzurowanym.

Postanowiłem sprawdzić, jak się noszą i jak się prezentują garnitury z tkaniny poliestrowej. Przez pewien czas testowałem dwa garnitury w kratę; jeden w kolorze granatowym, drugi w kolorze szarym – obydwa bardzo ładne. Tak się złożyło, że miało to miejsce w upalne dni, gdy temperatury przekraczały 26°C. Chodzenie w garniturze było oczywiście sporym poświęceniem; było mi po prostu gorąco i się pociłem. Ale moje wrażenia nie odbiegały zasadniczo od tych, jakie mam przy użytkowaniu w podobnych temperaturach, innych moich garniturów, które są uszyte z wełny. Z drugiej strony nie znalazła potwierdzenia teza, która jest często wymieniana jako zaleta garniturów w włókien sztucznych, mianowicie, że się mniej gniotą niż garnitury wełniane. Moje garnitury gniotły się ani mniej, ani więcej niż garnitury wełniane. A jak wyglądały owe garnitury, możecie ocenić na poniższym zdjęciu.

garnitur poliestrowyFLANELA

Flanele to jedne z najpiękniejszych materiałów na garnitury i marynarki. Oczywiście mam na myśli flanele wełniane, bowiem flanele bawełniane, z których szyje się pościel, piżamy, koszule i wiele innych produktów – na garnitury się nie nadają. Za to dobrej jakości flanele wełniane mają w sobie wyjątkowy urok i jakąś siłę przyciągającą, która powoduje, że flanelowy garnitur po prostu chce się mieć. W czym tkwi ta siła? Moim zdaniem decydujące znaczenie ma fakt, że tkanina flanelowa – w znacznie mniejszym stopniu niż tkanina z gładkiej wełny – odbija światło, a w znacznie większym stopniu – je pochłania. To powoduje, że barwę tkaniny postrzegamy jako miękką, zaś wzory na niej – jako rozmyte. Trzeba dodać, że są to efekty miłe dla oka. Pozytywne wrażenie potęguje rzeczywista miękkość tkaniny, przyjemny chwyt, wrażenie ciepła i miłe skojarzenia z dziecięcym kocykiem lub pluszową maskotką. Wrażenie ciepła, o którym wspomniałem, nie jest wyłącznie wrażeniem subiektywnym; tkanina flanelowa rzeczywiście ma dobre własności termoizolacyjne, znacznie lepsze niż wełna gładka. To z kolei narzuca zastosowanie flaneli na marynarki i garnitury zimowe. Latem ubranie z flaneli byłoby nie tylko za ciepłe, ale stanowiłoby pewien dysonans, podobnie jak ubranie lniane noszone zimą.

Za twórców tkaniny flanelowej uważa się powszechnie Walijczyków, chociaż różne źródła podają też inne miejsca jej narodzin. Za Walijczykami przemawia nazwa (flannel), która pochodzi od walijskiego słowa gwalen, oznaczającego rzecz wykonaną z wełny. Flanela powstaje wskutek drapania powierzchni wełny przy pomocy specjalnych szczotek drucianych, w wyniku czego na powierzchni tkaniny powstaje okrywa włókienna, czyli ten znany wszystkim miły w dotyku meszek. Na tym można by zakończyć rozważania na temat powstawania flaneli, ale byłoby to dużym uproszczeniem. Bowiem trzeba wiedzieć, że w przeszłości flanele oznaczały tkaniny nieco inne niż dziś, a w dodatku były one czymś w rodzaju wełen gorszego sortu. A to dlatego, że nie przeszły procesu czesania, w pewnej fazie swojego powstawania, o czym dalej. Emancypacja flaneli od materiału na codzienne ubrania klas niższych w XIX wieku, do obecnej pozycji luksusowej tkaniny na eleganckie garnitury dżentelmenów i dandysów, jest procesem bardzo ciekawym i wartym poznania.

Jak wiadomo wełna powstaje z runa, czyli sierści zwierząt (najczęściej owiec, ale także kóz, wielbłądów, lam, królików i innych). Poszczególne włókna są skręcane ze sobą w procesie przędzenia, w wyniku którego powstaje przędza – półprodukt do tkania gotowej tkaniny. Zanim jednak dojdzie do przędzenia, runo przechodzi różne procesy przygotowawcze (np. usuwanie zanieczyszczeń, rozluźnianie), po czym jest poddawane czesaniu. Czesanie ma za zadanie uporządkowanie włókien oraz oddzielenie włókien długich od krótkich. Ale czesanie nie jest procesem niezbędnym do tego, żeby uzyskać przędzę. Można prząść także z runa nieuporządkowanego i składającego się z włókien zarówno krótkich, jak i długich. Przędze uzyskane w obu przypadkach różną się od siebie. Przędza wełny zwanej czesaną lub czesankową jest bardziej gładka i jednolita. Natomiast drugi typ przędzy nosi nazwę zgrzebnej. Przędza zgrzebna nie jest tak gładka jak czesana, bowiem sterczą z niej na boki krótkie włókna, które nie zostały usunięte podczas czesania. W ślad za tym także tkanina utkana z przędzy zgrzebnej nie jest gładka, lecz szorstka i włochata. Niegdyś wełna zgrzebna uchodziła za gorszą odmianę wełny, za to jej uzyskanie było znacznie mniej pracochłonne, a zatem tańsze. Dziś pozycja wełny zgrzebnej jest znacznie wyższa i znajduje ona różne zastosowania, gdzie jej szorstkość jest zaletą, a nie wadą. Typowym przykładem wełny zgrzebnej jest tweed, o którym żadną miarą nie można powiedzieć, że jest gorszy od wełny czesankowej. Jest po prostu inny.

I tu dochodzimy do sedna flaneli. Niegdyś flanela była tkana wyłącznie z przędzy zgrzebnej i stąd jej niezbyt wysoka pozycja. Tak było mniej więcej do początków XX wieku. Jednak w miarę rozwoju dziewiarstwa wymyślano różne sposoby uszlachetniania tkanin. Tkane były np. wełny, w których wątek stanowiła przędza zgrzebna, a osnowę – przędza czesana. Wreszcie zaczęto też wytwarzać flanele z wełny czesankowej wysokiej jakości. Takie flanele miały wszystkie zalety dobrych wełen czesankowych, a przy tym niepowtarzalną włochatą fakturę, przyjemny chwyt i piękny wygląd. Nic zatem dziwnego, że zaczęły zdobywać uznanie eleganckich mężczyzn, którzy dostrzegli ciekawą alternatywę dla tweedu.

Wkraczanie flanelowych garniturów na salony zaczęło się w Ameryce, mniej więcej w latach trzydziestych ubiegłego wieku, natomiast w Europie – po wojnie. Uważa się, że niebagatelną rolę w spopularyzowaniu flaneli, jako materiału na eleganckie, dzienne garnitury, odegrał film z 1956 roku; The Man in the Grey Flannel Suit, z ówczesną ikoną stylu i bożyszczem kobiet – Gregorym Peckiem w roli głównej. Film był wyświetlany także w Polsce, a ciekawostką jest fakt, że polski tytuł nie był wiernym tłumaczeniem oryginału i brzmiał: Mężczyzna w szarym garniturze. Dlaczego garnitur Pecka przestał być flanelowy? Albo uznano, że przymiotnik ‚flanelowy’ jest w nim zupełnie zbędny, albo (co bardziej prawdopodobne) obawiano się wybuchu mody na flanelowe garnitury, co jawiło się ówczesnym władzom PRL jako źródło potencjalnych kłopotów. Bo trzeba wiedzieć, że w owym czasie władze już i tak miały niemało kłopotów z bikiniarzami, czyli ówczesnymi dandysami. Bikiniarze, oprócz tego, że ubierali się w sposób daleki od socjalistycznych standardów, to jeszcze stanowili ośrodek buntu przeciwko władzom. Mój stosunek do flanel jest entuzjastyczny; uważam je za materiał piękny i bardzo stylowy.

TWEED

Na jesienne i zimowe chłody nie ma to jak tweedowa marynarka. Nie dość, że jest ciepła, to jeszcze bardzo stylowa i po prostu piękna. Tweed to tkanina wełniana, bardzo specyficzna i rozpoznawalna na pierwszy rzut oka. W Polsce nie jest zbyt popularna, ale w ostatnich latach zaczęło się to zmieniać. Jeszcze kilka lat temu tweedowe marynarki były trudne do kupienia, a o tweedowych garniturach można było co najwyżej pomarzyć. Dziś można je już spotkać nie tylko w specjalistycznych butikach, ale także w sieciach takich jak Peek & Cloppenburg, czy Royal Collection, a także wśród rodzimych wytwórców.

teachingmenfashion.com
teachingmenfashion.com

Tweed to tkanina wełniana pochodząca ze Szkocji, tkana w skośny splot z grubej, zgrzebnej przędzy. Ponieważ głównym zadaniem tweedu była ochrona przez zimnem, przeto jego splot ma bardzo ścisłą strukturę. Wzory tkanin tweedowych mogą być różne, często wielokolorowe. Kolorystyka jest najczęściej utrzymana w jesiennych tonacjach i kolorach ziemi. Najczęściej spotykanymi wzorami są jodełka i krata. Ciekawe jest pochodzenie nazwy „tweed”. W Szkocji jest rzeka o takiej nazwie, ale nie od niej wywodzi się nazwa tkaniny. Rzeka Tweed płynie bowiem w południowej Szkocji (na krótkim odcinku stanowi nawet granicę z Anglią), natomiast tkanina wywodzi się ze szkockich wysp, głównie z Hebrydów Zewnętrznych. Nazwa powstała podobno wskutek pomyłki pewnego angielskiego kupca. Trzeba tu wyjaśnić, że w języku angielskim tkanina o skośnym splocie nazywa się „twill”, natomiast w języku szkockim: „tweel”. Otóż ów kupiec chciał się przypodobać szkockim dostawcom i postanowił użyć nazwy szkockiej. Tyle tylko, że popełnił błąd (dziś powiedzielibyśmy – literówkę) i zamiast tweel napisał: tweed. I tak już zostało.

Marka Harris Tweed – najsłynniejsza i najbardziej prestiżowa w świecie tweedowych tkanin, która wywodzi się z wyspy Harris należącej do Hebrydów Zewnętrznych, jest chroniona ustawą parlamentarną. Taki tweed musi spełniać wiele wymogów, m.in. powinien być utkany ręcznie na wyspie Harris, a tkanina ufarbowana jedynie barwnikami pozyskiwanymi z lokalnych roślin. Odzież szyta z oryginalnej wełny Harris Tweed jest zwykle oznakowana specjalną metką. Obecnie tweed jest tkany we wszystkich zakątkach świata, ale najwyższą renomę ciągle mają tweedy szkockie oraz… irlandzkie. Irlandia stała się bowiem drugą ojczyzną tweedu.

Tweedowa marynarka zestawiona z flanelowymi spodniami, sztruksami lub chinosami to świetny casualowy zestaw dla mężczyzny świadomego swojego stylu i pewnego siebie. Kolor spodni nie może być za bardzo zbliżony do koloru marynarki; powinien się wyraźnie odcinać. Jeśli w marynarce są włókna o różnych kolorach, to najlepiej, jeśli kolor spodni będzie zbliżony do jednego z nich. Jeśli marynarka ma łaty na rękawach, to będzie idealnie, kiedy spodnie będą w kolorze łat. Ale to nie jest nakaz, tylko jedna z możliwości. Spodnie nie mogą być z cienkiego materiału. Jeśli sztruksy, to nie ma problemu, ale w przypadku chinosów, czy spodni wełnianych, trzeba na to zwrócić uwagę. Dżinsy nie są wykluczone, ale to już dość ryzykowny wybór; nie z każdą marynarką tweedową będą się dobrze komponowały. Nie da się tu sformułować uniwersalnej recepty, trzeba się zdać na własne wyczucie. Koszule casualowe, jednokolorowe lub we wzór, najlepiej bawełniane. Bardzo dobrze sprawdza się krata i kołnierzyki button down. Ale uwaga: zdecydowanie odradzam koszule flanelowe. Z marynarką tweedową bardzo dobrze współgra cienki sweter włożony na koszulę. Trochę to tylko komplikuje koordynację kolorystyczną, bo trzeba zgrać ze sobą więcej elementów. Jeśli chodzi o krawat, to dobrze sprawdzi się krawat wełniany, kaszmirowy lub knit. Raczej odradzam krawaty jedwabne, a krawat z połyskiem jest całkowicie wykluczony. Podobnie poszetka nie powinna być wykonana z połyskliwej tkaniny. Buty koniecznie brązowe o niezbyt wysokim stopniu formalności, czyli brogsy, monki, sztyblety, trzewiki. Zamsz mile widziany.

BAWEŁNA

Bawełna seersucker ma swoje polskie nazwy: kora lub bawełna gofrowana. W Polsce jest to tkanina niemal zupełnie zapomniana (jeśli nie liczyć pościeli). W każdym razie bardzo rzadko stosuje się ją do szycia męskich marynarek, a o szyciu garniturów nie ma co nawet wspominać. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych jest bardzo popularna i wykorzystywana w męskich ubiorach: marynarkach, garniturach, spodniach, koszulach. W stylu Ligi Bluszczowej (preppy) jest niemal obowiązkowa na letnie ubiory, a jest też popularna jako tkanina na stroje weselne. Postanowiłem ją przypomnieć u progu lata, gdyż jest idealna na tę właśnie porę roku.

marynarka bawelnianaSamo słowo seersucker pochodzi z języka hinduskiego (shirshaker), a cechą charakterystyczną tkaniny są zmarszczenia, które powstają w procesie tkania lub późniejszej obróbki. Proces tkania może też być różnorodny, gdyż ten sam efekt można uzyskać różnymi metodami. Można np. zastosować tę samą metodę, przy pomocy której uzyskuje się tkaninę zwaną krepą (lub żorżetą), z silnie skręconych podwójnych nitek. Po utkaniu nitki te się nieco rozluźniają, dając efekt pomarszczenia tkaniny. Można też zastosować na osnowę i wątek nitki o różnej kurczliwości, można wreszcie utkać tkaninę tradycyjnie, a dopiero później poddać ją specjalnej obróbce: mechanicznej (przy pomocy tzw. kalandra gofrującego) lub chemicznej (kurczenie nitek pod wpływem odczynników chemicznych). Nie ma to większego znaczenia z punktu widzenia użytkownika. Dla użytkownika istotne są inne cechy kory: jej stylowość i wygoda użytkowania sprowadzają się m.in. do tego, że tej tkaniny się nie prasuje!

Nie mniej istotny jest fakt, że przez swoje zmarszczenia, tkanina nie przylega do kolejnej warstwy ubioru lub do ciała, zapewniając tym samym przewiewność. M.in. dlatego seersucker kojarzy się z latem. Także jasne pastelowe barwy pasków nawiązują do lata. Ale jasne barwy nie są regułą. Ten rodzaj tkaniny występuje także, choć bardzo rzadko, w barwach ciemnych. Jednak najpowszechniejszy jest układ pasków biało-niebieskich lub biało-granatowych.

Właśnie biało-niebieskie paski miał garnitur Ceca Lindnera, odtwarzającego rolę Felixa Leitera w jednym z pierwszych odcinków przygód Jamesa Bonda – Goldfinger, z roku 1964. Ubiór ten jest klasycznym przykładem stylu Ligi Bluszczowej: garnitur seersucker z guzikami z macicy perłowej, biała koszula z kołnierzykiem kent i czarne dodatki – jedwabny krawat zawiązany węzłem four-in-hand, pasek i loafersy. Zestaw uzupełnia kapelusz panama z czarnym otokiem.

Spośród marynarek z kory, najefektowniej prezentują się chyba dwurzędówki. Są idealne w połączeniu z białymi spodniami i niebieskimi, zamszowymi mokasynami. Ale kompletne garnitury też wyglądają znakomicie, w tym także garnitury trzyczęściowe. Warto mieć na względzie, że już same garnitury seersucker na tyle przyciągają uwagę, że pozostałe elementy powinny być stonowane. Szczególnie nie należy eksperymentować z koszulą i postawić na białą lub bladoniebieską.

Jan Adamski, http://janadamski.eu

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułGdzie się podziali mężczyźni?
Następny artykułPrzywiązani(e) do własnych przekonań
Jan Adamski

Jan Adamski jest z wykształcenia inżynierem, absolwentem Politechniki Warszawskiej. W przeszłości był m.in. właścicielem firmy ENCORE, która była prekursorem we wprowadzaniu na polski rynek gier fabularnych (np. takie kultowe tytuły jak „Gwiezdny kupiec” czy „Wojna o pierścień”). Pracował w różnych firmach na stanowiskach dyrektora biura zarządu lub członka zarządu (PLL LOT, Polenergia, Brasco, Totalizator Sportowy). Obecnie prowadzi firmę doradczą w obszarze spraw korporacyjnych i organizacyjnych. Jest autorem blogu http://janadamski.eu, a także prowadzi wykłady o męskich ubiorach, praktycznych aspektach ich doboru i zasadach kodu ubraniowego. W swoich tekstach publicystycznych proponuje indywidualne, nierzadko kontrowersyjne, spojrzenie na znane problemy, znacznie odbiegające od powszechnie obowiązujących wykładni poprawności politycznej. Z pasją i zaangażowaniem pisze też o modzie męskiej.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here