„Bałtyckie wraki Führera” H. Mąka (recenzja książki)

0
299

To ostatnia książka Henryka Mąki. Autor nie zdążył jej już zobaczyć na własne oczy, zmarł tuż przed jej ukazaniem się. Pragnę Go pożegnać,  ale i zarekomendować tę Jego książkę PT Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”, jak i napisać co nieco o jego twórczości i życiu. Bowiem wiele pozostawił po sobie cennego.  Nie wszystek umarł. Na pewno nie wszystek!

Jeśli chodzi o Jego wydaną obecnie książkę, to jest ona w jakimś sensie historią hitlerowskiej floty transportowej na Bałtyku. Dotyczy ona „statków śmierci” – Bremerhaven, Seeburg, Wilhelm Gustloff, Steuben, Goya, Gneisenau, Andros i Cap Arkona”. Autor relacjonuje momenty ich zatopienia, które wydarzyły się na przełomie 1944 i 1945 roku (w pobliżu polskich brzegów), a są tylko częściowo znane polskiemu czytelnikowi. Zatem dobrze, że zostały przez Henryka Mąkę opisane.

Tym bardziej, że pod względem liczby ofiar, które na tych statkach zginęły, były to największe tragedie morskie w dziejach świata. Jeśli bowiem – przykładowo – katastrofa brytyjskiego transatlantyku „Titanic”- pochłonęła 1503 ofiary, to storpedowanie statku „Wilhelm Gustlof” spowodowało śmierć trzykrotnie większej liczby ludzi; zaś statku „Steuben” aż trzy i pół razy więcej, a na statku „Goya” życie straciło aż 6800 ofiar. To nic, że ofiarami w większości byli chorzy i ranni żołnierze Wehrmachtu i Waffen SS – zginęli ludzie! Statki te bowiem (w drodze powrotnej do Niemiec), wbrew obiegowej opinii, tylko przy okazji zabierały osoby cywilne, funkcjonariuszy NSDAP, gestapo i wyższych urzędników władz okupacyjnych, czy ich żony i dzieci. Przede wszystkim „wypełnione” one były rannymi i chorymi żołnierzami Wehrmachtu, a w przypadku ludzi zatopionych na wodach Zatoki Lubeckiej „Goya” i „Cap Arcona” – więźniami hitlerowskich (niemieckich, co stale podkreślam) obozów koncentracyjnych.

Książka Mąki prostuje wiele zafałszowań „mass mediów” (zarówno niemieckich, jak i naszych) z tamtego okresu. Odkrywa prawdę o tych tragediach,  bo to nie były katastrofy (jaką było np. zatoniecie „Titanica”), a były to tragedie spowodowane wojną, w których ginęli ludzie. Oby nigdy więcej podobne historie nie miały miejsca. Oby nigdy więcej nie było wojen. Tak odczytuję tragedie tych, którzy próbowali wtedy wydostać się „z okrążenia Armii Czerwonej”. I nie należy tamtych tragedii rozpatrywać tylko z pozycji „kto był wtedy napastnikiem, a kto ofiarą”, a z punktu widzenia, aby podobne tragedie więcej nie miały miejsca.

Autor książki był swego czasu w Szczecinie współinicjatorem Festiwalu Krótkometrażowych Filmów Morskich, „morskich” plenerów plastycznych, Klubu Marynistów. Przyczynił się też do zorganizowania – w latach 70. ub. wieku – I Ogólnopolskiego Sejmiku Twórców Morskich.

Przez 3 kadencje był też sekretarzem generalnym i prezesem Stowarzyszenia Marynistów Polskich. Także organizatorem i wieloletnim prezesem Warszawskiego Okręgu reaktywowanej Ligi Morskiej. W latach 1996-2008 – również sekretarzem Klubu Publicystów Polonijnych.

Niemal do ostatnich dni swego pracowitego i skromnego życia pisał marynistyczne książki i artykuły (m.in. do „Obserwatora Morskiego”). Pisał – jak nikt inny dotąd – o ludziach morza, gospodarce i kulturze morskiej, przyczyniając się niewątpliwie do popularyzacji tematyki morskiej wśród społeczeństwa i morskiego wychowania młodzieży.

W ostatnim czasie wydał wspaniałe książki: „Nasi w Tropikach”, „Piraci z Karaibów”, „Bermudzki trójkąt śmierci”, „Poczet ludzi morza 1914-2014”,  „Sarmaci na morzach” i „Admirałowie polskiej floty”.

W Jego dorobku autorskim chwalebną kartę stanowią też takie książki, jak: „Morskie ABC”, „Morski leksykon współczesny” i „Przy sterach i pod żaglami. Poczet ludzi morza”, która to książka jest opowieścią o ludziach  najbardziej zasłużonych dla „polskiego morza” na przestrzeni ostatnich stu lat. Jest historią tych, którzy od roku 1914 organizowali polską żeglugę po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, budowali Gdynię, szkolili młode kadry, a po II wojnie światowej udowodnili, że potrafiono zagospodarować 500-kilometrowe wybrzeże i rozwinąć na nim polską gospodarkę morską!

Radzę też sięgnąć po Jego „Anegdoty z naszej floty”. Pełno w niej uroczych dowcipów i dykteryjek (dawnych i nowych) z na ogół śmieszną pointą.

Henryk Mąka swoją twórczością nieustannie dowodził, że Polska  jest też krajem morskim i o to morskie oblicze Polski przez całe życie swoje życie zabiegał i tę myśl upowszechniał. W sumie Henryk Mąka jest autorem ponad 60 książek, o łącznym nakładzie ok. 1,5 mln egzemplarzy! Jak ulał pasuje do Niego przydomek „Kraszewski marynistyki”. Nisko kłaniam się Jego pamięci i szczerze polecam PT Czytelnikom Przeglądu Dziennikarskiego zapoznanie się z Jego twórczością.

Karol Czejarek

Henryk Mąka: Bałtyckie wraki Führera, Wyd. „Bellona”, Warszawa 2017, s. 188, br., liczne zdjęcia opisywanych jednostek i nie tylko; choć książka w sumie mogła zostać ładniej wydana. Może Wydawca pomyśli o wydaniu Jego najcelniejszych książek w jednolitej szacie graficznej i z np. moją redakcją?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPat Nixon – „milczący cień” Richarda Nixona
Następny artykułModowe wpadki i przykazania, czyli jak się właściwie ubrać na daną okazję
Karol Czejarek

Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. – germanista, doktor nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajny w Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku; tłumacz literacki i przysięgły języka niemieckiego. Założyciel oddziału niemiecko-polskiego stowarzyszenia „Ost-west-forum” GUT Gödelitz w Warszawie oraz sekretarz zarządu Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych Akademii Humanistycznej im A. Gieysztora w Pułtusku. Przełożył m.in. prozę Hansa Hellmuta Kirsta, Georga Heyma, Güntera Kunerta, Hansa Walldorfa, Heinera Müllera, Güntera de Bruyna, Ursuli Hörig, Christy Grasmayer. Autor m.in. monografii o Annie Seghers; książki: ”Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, antologii utworów o tematyce wojennej pt. „Sonata wiosenna”; gramatyki niemieckiej (wspólnie z Joanną Słocińską) pt. „Gramatyka niemiecka dla ciebie”, spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) Collins German Grammar i Collins German Verb; współautor książki „Polen – Land und Leute” i in. Redaktor licznych książek, autor wielu artykułów i recenzji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here