„Bo ludzie są już zmęczeni tym burd**em, jaki jest w Polsce…”

2
207

Szwajcaria winnicaBrwinów, 05. 11. 2014 r. Stacja PKP. Dzisiaj mam kolejne spotkanie w sprawie pracy w Warszawie. Ubrałem się elegancko. Garnitur, czarne buty, szalik i ładny płaszcz. Pociąg, którym mam pojechać do Warszawy odjedzie o 9:36. Mam jeszcze kilka minut, więc spaceruję po peronie od jednej krawędzi do drugiej, licząc betonowe płyty pod moimi stopami.

Niektóre są popękane. Lekko się denerwuję, a to mnie uspokaja. 9:36 – cisza, pociągu nie ma. Pewnie opóźni się tak, jak wczoraj, ponieważ trasa do Warszawy jest remontowana. Jak na dżentelmena przystało, zostawiłem sobie kilkanaście minut rezerwy na takie nieoczekiwane zdarzenia, aby mimo wszystko dotrzeć punktualnie. Spaceruję nadal, od czasu do czasu przystając, by w myślach przywołać wydarzenia z życiorysu oraz mocne strony mojego charakteru. Na spotkaniu rekrutacyjnym warto mieć kilka takich rodzynek na wyciągnięcie dłoni.

Minęło już kilkanaście minut, a pociągu Kolei Mazowieckich jak nie było, tak nie ma. Na próżno też napinać uszu, by z dworcowych głośników usłyszeć jakąkolwiek informację dotyczącą tego połączenia. Nie napinam więc uszu. Spojrzałem jedynie na zegar – chlubę każdego dworca. Ten wskazywał 4: 20 pomimo, że faktycznie dochodziła 10. Jedną myślą objąłem całą sytuację na polskiej kolei i zatrzymując wzrok na wspomnianym zegarze pomyślałem – tak, to jest możliwe… w PKP chyba rzeczywiście jest dopiero dwadzieścia po czwartej… Na peronie tłoczno, a ludzie nerwowo wędrują od krawędzi, do krawędzi. Czyżby wszyscy oni, podobnie jak ja, podążali dzisiaj na spotkanie w sprawie pracy? – pomyślałem uśmiechając się z lekka. Atmosfera gęstniała z minuty na minutę, a ostre słowa oburzenia świstały koło uszu niczym kule w filmie sensacyjnym.

To jest to – pomyślałem i oddałem się temu, co tak bardzo kocham – słuchaniu i obserwowaniu ludzi. „Pani kochana, nic pani nie da, się frustrować. Nic nie da! Nie da nic, aż któregoś pięknego dnia ludzie nie wyjdą i nie usiądą na torach a z Warszawy nie przyjedzie jakiś dyrektor i nie wytłumaczy tego całego burdelu!” – wystrzelił jakiś starszy Pan w długim płaszczu, nie wytrzymując ciśnienia. Kobieta, do której odniósł się starszy człowiek przyznała rację kiwając głową. Super – pomyślałem. Ale to nie był jeszcze koniec. Człowiek w płaszczu kontynuował – „…ludzie mogą dzisiaj stać pół dnia w polu w wagonach i nic ich to nie obchodzi. Powyciągają laptopy, tablety, iphone’y jakieś i mogą pół dnia tam siedzieć, nie zwracając uwagi na cały ten burdel, jaki ma w Polsce miejsce”. Ma rację – pomyślałem. Zza filara chrypiącym głosem skomentował te słowa kolejny oczekujący – „Panie, bo ludzie są już zmęczeni tym burdelem, jaki jest w Polsce”.

Zapadła cisza. Wszyscy w pobliżu analizowali chyba ten dialog. Ja też. Zaczęło się od oburzenia na spóźniający się pociąg a skończyło na świadomości politycznej Polaków. Takie spontaniczne dyskusje są niesamowite. Na podstawie tego krótkiego, zasłyszanego przeze mnie dialogu, można by napisać książkę na temat kształtowania się stanu świadomości społeczno-politycznej Polaków.  Burdel… Ja osobiście tak bym tego nie ujął, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż jest to rzeczywiście jedno z bardziej trafnych określeń obecnej sytuacji w Polsce. Zastanawia mnie jedynie to, kim mają być ci ludzie, którzy powinni wyjść na tory. Kto to ma być? Może jacyś najemnicy? Wyszkolona formacja? A może powinna to być krucjata dzieci? Mnóstwo ludzi jest oburzonych, ale każdy chciałby kogoś innego wysłać na tory, na ulice z transparentami i megafonem, a sam najchętniej przyglądałby się temu w telewizji, okryty kocykiem, z kubkiem gorącej herbaty w jednej dłoni i pilotem w drugiej. Mówiąc „ludzie” warto mieć w świadomości, że jednym z tych ludzi jestem też ja. Słowa są niezwykle ważne, ale one same to za mało. Jesteśmy wtedy jak takie pieski. Poszczekamy, wyszczerzymy kiełki, pobiegamy za swoim ogonem, ugryziemy się w łapkę i wracamy do budy. Słowa muszą być konstruktywne, muszą pociągać za sobą logiczne wnioski, a te z kolei powinny popychać do działania. Czy zmęczenie obecną sytuacją jest powodem naszej stagnacji?

O ile dobrze pamiętam z lekcji historii, ciężkie sytuacje nie zwykły nas, Polaków, męczyć, lecz przeciwnie – motywowały nas do działania. Przykłady to chociażby liczne powstania, walka podziemia, czy ofiara ludzi podczas antykomunistycznych protestów. A może się mylę. Może my nie jesteśmy jeszcze dostatecznie zmęczeni? Każda z przywołanych przeze mnie powyżej sytuacji nosiła znamiona ekstremów, zaś obecna sytuacja jest kiepska, ale stabilna i być może to hamuje jakiekolwiek działania. Tylko głupcy nie interesują się polityką. To wykracza poza klasyfikację naszych zainteresowań. Każdy jest zobligowany do orientacji w sytuacji społeczno-politycznej, ponieważ ta wpływa na gros elementów życia. Jest jak woda w akwarium, w której żyją i poruszają się ryby. Musi być odpowiednia, aby życie mogło się w niej rozwijać. A może naszej szeroko rozumianej demokracji brakuje dojrzałości? Może trwamy w przekonaniu, że i tak nic nie możemy, bo tam na górze jest ktoś silniejszy? Takie przekonanie może być reliktem, spadkiem chociażby po poprzednim systemie politycznym, a jest już przestarzałe i nieaktualne. Możemy i powinniśmy bardzo dużo. 00:10 – pora spać. Jutro kolejne spotkanie w sprawie pracy.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEksport polskich kombajnów na Wschód
Następny artykułBronisław Zieliński – dobry przyjaciel czy dobry tłumacz Ernesta Hemingwaya?
Grzegorz Przeszło
Grzegorz Przeszło to pochodzący z Brzuski student teologii. Obecnie mieszka w Birczy. Prócz tematów związanych ze sferą sacrum interesuje się historią oraz polityką. Jak sam mówi, autorytetem politycznym był i jest dla niego śp. Prezydent RP Lech Kaczyński. Jego pasją jest pisanie, a zwłaszcza tworzenie poezji. Dwukrotnie wyróżniony w konkursie na wiersz patriotyczny im. Władysławy Milczarek, zorganizowanym przez Polish American Poets Academy z siedzibą w Wallington w USA. Publikował poezję w prasie studenckiej, lokalnej, polonijnej, a także na kilku portalach internetowych - krajowych oraz polonijnych. Jest stałym współpracownikiem organizacji Polonia Semper Fidelis, a także lokalnego czasopisma wydawanego przez Klub Gazety Polskiej w New Mexico. W wolnych chwilach...zapatruje się w jedną z gwiazd, oddaje się książce, uprawia sport, m.in. piłkę nożną. Jego hobby to dobre kino z przesłaniem. Życiowe motto dla niego stanowią słowa św. Tomasza z Akwinu - „Licz na tych, którzy nie zawiodą: pierwszym jest Bóg, drugim - ty sam.”

2 KOMENTARZE

  1. W Polsce wiecznie był, jest i niestety będzie burdel. Nic raczej tego nie zmieni.Obojętnie czy ekipy rządzące będą pochodzić z prawicy czy lewicy. Zbyt wiele jest podziałów, pośredników, spółek i spółeczek a także zależności. Chociażby w mediach np. od sponsorów i reklamodawców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here