EVAH – To nasze wspólne "Rozstanie" nie jest na zawsze. Wywiad

0
166

Evah UrygaEvah Uryga, znana wokalistka jazzowa i gospelowa. Opowiedziała mi o swojej nowej powstającej płycie, marzeniach muzycznych i przebytej drodze. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Justyna Borowiecka: Obecnie przygotowuje Pani nową płytę, która ukaże się tego roku na jesień. Pracuję Pani m.in. ze znakomitym aranżerem Krzysztofem Herdzinem. Jak się Pani pracowało.

EVAH Uryga: – Krzysztof Herdzin to przede wszystkim bardzo wrażliwy człowiek. Niesamowicie utalentowany i bardzo pracowity. Krzysztof pracuje bardzo szybko i bardzo dużo. To wspaniałe cechy, które powodują, że wielu artystów chce z nim pracować. Jest konkretny i szanuje czas innych. Poza Krzysztofem Herdzinem przy tej płycie wspiera mnie czarnoskóry Brian Fentress, wspaniały wokalista muzyki gospel. Znamy się od lat. Ostatnio Brian obronił tytuł doktora na poznańskiej Akademii Muzycznej. Praca z takimi ludźmi to przyjemność. Dla mnie ta płyta jest bardzo ważna, bowiem stanowi dla mnie otwarcie nowego rozdziału w życiu.

Płyta będzie o różnych obliczach miłości i o czym jeszcze? Czego się Pani spodziewa po tej płycie?
– Miłość jest motorem życia. Tworząc krążek, w którym opowiadam swoją historię życia musiałam opowiedzieć też o miłości. O tej spełnionej i niespełnionej. Łatwej i trudnej. O miłości do dziecka i matki. Generalnie płyta ma opowiadać o mnie i o ludziach, którzy na co dzień są targani emocjami. Wszyscy wiemy, że życie to na przemian sukcesy i porażki. Chcę dziś przekazać poprzez moją muzykę, że mimo wielu złych zdarzeń powinniśmy się cieszyć życiem. W chorobie zastanawiałam się czy kiedykolwiek wyjdę na scenę i czy będę jeszcze śpiewać. Dziś, kiedy mam to za sobą, wiem że warto walczyć. Wygrałam i chcę przekazać innym, ze siła jest w każdym z nas. Nie poddawajcie się bez względu na to jakie problemy Was przygniatają. Liczę, że słuchając mojej płyty odbiorcy będą mogli spojrzeć inaczej na swoje życie i będą się radować.

Zdradzi mi Pani jej tytuł? Czy to jeszcze jest owiane tajemnicą ? (uśmiech)
– Tytuł płyty jest jeszcze w drodze 🙂 Krążek pojawi się jesienią. Na swoim profilu na Facebooku oraz na mojej www będę fanów informować na bieżąco o rozwoju spraw. Teraz praca wre. Dopiero jak zamknę nagrania będziemy ostatecznie potwierdzać tytuł, który na razie ma statut tytułu roboczego.

Niedawno odbyła się premiera Pani nowego singla i teledysku do piosenki „Coming”.,w którym zagrała m.in. bardzo zdolna aktorka i tancerka Dorota Czaja,.Jak sama przyznała nie znała Pani działalności wcześniej i dopiero podczas teledysku poznała Panią i Pani muzykę. A czy Pani znała Dorotę, jako aktorkę i tancerkę, czy ona również dla Pani była nieznana? Proszę też opowiedzieć parę słów o Dorocie jak się Pani z nią pracowało itp.?
– Wspaniałą i piękną Dorotę znałam z serialu „Tancerze” ,który oglądałam wraz z córką Oliwią. To właśnie dzięki ulubionemu serialowi mojego dziecka po raz pierwszy zobaczyłam Dorotę. Na ekranie zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Zdolna i pełna wdzięku aktorka świetnie radziła sobie z tą rolą. Wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że znajdziemy się razem na jednej scenie(śmiech). Gdy okazało się, że będzie grała w moim teledysku, tak bardzo ważnego dla mnie singla, byłam chyba bardziej stremowana niż kiedykolwiek mi się to zdarzyło. Dorota mnie zaskoczyła, bowiem okazało się że poza wieloma talentami ma także talent zjednywania sobie ludzi. Jestem jej wielka fanką. Dorota to normalna dziewczyna. Otwarta i niesamowicie serdeczna, miła i zawsze uśmiechnięta. Na planie teledysku była tytanem pracy. Nienagannie przygotowana i zdyscyplinowana.

W teledysku można również zobaczyć Pani córkę – Oliwie. Moi czytelnicy są ciekawi czy często Pani z córką współpracuje? Czy była to raczej „jednorazowa” współpraca?
– Oliwia wpadła na plan przypadkiem. Była w drodze gdy realizowaliśmy nagranie w bytomskim Teatrze Tańca. Wmieszała się w tłum fanów, którzy w scenie koncertu byli moją publicznością. Chciałabym, aby moja córka znacząco towarzyszyła mi w mojej drodze artystycznej, ale w tej chwili sama buduje podwaliny swojego życia artystycznego. Jest bardzo zapracowana i ma już pierwsze sukcesy za sobą. Jest altowiolistką. Ostatnio wygrała III Międzynarodowy Konkurs w Sztokholmie a zaraz potem dostała się na Erazmusa w Berlinie. Oliwia pracuje bardzo dużo. Mam wrażenie, że bardzo chce udowodnić rodzicom, że sama osiągnie sukces. Mam wrażenie, że ona boi się tego że jej rodząca się kariera mogłaby być postrzegana jako sukces dziecka, którego rodzice od zawsze byli w branży muzycznej. To prawdopodobnie spowoduje, że na razie Oliwia będzie realizowała swoje projekty, a na moje będzie po prostu mniej lub bardziej przypadkowo wpadać….:) (śmiech)

Już we wrześniu odbędzie się koncert „Broadway na Zamku”, który odbędzie się w ramach tarnogórskich Gwarków. Czy jakoś szczególnie się do tego koncert Pani przygotowuje? Co Pani tam zaśpiewa?
– Przygotowuję się już od kilku miesięcy, bowiem to wspaniały, międzynarodowy projekt. To zupełnie nowy repertuar przygotowany dla całej grupy artystów, prawdziwy eksperyment łączący muzykę popularną z wykonaniem klasycznym. Będę miała przyjemność stanąć na scenie z takimi gwiazdami jak Wiener Solisten Orchester. To wielcy muzycy klasyczni, którzy gwarantują bardzo wysoki poziom artystyczny i wspaniałe wykonanie utworów. Poza tym po raz pierwszy w jednym programie wystąpię z trójka wspaniałych wokalistów z niemieckiego zespołu Vintage Vegas. Muzycznie jesteśmy sobie bliscy. Poza paroma pięknymi coverami zaśpiewam także utwory z mojej nowej płyty. Więcej nie chciałabym zdradzać, bowiem coś muszę zostawić dla tych wszystkich, z którymi będę mogła spotkać się w Kompleksie Zamkowym w Starych Tarnowicach, gdzie właśnie występujemy 7-go września. Dodam tylko, że ciekawostką będzie utwór z repertuaru W.Huston pt: „ I know him so well „, który zaśpiewała ze swoją mamą. Mało kto wie, że piosenka ta pochodzi z broadwayowskiego musicalu ” Chess „. Zapewniam, że na wielbicieli takiej muzyki czeka sporo niespodzianek.

Ma Pani nagranych kilka płyt. Do której ma Pani największy sentyment?
– Mam dwie ukochane płyty. „Ballads for Ella” to pierwsza płyta jaką nagrałam w Nowym Yorku. Poświęciłam ją pamięci wybitnej wokalistki Elli Fitzgerald, która była moją młodzieńczą inspiracją. Druga to dedykowana JP II po wizycie w Rzymie w 2004 r. Nosi tytuł” I trust You Lord” czyli „Jezu ufam Tobie”. Płyta ma tytuł w dwóch językach ze względu na gościa specjalnego. Zaprosiłam do współpracy Ruth Lynch, czarnoskórą wokalistkę z Londynu, prowadzącą w Polsce warsztaty Gospel.

Powróciła Pani na scenę po pięcioletniej nieobecności, występując teraz pod nazwą EVAH. Nie bała się Pani tego, że jak zmieni z Ewy Urygi na EVAH – to publiczność może nie kojarzyć kto to jest EVAH? Przyznam się szczerzę, że to odważne posunięcie, czy Pani też tak uważa?
– Do odważnych świat należy 🙂 Osobiście nie odbieram tego jako aktu odwagi, ale rzeczywiście duże zmiany nastąpiły we mnie samej dlatego chciałam to zaakcentować również w pseudonimie. Nie boję się, że ktoś mnie teraz nie rozpozna, bowiem mój pseudonim to nadal moje imię tylko trochę inaczej pisane. Różnica jest tylko w pisowni bowiem nadal czyta się jako Ewa. Wybrałam staro aramejski zapis mojego imienia. Zawszę sięgałam do źródeł, inspirowałam się muzyka korzeni tak więc wybierając nowy pseudonim sięgnęłam po jeden z najstarszych zapisów imienia pierwszej kobiety. To dla mnie bardzo ważny moment w życiu. Po bardzo złych momentach w końcu tworzę taką muzykę jaką zawsze chciałam tworzyć. Gdy patrzę w cale nieodległą przeszłość i widzę się w łóżku i w kaftanie oplatającym mój kręgosłup prawie nie wierzę, że to byłam ja. Wszystko co nowe w moim życiu artystycznym ma mi pozwolić odciąć się od tego o czym już nie chcę myśleć i nie chce temu poświęcać czasu. W moim najnowszym singlu zapisałam takie słowa: „Naprawdę cieszę się życiem i nową wizją szczęścia z Tobą”. Dziś z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że naprawdę zaczęłam cieszyć się życiem a nowe utwory, do których również w większości pisałam teksty, to mój manifest.

Na płycie „Jedno spojrzenie” pracowała Pani z wieloma wybitnymi artystami, m.in. Henrykiem Miśkiewiczem, Zbigniewem Wodeckim, Januszem Szromem i Andrzejem Lampertem. Szczególnie chciałam zapytać o współpracę z Andrzejem Lampetem. Jak dzisiaj wspomina Pani z nim współpracę i nagrania do piosenki „Rozstanie” ?
– Bardzo dobrze wspominam Andrzeja. To bardzo zdolny muzyk i uroczy człowiek. Spotkania i współpraca z takimi ludźmi zawsze przynosi dobre efekty. Andrzej Lampert, jak wielu artystów, jest bardzo wrażliwy. Zapamiętałam go jako subtelnego i świetnie śpiewającego człowieka. Mam nadzieję, że to nasze wspólne” Rozstanie ” nie jest na zawsze (śmiech). Liczę, że nasze drogi jeszcze się skrzyżują. Muszę przyznać, że mam niewiarygodne szczęście jeżeli chodzi o ludzi, z którymi mogę pracować na jednej scenie. Wymieniła Pani kilku. To prawda, że to wybitni artyści, od których zawszę mogę się uczyć, a poza tym tacy muzycy zawsze wnoszą we wspólne projekty cząstkę siebie – wspaniała cząstkę – cos czego nie da się zaplanować i przewidzieć.

Ma Pani wiele ważnych nagród na swoim koncie. Ja chciałabym wspomnieć Festiwal Piosenki Radzieckiej z Zielonej Góry, na którym Pani przed laty wystąpiła, gdzie odebrała Pani wyróżnienie od samego Ś.P Czesława Niemena, który wówczas był jurorem. Jak Pani dziś wspomina ten festiwal i samego Czesława Niemena?
– Rzeczywiście najpierw, w 1979 r., dostałam wyróżnienie na tym festiwalu, ale już rok później rzeczywiście z rąk samego Czesława Niemena odebrałam Srebrny Samowar. W tym samym roku otrzymałam podczas opolskiego festiwalu III nagrodę. Rok 1980 traktuje jako początek mojej kariery scenicznej co oznacza, że w przyszłym roku będę obchodzić 35-lecie pracy na scenie. Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze był jedną z najbardziej prestiżowych imprez na polskiej scenie muzycznej i otwierał wówczas drogę wielu muzykom. O takim początku kariery muzycznej marzyło wiele osób. Ja również. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie gdy odbierałam nagrodę. Poza tym wtedy uważałam się za amatorkę a więc występ podczas koncertu z dużą orkiestrą była dla mnie ogromnym przeżyciem. Koncerty miały swój klimat. To było naprawdę wielkie wydarzenie muzyczne. Czuło się powagę sytuacji. Poziom artystyczny był bardzo wysoki. Rywalizacja była wielka. Szczęśliwie już po tym wydarzeniu miałam przyjemność spotkać się ponownie z Czesławem Niemenem w Warszawie na koncercie poświęconym S.P. Krzysztofowi Komedzie. Byłam zaskoczona, że doskonale mnie pamiętał z festiwalu. Córka Czesława Niemena- Natalia , którą czasem spotykam, potwierdza ,że jej tata często o mnie wspomniał. To wzruszające.

Marzy się Pani jakiś duet, z kim chciałaby Pani szczególnie zaśpiewać?
Marzyłam o wspólnym śpiewaniu z Whitney Houston. Niestety już nie jest to możliwe. Bardzo chciałabym również zaśpiewać ze Steve Wonderem. Mam wielką nadzieję, że to się kiedyś wydarzy.

Jak sama Pani przyznaje, twórczość Mahalii Jackson i Elli Fitzgerald, były dla Pani kluczowe i to właśnie te wokalistyki ukształtowały Panią muzycznie. Czy po latach, może Pani do „tej listy” dopisać jeszcze kogoś, kto zrobił na Pani równie wielkie wrażenie?

– Były jeszcze dwie szczególne wokalistki W.Huston i Natalie Cole. Jeżeli chodzi o mężczyzn to wspomniany już Steve Wonder i niestety nieżyjący już Donny Hathaway.

Na koniec rozmowy, czego mogę Pani życzyć?
– Zdrowia! Potrzebuję go by mieć siłę zrealizować plany. Poproszę również o pogodę ducha i wewnętrzną siłę do pokonywania trudności :-)-

Tego z całego serca Pani życzę i wytrwalośći w osiąganiu wszystkich celów (uśmiech!)
I już na sam koniec może Pani pozdrowić czytelników Wiadomosci24.pl i zaprosić na swoje koncerty.
-Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich czytelników „Wiadomości 24 ” i gorąco zapraszam na koncerty: 7 i 14 września do Kompleksu Zamkowego w Starych Tarnowicach, koło Tarnowskich Gór. EVAH Uryga
Szczegóły na FB:
https://www.facebook.com/BroadwayNaZamku
oraz na moim FB:
https://www.facebook.com/EVAHofficial?ref=hl

Dziękuję serdecznie za rozmowę i poświęcony mi czas, życzę wszystkiego dobrego i mnóstwo sukcesów tak w życiu prywatnym jak i zawodowym.
– Dziękuję również i także przekazuję życzenia Radości, samego Dobra i życzliwych ludzi wokół 🙂

Z Ewą „EVAH” Urygą rozmawiała: Justyna Borowiecka

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Niebieskie Migdały” w Łodzi – recenzja herbaciarni
Następny artykułPatriotyzm? Status: To skomplikowane
Justyna Borowiecka
Justyna Borowiecka to redaktor, dziennikarz, fotograf, bloger, freelancer. Przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2007 r., gdzie przygotowywała relacje przedmeczowe ze spotkań Champions League i reprezentacji Polski. W 2008 r. trafiła do redakcji GKS Bełchatów, a w międzyczasie pracowała w innych mediach elektronicznych takich jak FutbolManiak, Łowimy talenty, Sports.net, Openmusic, Felietony i wiele innych. W 2008 r. rozpoczęła współpracę z portalem Wiadomosci24.pl, gdzie od listopada 2014 roku, pełni funkcję redaktora posiadając cztery pióra. W redakcyjnym dziele sport – piłka nożna i kultura – muzyka. W 2012 r. pracowała również w Radiu Róża (polskie radio w Brukseli). W 2013 r. była korespondentem z małopolski w InfoTuba. Od 2014 roku pisze też dla Interia360. Pracuje również w Fundacji Sportowej, gdzie promuje młode talenty piłkarskie. Wspiera portal PiłkaCV tekstami i analizami o Reprezentacji Polski w piłce nożnej. Ma na swoim koncie wiele cykli piłkarskich, te najbardziej popularne to: „Młodzi, zdolni i ambitni”, „Piłkarskie marzenia”, „Warto poznać” czy „Chłopcy z Bundesligi” i wiele innych. Od 2011 roku, przez kolejne cztery lata była nominowana w plebiscycie na Najlepszego Dziennikarza Obywatelskiego Roku, w którym zajmowała wysokie miejsce, mieszcząc się zawsze w dziesiątce najlepszych dziennikarzy (6, 4, 9 miejsce, w roku 2014 – zajęła II miejsce w kategorii „Fotoreportaż”). Z powodzeniem prowadzi swój blog www.UsmiechSportuiMuzyki.blog.onet.pl, gdzie oprócz artykułów sportowo-muzycznych zamieszcza wykonane przez siebie fotografie. Autorka pięciu książek – „Od wywiadu do wywiadu” (luty 2011), „Fotografia – to jest to!” (sierpień 2011) „Chłopcy z Bundesligi” (luty 2012), „Niemcy – moja inspiracja!” (październik 2013) i "Wywiad-owo" (luty 2015). Umiejętnie łączy sport z muzyką i dziennikarstwo z fotografią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here